Wbrew pozorom w angielskich rozgrywkach na różnych szczeblach występuje wielu Polaków, z których zdecydowana większość nie kradnie jednak nagłówków gazet. Jedną z takich postaci jest Marcin Brzozowski, 21-letni golkiper Queens Park Rangers, pracujący na swoją karierę w klubie Championship od dziesięciu lat. Obecnie zawodnik rezerw przebijał się sukcesywnie przez kolejne poziomy zespołów młodzieżowych, a od całkiem niedawna coraz śmielej puka do drzwi szatni seniorskiej. Jej smak zdążył już poznać w kilku innych klubach, jak choćby piątoligowy Yeovil Town, ale jak sam mówi, jednym z jego głównych celów jest dojście na sam szczyt w QPR. Marcin emanuje świadomością miejsca i potencjału, jakie są w jego życiu obecne, oraz skromnością, dzięki której sprawia wrażenie małego chłopca z marzeniem o pójściu w ślady Jerzego Dudka.
Mimo braku doświadczenia w koszulce QPR na poziomie Championship Marcin i tak poznał smak futbolu na seniorskim szczeblu. Tyle że w rozgrywkach niższego rzędu w klubach pokroju Yeovil Town (5. liga angielska), Braintree Town (6. liga angielska) czy Harlow Town (7. liga angielska), które – gwoli ścisłości – stwarzają warunki półprofesjonalne, nie amatorskie. Tam Marcin (w ramach wypożyczeń) potrafił się odnajdywać, choć kibice sympatyzujący z „Queens” zdecydowanie powiedzą, że ich bramkarz najlepsze, co ma, pokazuje w zespole U-23. Co ciekawe, Brzozowski zadebiutował w 2016 roku jako golkiper polskiej kadry U-19 pod wodzą Rafała Janasa.(fragment artykułu z naszego portalu, w którym pisaliśmy o polskich piłkarzach z dalszego planu w Anglii)
Jak Twoje samopoczucie?
Bardzo dobrze, choć wiadomo, że w obecnych okolicznościach tęskni się za piłką, codziennymitreningami czy żarcikami w szatni. Niestety sytuacja jest, jaka jest i trzeba być pozytywnienastawionym oraz robić to, co należy robić, żeby podtrzymać kondycję fizyczną. Z drugiej strony więcej czasu można spędzać z rodziną, ale mam nadzieję, że za niedługo wszystko wróci do normy.
Do tematu pandemii i obecnej codzienności jeszcze wrócimy, bo teraz chciałbym zapytać Cię o początki. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z piłką nożną? Twoim rodzinnym miastem jest Bydgoszcz, więc zakładam, że w Polsce.
Tak właśnie było. Jak wielu małych chłopców kochałem grać w piłkę i chciałem, żeby tata zaprowadziłmnie do jakiegoś klubu. W końcu udało się z Zawiszą Bydgoszcz, gdzie spędziłem dwa lata. Miałemwtedy 9-10 lat i to były świetne czasy, kiedy moja przygoda z futbolem tak naprawdę rozpoczęła sięna dobre. Jako że kochałem ten sport, codzienne trenowanie było dla mnie jak zabawa. Po tych
dwóch latach przenieśliśmy się z rodziną do Anglii. Całkowicie zmieniłem otoczenie, poszedłem do
nowej szkoły i dalej chciałem grać.
Tutaj funkcjonują niedzielne kluby, od których zacząłem, bo nie da się tak po prostu pójść i spytać otesty na wyższych szczeblach. Moja przygoda ruszyła od Bedfont Eagles, gdzie grałem tylko przezmiesiąc, by później przejść do Kempton Park, który swoje mecze rozgrywał na nieco wyższympoziomie niedzielnych lig. Tam zaczęło się poważniejsze granie i co ważne, na niedzielne ligiprzyjeżdża sporo skautów, a akurat tak się złożyło, że wypatrzył mnie jeden z nich. Skaut z QPR.Miałem 11 lat, kiedy otrzymałem zaproszenie na testy.
Doskonale pamiętam ten dzień – siedzieliśmy wtedy w domu i mama otrzymała telefon. Kiedyusłyszałem nazwę klubu, który mnie zaprasza, cieszyłem się jak nigdy. Wiedziałem, że QPR jest wChampionship. Nie mogłem się doczekać, żeby wykorzystać tę szansę i pokazać się w tak znanymklubie. Przebrnąłem przez trzytygodniowe testy i dostałem swój pierwszy kontrakt w wieku 11 lat.Tutaj działa to tak, że w młodzieżowych grupach podpisuje się umowę na dwa lata. Potem co te dwalata umowy są odnawiane i tak do dzisiaj jestem w QPR. Minęła już dekada, zleciało to bardzo szybko(śmiech). Cieszę się, że klub dał mi tę szansę i że mogę tutaj być.
A powiedz, czy od samego początku wiedziałeś, że chcesz zostać bramkarzem? Miałeś może swojego idola?
