Obrońca Cracovii, Adam Marciniak, po przegranym meczu ze Śląskiem Wrocław przyznał, że jego zespół ma kryzys i należy szybko się przebudzić.

Adam Marciniak twierdził po meczu ze Śląskiem, że nastąpił problem z komunikacją i w efekcie zabrakło odpowiedniej reakcji, która kosztowała Cracovie bramkę – Nie widziałem sytuacji, po której padł gol. Z boiska wydawało mi się, że tam Sylwka Patejuka nie ma. Ja doszedłem w pierwszej fazie tej akcji do innego zawodnika. Nastapił błąd komunikacji z Sebastianem. Gdyby on mi krzyknął albo poszedł do końca, może bym zablokował. Przed wszystkim, jednak ja powinienem to widzieć.
Obrońca „Pasów” zapewniał, że WKS niczym nie zaskoczył jego ekipę i grali tak jak zwykle. – Będą pewnie porównania, że skoro Śląsk wygrał, to jest poprawa w ich grze. Ale według mnie zagrał to, czego się spodziewaliśmy. Nikt nas nie zaskoczył, nikt nie przeprowadził niesamowitej akcji, na którą nie byliśmy gotowi, nie zaskoczyli nas taktyką. Grali tak jak zawsze i jak to w życiu bywa, raz lepiej, raz gorzej. Dzisiaj lepiej, strzelili bramkę, wygrali spotkanie.
Przyznał również, że Cracovia ma obecnie kryzys i należy podjąć działania, mające na celu poprawę obecnej sytuacji. – My mamy wielki kryzys. To nie jest łyżwiarstwo figurowe i nikt za ładną grę nie przyznaje punktów. Kolejny mecz przegrywamy. To ostatni dzwonek, żeby się przebudzić i zdobywać punkty. Nie możemy sie zasłaniać brakiem Dawida Nowaka i grać tym, co mamy – zakończył.
Z Krakowa – Tomasz Weryński/iGol.pl