Tak, od samego początku, a moim największym idolem, kiedy dorastałem, był na pewno JerzyDudek. Ten pamiętny finał Liverpoolu z Milanem i „Dudek Dance” – te chwile zostały mi w pamięci.Później Wojtek Szczęsny, który przebijał się w Arsenalu, Łukasz Fabiański, Tomasz Kuszczak i ArturBoruc. Z zagranicznych bramkarzy zawsze podpatrywałem Ikera Casillasa czy Gianluigiego Buffona. Jaakurat zawsze lubiłem patrzeć na grę różnych bramkarzy. Patrzeć, jakie interwencje wykonują, jakpomagają zespołowi, analizować ich zachowania na boisku. A także jak bronią rzuty karne. JerzyDudek był przykładem na to, że bramkarz może mieć wielki wpływ na zwycięstwo w finale. To wiążesię z niezwykłymi emocjami.
Qpr.co.uk
W takich chwilach, oglądając coś takiego, na pewno chce się zostać golkiperem i bohaterem (śmiech).
Dokładnie tak.
Mówiłeś przed chwilą o zmianie otoczenia, którą chciałbym teraz głębiej omówić. Trafiłeś do Anglii w wieku 11 lat, więc musiałeś się zaaklimatyzować w zupełnie nowym środowisku np. rówieśników w szkole. Czy tego typu kwestie miały na Ciebie duży wpływ pod kątem psychiki? Czy jednak to nie sprawiało Ci problemu?
Personalnie uważam, że dobrze sobie z tą zmianą poradziłem. Na pewno na początku nie mówiłempo angielsku, więc w szkole nie było mi zbyt łatwo porozumiewać się z kolegami. Dodatkowe lekcjejęzyka angielskiego w szkole pomogły. Po około sześciu miesiącach wiele już rozumiałem i umiałemposługiwać się angielskim na dobrym poziomie. Zanim jednak do tego doszło, językiem, który pomagałmi się dogadywać z innymi, był futbol.
Wszyscy wokół chcieli grać w piłkę, dzięki czemu miałem okazję poznawać nowych ludzi. M.in.mojego najlepszego kolegę do dzisiaj, Anglika, który pomagał mi oswajać się z językiem. Mógłbym więcpowiedzieć, że mimo nieznajomości angielskiego potrafiłem się odnaleźć za pomocą piłki nożnej. Takjak ludzie mówią – piłka to jeden język dla wszystkich. Piłka łączy ludzi.
Z czasem język angielski musiałeś opanować na wyższym poziomie, bo trafiłeś do QPR, w którym jesteś już dziesięć lat. W związku z tym pojawiają się dwie kwestie. Pierwsza: to chyba pokazuje, że klub darzy Cię dużym zaufaniem, a druga: znasz każdy zakątek klubu jak własną kieszeń. Co robi w nim na Tobie największe wrażenie?
Na pewno detale. Detale, do których wszyscy przywiązują tutaj uwagę. Obiekty treningowe, poziomtreningów i bardzo dobry sztab szkoleniowy. Wszystko jest na wysokim poziomie i uważam, że wQPR można się wiele nauczyć. Ja już zdążyłem dużo tych nauk pobrać, a wiem, że ta nauka będziekontynuowana. Wszystko, co potrzebne, jest. Wszystko, co może pomóc w osiągnięciu kolejnychpoziomów, klub stwarza w formie trampoliny. Treningi są na wysokim poziomie, pomoc zindywidualną dietą, przygotowanie fizyczne… top. To jest bardzo ważne, bo dzięki temu wszystkiemuwiesz, że możesz uzyskać maksimum swojego potencjału.
Zachwalasz QPR, mówiąc, że wszystko jest tam świetne, ale domyślam się, że robi się mniej przyjemnie, kiedy ktoś nie zastosuje się do np. nałożonych restrykcji.
Na szczęście wszystko jest przestrzegane i jeśli chodzi o dietę, mamy np. przynajmniej dwa razy wciągu sezonu sprawdzanie poziomu tłuszczu. Każdy musi być poniżej określonego procentu i każdywie, co powinien, a czego nie powinien jeść. Z tego, co wiem, wszyscy się tego trzymają (śmiech).
A co byś z kolei powiedział o klubach, w których ostatnio miałeś okazję przebywać na wypożyczeniu? Yeovil Town (5. liga) czy Braintree (6. liga)? Szczególnie ciekawi mnie czynnik kibiców, stadionów czy atmosfery, o której mówi się, że w niższych ligach w Anglii jest wyjątkowa.
W tym sezonie mój okres, choć krótki, w Yeovil i Braintree bardzo mi się podobał. Wiele mi on dał i wtym wieku jest to najważniejsze, czyli zbieranie doświadczenia w celu zostania lepszym bramkarzem.I tak jak mówisz, dużo kibiców pojawia się na meczach. Bodajże 2,5-3 tys. na Yeovil, które przecieżcałkiem niedawno grało w Championship. To pokazuje, że ludzie w Anglii żyją piłką na każdym kroku.Nawet kiedy grają mniejsze zespoły, oni przychodzą, bo to jest dla nich taki „dzień wyjścia”. Wramach tego spotykają się z przyjaciółmi, po meczach idą do pubów i po prostu wspólnie spędzajączas, oglądając swój ukochany klub.
Nieważne, w jakiej lidze gra lokalny zespół. Ludzie i tak przyjdą na jego domowe spotkania. Ja sam znamosoby będące fanami wielkich angielskich drużyn, które wspierają miejscowe firmy w momencie, gdyte wielkie rozgrywają mecz na wyjeździe. Chodzi mi o kluby nawet na szczeblu 7. czy 8. ligi. Piłka otaczakażdego, piłka kochana jest przez wszystkich i ja to mogłem poczuć. Potrzebowałem tego, tzn.wypożyczeń, do rozwoju.
A zdarzało Ci się czuć przy takiej publiczności presję? Bo jednak bramkarze zazwyczaj są na nią wyjątkowo narażeni. Wiesz, o co chodzi.
Tak, wiesz co… nie czułem jej zbytnio. Kiedy wyłączasz się i jesteś skoncentrowany wyłącznie nameczu, piłce czy ustawianiu linii obrony, żeby każdy był ustawiony we właściwym miejscu, niezwracasz na to uwagi. I wiadomo, że i tak słyszy się śpiewających fanów, nawet w Braintree, gdzieprzychodziło po 600 osób, ale ja akurat nie odczuwałem z tego powodu dodatkowej presji. Przypubliczności gra się naprawdę przyjemnie, ale mam nadzieję, że będę miał okazję zagrać przy jeszczewiększej. Do tego dążę.
Nawiązuję do tego tematu m.in. dlatego, że pół roku temu miałem okazję zobaczyć mecz Bristolu City z QPR, gdzie bronił Twój kolega, Joe Lumley, który akurat wtedy nie miał dobrego dnia z kibicami (śmiech). A przechodząc już do kolejnej kwestii, powiedz, jaki piłkarz z Twojego klubu robi na Tobie największe wrażenie? Osobiście wymieniłbym Luke’a Amosa i Eberechiego Eza, ale ciekawi mnie Twoje zdanie na ten temat.
Najpierw, jeśli chodzi o Joe Lumleya – jest to mój dobry kolega, mam z nim naprawdę dobry kontakt.Dużo się od niego uczę podczas treningu i co ważne, Joe jest osobą, która chce pomagać i dużotłumaczyć. Kiedy mam jakieś pytanie, on zawsze jest dla mnie i innych do dyspozycji, a przedewszystkim jest to świetny bramkarz. Od niego oraz innych golkiperów z pierwszego zespołu uczęsię sporo. Jest kogo podpatrywać.
A wracając do piłkarzy… zdecydowanie Eberechi Eze, któryposiada niesamowite umiejętności techniczne. Widać, że ma ogromny talent, i życzę mu jaknajlepszej kariery piłkarskiej. Czasami po treningach wykonujemy przeciwko sobie rzuty karne…
Łapiesz go czasami na karnych? (śmiech)
Czasami się udaje (śmiech).
Przejdźmy może teraz do spraw poważniejszych, czyli Twojej przyszłości. Masz już doświadczenie w rezerwach QPR i trochę na poziomie seniorskim w kilku klubach (oprócz Yeovil i Braintree także w Harlow City). Mam wrażenie, że jesteś w takim punkcie kariery, kiedy trzeba zastanawiać się nad kolejnymi krokami, bo w pierwszym zespole QPR do tej pory jeszcze nie zadebiutowałeś i masz kontrakt do czerwca 2020 roku. Domyślam się, że to przez konkurencję, która wydaje się całkiem spora.
Tak, tak jak już mówiliśmy – w QPR jestem już dziesięć lat. Bardzo się z tego cieszę, bo to klub z długąhistorią w angielskiej piłce. Do tego widać w ostatnich latach, że jest tutaj ścieżka rozwoju dlamłodych zawodników, ponieważ wielu z nich dostaje swoje szanse na pokazanie się w pierwszymzespole. Stąd jednym z moich celów jest zostanie bramkarzem nr 1 w Queens Park Rangers. To klub, wktórym zaczynałem swoją karierę, i wiem, że do osiągnięcia tego, co sobie założyłem, potrzebujęwięcej doświadczenia.
I powiedziałbym, że droga każdego jest inna. Powiedziałeś, że zdobyłem już trochę doświadczenia wseniorskiej piłce, ale wciąż uważam, że nadal potrzebuję go więcej. Mam świadomość, że potrzebujęjeszcze kilku wypożyczeń, żeby mój cel się zrealizował. Chcę grać na jak najwyższym poziomie.
A czy klub podał może potencjalną datę powrotu do treningów?
Na razie nie mamy takich informacji, bo nikt nie wie, nawet nie wiadomo, do czego mamy sięprzygotowywać. Nie wiemy, kiedy wrócą mecze, a jedyne, co wiemy, to fakt, że sytuacja w Anglii niewygląda najlepiej na ten moment pod kątem liczby osób zarażonych wirusem.
Właśnie, mógłbyś nakreślić, jak sytuacja z wirusem wygląda z Twojej strony? Jak ludzie z Twojego otoczenia reagują na to wszystko?
Z tego, co mi wiadomo, wszyscy siedzą w domach. Nie wychodzą niepotrzebnie, a jedyne, co robią, tonaprawdę potrzebne wyjścia do sklepu albo na spacer, aby wyjść na świeże powietrze. Widać też, żesą pustki na ulicach. Ludzie nie są zbyt chętni do ryzykowania, bo właściwie, jeśli rząd coś nakazuje,to nie robi tego bez powodu. Ludzie się słuchają i bardzo dobrze, bo gdy spojrzymy na liczbęzarażonych, ona ciągle rośnie i jest zdecydowanie większa niż w Polsce. W sklepach są duże kolejki ilimitowana liczba osób, która może przebywać na hali sklepowej w tym samym czasie.
Muszą być też zachowywane odstępy 2 metrów między osobami i wszystkie sklepy, poza tyminajważniejszymi z żywnością jak np. Tesco, są zamknięte. Jedynie ci ludzie, którzy pracują w zawodach, które muszą funkcjonować przez cały czas, pracują. A jeżeli tylko można, robią to w swoich domach.Mam nadzieję, że ta sytuacja powoli będzie się coraz bardziej poprawiać.
Powiedziałeś, że ludzie pracują teraz w domach, więc spytam Cię, czy Ty też jako pracownik klubu to robisz (śmiech). Domyślam się, że masz jakiś plan treningowy z klubu.
Tak jest, co tydzień dostajemy specjalny program, w którym mamy nakreślone, co w dany dzieńtrzeba zrobić. Są to głównie ćwiczenia domowe oparte na ćwiczeniach fizycznych mających na celuwzmocnić ciało, jak tylko teraz sytuacja pozwala. Raporty z treningów musimy wysłać po każdymtygodniu, np. dystanse, które przebiegliśmy. Trenerzy od przygotowania fizycznego te dane zbierają inas kontrolują. Patrzą, kto i w jakiej dyspozycji się obecnie znajduje. Ten aspekt jest dopracowanybardzo dobrze i wszyscy doskonale wiedzą, co mają robić i po co to robią.
Nie możemy spaść zpewnego poziomu kondycji fizycznej. Tutaj duża zasługa klubu, który to sprawnie dlawszystkich zorganizował.Ja osobiście treningi wykonuję głównie w domu, ale również biegam, kiedy tylko mogę, żebyutrzymać kondycję i przygotowanie fizyczne. Nie zdziwię się, jak po całej tej epidemii bramkarzewrócą do grania w lepszej formie fizycznej niż kiedykolwiek (śmiech). My nie jesteśmy jednak aż takprzyzwyczajeni do biegania jak piłkarze z pola.
Właśnie, jesteś bramkarzem, więc pewnie wykonujesz teraz częściej ćwiczenia, które robią zazwyczaj zawodnicy z pola. Przy tym domyślam się, że masz mniej możliwości do treningu np. refleksu.
Na szczęście akurat z refleksem mogę coś w domu wymyślić, np. odbijanie piłki tenisowej od ściany, alena pewno tą największą częścią pracy domowej jest bieganie, więc… czuję się trochę jak biegacz!(śmiech) Tyle, ile się w ostatnich tygodniach nabiegałem, na pewno nie byłem do tego aż takprzyzwyczajony. Plus jest z tego taki, że moja kondycja będzie na wyższym poziomie, co w jakimśstopniu pozwoli mi być lepszym w tym aspekcie. Ciężko na to pracuję, ale poza tym tyle, ile mogę,trenuję również aspekty bramkarskie.
https://www.instagram.com/p/B-z0N2kHv9M/
W takim razie powiedz mi, co robisz w domu poza ćwiczeniami z klubu? Chyba musisz przyznać, że masz zdecydowanie więcej wolnego czasu niż normalnie i zastanawiam się, czy wykorzystujesz go na inne pasje. Jeśli je oczywiście masz.
Powiem tak: na pewno zwiększyła się moja ilość grania w PlayStation (śmiech). Tak jak chyba ukażdego.
Tak jak myślałem (śmiech).
(Śmiech) Poza tym mam teraz szansę, żeby spędzić czas w sposób bardziej rodzinny. I tym samympograć w gry planszowe czy obejrzeć filmy. Generalnie spędzić czas z rodziną, co jest dla mnie bardzowartościowe. Czytam także książki i muszę też dodać, że jestem studentem. Studiuję w formieonline kierunek związany z zarządzaniem sportem na uniwersytecie w Danii.
Czyli czasu i tak nie masz zbyt wiele, bo poświęcasz go na naukę?
Tak, to znaczy w taki sposób rozplanowuję sobie dzień, że mam czas na wszystko. Jestem obecnie nadrugim roku, więc można powiedzieć, że jestem już w połowie drogi.
Czyli już w tak młodym wieku nie myślisz tylko o karierze sportowej, ale również o fajnym wykształceniu.
Osobiście nie lubię siedzieć w domu i nic nie robić. Wracając po treningu do domu, zostaje jeszczeczas, żeby w domu coś porobić, więc te studia są świetną opcją, aby uczyć się czegoś nowego.Kształcenie się jest ważne i ja zawsze jestem otwarty na różne nowe pomysły. Dwa lata temuusłyszałem o takim kierunku studiów, postanowiłem go zacząć i jestem zadowolony. Akurat teraz taksię złożyło, że w tym momencie na naukę mam więcej czasu niż zwykle.
Naprawdę fajnie coś takiego usłyszeć z ust piłkarza. Powoli będziemy dobijać do brzegu, więc zapytam o ostatnią kwestię, czyli PlayStation. W co na niej pogrywasz?
Powiedziałbym, że mam swoje cztery ulubione gry: FIFA, Call of Duty (Warzone), NBA 2K i Fortnite.
Fortnite? Naprawdę?
Tak, ale powiem szczerze, że ostatnio w niego nie grałem, bo bardziej CoD przejął inicjatywę(śmiech).
Wiesz co, jakiś czas temu rozmawiałem z pewnym bramkarzem [Dariusz Szczerbal, wywiad tutaj] i on też mówił, że bardzo zagrywa się w Call of Duty. Także chyba Wy, bramkarze, macie jakąś słabość do tej gry.
Chyba tak, wszyscy (śmiech).
Powiedz mi jeszcze, czego Ci życzyć na najbliższą przyszłość? Na pewno debiutu w pierwszym zespole QPR, prawda?
Dokładnie, debiutu. A poza tym udanej kariery piłkarskiej, grania na najwyższym szczeblu i omijaniakontuzji.
Media społecznościowe Marcina Brzozowskiego: Instagram i Twitter
21 lat, nie ma co sie niestety oszukiwać. Jeżeli mialby byc z niego gracz przynajmniej klasy sredniej europejskiej to juz od 1-2 lat powinien bronic w miare regularnie przynajmniej na 2 – 3 poziomie rozgrywkowym, patrzac po zawodnikach klasowych tak to wyglada
Dodaj komentarz
Wbrew pozorom w angielskich rozgrywkach na różnych szczeblach występuje wielu Polaków, z których zdecydowana większość nie kradnie jednak nagłówków gazet. Jedną z takich postaci jest Marcin Brzozowski, 21-letni golkiper Queens Park Rangers, pracujący na swoją karierę w klubie Championship od dziesięciu lat. Obecnie zawodnik rezerw przebijał się sukcesywnie przez kolejne poziomy zespołów młodzieżowych, a od całkiem niedawna coraz śmielej puka do drzwi szatni seniorskiej. Jej smak zdążył już poznać w kilku innych klubach, jak choćby piątoligowy Yeovil Town, ale jak sam mówi, jednym z jego głównych celów jest dojście na sam szczyt w QPR. Marcin emanuje świadomością miejsca i potencjału, jakie są w jego życiu obecne, oraz skromnością, dzięki której sprawia wrażenie małego chłopca z marzeniem o pójściu w ślady Jerzego Dudka.
Mimo braku doświadczenia w koszulce QPR na poziomie Championship Marcin i tak poznał smak futbolu na seniorskim szczeblu. Tyle że w rozgrywkach niższego rzędu w klubach pokroju Yeovil Town (5. liga angielska), Braintree Town (6. liga angielska) czy Harlow Town (7. liga angielska), które – gwoli ścisłości – stwarzają warunki półprofesjonalne, nie amatorskie. Tam Marcin (w ramach wypożyczeń) potrafił się odnajdywać, choć kibice sympatyzujący z „Queens” zdecydowanie powiedzą, że ich bramkarz najlepsze, co ma, pokazuje w zespole U-23. Co ciekawe, Brzozowski zadebiutował w 2016 roku jako golkiper polskiej kadry U-19 pod wodzą Rafała Janasa.(fragment artykułu z naszego portalu, w którym pisaliśmy o polskich piłkarzach z dalszego planu w Anglii)
Jak Twoje samopoczucie?
Bardzo dobrze, choć wiadomo, że w obecnych okolicznościach tęskni się za piłką, codziennymitreningami czy żarcikami w szatni. Niestety sytuacja jest, jaka jest i trzeba być pozytywnienastawionym oraz robić to, co należy robić, żeby podtrzymać kondycję fizyczną. Z drugiej strony więcej czasu można spędzać z rodziną, ale mam nadzieję, że za niedługo wszystko wróci do normy.
Do tematu pandemii i obecnej codzienności jeszcze wrócimy, bo teraz chciałbym zapytać Cię o początki. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z piłką nożną? Twoim rodzinnym miastem jest Bydgoszcz, więc zakładam, że w Polsce.
Tak właśnie było. Jak wielu małych chłopców kochałem grać w piłkę i chciałem, żeby tata zaprowadziłmnie do jakiegoś klubu. W końcu udało się z Zawiszą Bydgoszcz, gdzie spędziłem dwa lata. Miałemwtedy 9-10 lat i to były świetne czasy, kiedy moja przygoda z futbolem tak naprawdę rozpoczęła sięna dobre. Jako że kochałem ten sport, codzienne trenowanie było dla mnie jak zabawa. Po tych
dwóch latach przenieśliśmy się z rodziną do Anglii. Całkowicie zmieniłem otoczenie, poszedłem do
nowej szkoły i dalej chciałem grać.
Tutaj funkcjonują niedzielne kluby, od których zacząłem, bo nie da się tak po prostu pójść i spytać otesty na wyższych szczeblach. Moja przygoda ruszyła od Bedfont Eagles, gdzie grałem tylko przezmiesiąc, by później przejść do Kempton Park, który swoje mecze rozgrywał na nieco wyższympoziomie niedzielnych lig. Tam zaczęło się poważniejsze granie i co ważne, na niedzielne ligiprzyjeżdża sporo skautów, a akurat tak się złożyło, że wypatrzył mnie jeden z nich. Skaut z QPR.Miałem 11 lat, kiedy otrzymałem zaproszenie na testy.
Doskonale pamiętam ten dzień – siedzieliśmy wtedy w domu i mama otrzymała telefon. Kiedyusłyszałem nazwę klubu, który mnie zaprasza, cieszyłem się jak nigdy. Wiedziałem, że QPR jest wChampionship. Nie mogłem się doczekać, żeby wykorzystać tę szansę i pokazać się w tak znanymklubie. Przebrnąłem przez trzytygodniowe testy i dostałem swój pierwszy kontrakt w wieku 11 lat.Tutaj działa to tak, że w młodzieżowych grupach podpisuje się umowę na dwa lata. Potem co te dwalata umowy są odnawiane i tak do dzisiaj jestem w QPR. Minęła już dekada, zleciało to bardzo szybko(śmiech). Cieszę się, że klub dał mi tę szansę i że mogę tutaj być.
A powiedz, czy od samego początku wiedziałeś, że chcesz zostać bramkarzem? Miałeś może swojego idola?
Tak, od samego początku, a moim największym idolem, kiedy dorastałem, był na pewno JerzyDudek. Ten pamiętny finał Liverpoolu z Milanem i „Dudek Dance” – te chwile zostały mi w pamięci.Później Wojtek Szczęsny, który przebijał się w Arsenalu, Łukasz Fabiański, Tomasz Kuszczak i ArturBoruc. Z zagranicznych bramkarzy zawsze podpatrywałem Ikera Casillasa czy Gianluigiego Buffona. Jaakurat zawsze lubiłem patrzeć na grę różnych bramkarzy. Patrzeć, jakie interwencje wykonują, jakpomagają zespołowi, analizować ich zachowania na boisku. A także jak bronią rzuty karne. JerzyDudek był przykładem na to, że bramkarz może mieć wielki wpływ na zwycięstwo w finale. To wiążesię z niezwykłymi emocjami.
Qpr.co.uk
W takich chwilach, oglądając coś takiego, na pewno chce się zostać golkiperem i bohaterem (śmiech).
Dokładnie tak.
Mówiłeś przed chwilą o zmianie otoczenia, którą chciałbym teraz głębiej omówić. Trafiłeś do Anglii w wieku 11 lat, więc musiałeś się zaaklimatyzować w zupełnie nowym środowisku np. rówieśników w szkole. Czy tego typu kwestie miały na Ciebie duży wpływ pod kątem psychiki? Czy jednak to nie sprawiało Ci problemu?
Personalnie uważam, że dobrze sobie z tą zmianą poradziłem. Na pewno na początku nie mówiłempo angielsku, więc w szkole nie było mi zbyt łatwo porozumiewać się z kolegami. Dodatkowe lekcjejęzyka angielskiego w szkole pomogły. Po około sześciu miesiącach wiele już rozumiałem i umiałemposługiwać się angielskim na dobrym poziomie. Zanim jednak do tego doszło, językiem, który pomagałmi się dogadywać z innymi, był futbol.
Wszyscy wokół chcieli grać w piłkę, dzięki czemu miałem okazję poznawać nowych ludzi. M.in.mojego najlepszego kolegę do dzisiaj, Anglika, który pomagał mi oswajać się z językiem. Mógłbym więcpowiedzieć, że mimo nieznajomości angielskiego potrafiłem się odnaleźć za pomocą piłki nożnej. Takjak ludzie mówią – piłka to jeden język dla wszystkich. Piłka łączy ludzi.
Z czasem język angielski musiałeś opanować na wyższym poziomie, bo trafiłeś do QPR, w którym jesteś już dziesięć lat. W związku z tym pojawiają się dwie kwestie. Pierwsza: to chyba pokazuje, że klub darzy Cię dużym zaufaniem, a druga: znasz każdy zakątek klubu jak własną kieszeń. Co robi w nim na Tobie największe wrażenie?
Na pewno detale. Detale, do których wszyscy przywiązują tutaj uwagę. Obiekty treningowe, poziomtreningów i bardzo dobry sztab szkoleniowy. Wszystko jest na wysokim poziomie i uważam, że wQPR można się wiele nauczyć. Ja już zdążyłem dużo tych nauk pobrać, a wiem, że ta nauka będziekontynuowana. Wszystko, co potrzebne, jest. Wszystko, co może pomóc w osiągnięciu kolejnychpoziomów, klub stwarza w formie trampoliny. Treningi są na wysokim poziomie, pomoc zindywidualną dietą, przygotowanie fizyczne… top. To jest bardzo ważne, bo dzięki temu wszystkiemuwiesz, że możesz uzyskać maksimum swojego potencjału.
Zachwalasz QPR, mówiąc, że wszystko jest tam świetne, ale domyślam się, że robi się mniej przyjemnie, kiedy ktoś nie zastosuje się do np. nałożonych restrykcji.
Na szczęście wszystko jest przestrzegane i jeśli chodzi o dietę, mamy np. przynajmniej dwa razy wciągu sezonu sprawdzanie poziomu tłuszczu. Każdy musi być poniżej określonego procentu i każdywie, co powinien, a czego nie powinien jeść. Z tego, co wiem, wszyscy się tego trzymają (śmiech).
A co byś z kolei powiedział o klubach, w których ostatnio miałeś okazję przebywać na wypożyczeniu? Yeovil Town (5. liga) czy Braintree (6. liga)? Szczególnie ciekawi mnie czynnik kibiców, stadionów czy atmosfery, o której mówi się, że w niższych ligach w Anglii jest wyjątkowa.
W tym sezonie mój okres, choć krótki, w Yeovil i Braintree bardzo mi się podobał. Wiele mi on dał i wtym wieku jest to najważniejsze, czyli zbieranie doświadczenia w celu zostania lepszym bramkarzem.I tak jak mówisz, dużo kibiców pojawia się na meczach. Bodajże 2,5-3 tys. na Yeovil, które przecieżcałkiem niedawno grało w Championship. To pokazuje, że ludzie w Anglii żyją piłką na każdym kroku.Nawet kiedy grają mniejsze zespoły, oni przychodzą, bo to jest dla nich taki „dzień wyjścia”. Wramach tego spotykają się z przyjaciółmi, po meczach idą do pubów i po prostu wspólnie spędzajączas, oglądając swój ukochany klub.
Nieważne, w jakiej lidze gra lokalny zespół. Ludzie i tak przyjdą na jego domowe spotkania. Ja sam znamosoby będące fanami wielkich angielskich drużyn, które wspierają miejscowe firmy w momencie, gdyte wielkie rozgrywają mecz na wyjeździe. Chodzi mi o kluby nawet na szczeblu 7. czy 8. ligi. Piłka otaczakażdego, piłka kochana jest przez wszystkich i ja to mogłem poczuć. Potrzebowałem tego, tzn.wypożyczeń, do rozwoju.
A zdarzało Ci się czuć przy takiej publiczności presję? Bo jednak bramkarze zazwyczaj są na nią wyjątkowo narażeni. Wiesz, o co chodzi.
Tak, wiesz co… nie czułem jej zbytnio. Kiedy wyłączasz się i jesteś skoncentrowany wyłącznie nameczu, piłce czy ustawianiu linii obrony, żeby każdy był ustawiony we właściwym miejscu, niezwracasz na to uwagi. I wiadomo, że i tak słyszy się śpiewających fanów, nawet w Braintree, gdzieprzychodziło po 600 osób, ale ja akurat nie odczuwałem z tego powodu dodatkowej presji. Przypubliczności gra się naprawdę przyjemnie, ale mam nadzieję, że będę miał okazję zagrać przy jeszczewiększej. Do tego dążę.
Nawiązuję do tego tematu m.in. dlatego, że pół roku temu miałem okazję zobaczyć mecz Bristolu City z QPR, gdzie bronił Twój kolega, Joe Lumley, który akurat wtedy nie miał dobrego dnia z kibicami (śmiech). A przechodząc już do kolejnej kwestii, powiedz, jaki piłkarz z Twojego klubu robi na Tobie największe wrażenie? Osobiście wymieniłbym Luke’a Amosa i Eberechiego Eza, ale ciekawi mnie Twoje zdanie na ten temat.
Najpierw, jeśli chodzi o Joe Lumleya – jest to mój dobry kolega, mam z nim naprawdę dobry kontakt.Dużo się od niego uczę podczas treningu i co ważne, Joe jest osobą, która chce pomagać i dużotłumaczyć. Kiedy mam jakieś pytanie, on zawsze jest dla mnie i innych do dyspozycji, a przedewszystkim jest to świetny bramkarz. Od niego oraz innych golkiperów z pierwszego zespołu uczęsię sporo. Jest kogo podpatrywać.
A wracając do piłkarzy… zdecydowanie Eberechi Eze, któryposiada niesamowite umiejętności techniczne. Widać, że ma ogromny talent, i życzę mu jaknajlepszej kariery piłkarskiej. Czasami po treningach wykonujemy przeciwko sobie rzuty karne…
Łapiesz go czasami na karnych? (śmiech)
Czasami się udaje (śmiech).
Przejdźmy może teraz do spraw poważniejszych, czyli Twojej przyszłości. Masz już doświadczenie w rezerwach QPR i trochę na poziomie seniorskim w kilku klubach (oprócz Yeovil i Braintree także w Harlow City). Mam wrażenie, że jesteś w takim punkcie kariery, kiedy trzeba zastanawiać się nad kolejnymi krokami, bo w pierwszym zespole QPR do tej pory jeszcze nie zadebiutowałeś i masz kontrakt do czerwca 2020 roku. Domyślam się, że to przez konkurencję, która wydaje się całkiem spora.
Tak, tak jak już mówiliśmy – w QPR jestem już dziesięć lat. Bardzo się z tego cieszę, bo to klub z długąhistorią w angielskiej piłce. Do tego widać w ostatnich latach, że jest tutaj ścieżka rozwoju dlamłodych zawodników, ponieważ wielu z nich dostaje swoje szanse na pokazanie się w pierwszymzespole. Stąd jednym z moich celów jest zostanie bramkarzem nr 1 w Queens Park Rangers. To klub, wktórym zaczynałem swoją karierę, i wiem, że do osiągnięcia tego, co sobie założyłem, potrzebujęwięcej doświadczenia.
I powiedziałbym, że droga każdego jest inna. Powiedziałeś, że zdobyłem już trochę doświadczenia wseniorskiej piłce, ale wciąż uważam, że nadal potrzebuję go więcej. Mam świadomość, że potrzebujęjeszcze kilku wypożyczeń, żeby mój cel się zrealizował. Chcę grać na jak najwyższym poziomie.
A czy klub podał może potencjalną datę powrotu do treningów?
Na razie nie mamy takich informacji, bo nikt nie wie, nawet nie wiadomo, do czego mamy sięprzygotowywać. Nie wiemy, kiedy wrócą mecze, a jedyne, co wiemy, to fakt, że sytuacja w Anglii niewygląda najlepiej na ten moment pod kątem liczby osób zarażonych wirusem.
Właśnie, mógłbyś nakreślić, jak sytuacja z wirusem wygląda z Twojej strony? Jak ludzie z Twojego otoczenia reagują na to wszystko?
Z tego, co mi wiadomo, wszyscy siedzą w domach. Nie wychodzą niepotrzebnie, a jedyne, co robią, tonaprawdę potrzebne wyjścia do sklepu albo na spacer, aby wyjść na świeże powietrze. Widać też, żesą pustki na ulicach. Ludzie nie są zbyt chętni do ryzykowania, bo właściwie, jeśli rząd coś nakazuje,to nie robi tego bez powodu. Ludzie się słuchają i bardzo dobrze, bo gdy spojrzymy na liczbęzarażonych, ona ciągle rośnie i jest zdecydowanie większa niż w Polsce. W sklepach są duże kolejki ilimitowana liczba osób, która może przebywać na hali sklepowej w tym samym czasie.
Muszą być też zachowywane odstępy 2 metrów między osobami i wszystkie sklepy, poza tyminajważniejszymi z żywnością jak np. Tesco, są zamknięte. Jedynie ci ludzie, którzy pracują w zawodach, które muszą funkcjonować przez cały czas, pracują. A jeżeli tylko można, robią to w swoich domach.Mam nadzieję, że ta sytuacja powoli będzie się coraz bardziej poprawiać.
Powiedziałeś, że ludzie pracują teraz w domach, więc spytam Cię, czy Ty też jako pracownik klubu to robisz (śmiech). Domyślam się, że masz jakiś plan treningowy z klubu.
Tak jest, co tydzień dostajemy specjalny program, w którym mamy nakreślone, co w dany dzieńtrzeba zrobić. Są to głównie ćwiczenia domowe oparte na ćwiczeniach fizycznych mających na celuwzmocnić ciało, jak tylko teraz sytuacja pozwala. Raporty z treningów musimy wysłać po każdymtygodniu, np. dystanse, które przebiegliśmy. Trenerzy od przygotowania fizycznego te dane zbierają inas kontrolują. Patrzą, kto i w jakiej dyspozycji się obecnie znajduje. Ten aspekt jest dopracowanybardzo dobrze i wszyscy doskonale wiedzą, co mają robić i po co to robią.
Nie możemy spaść zpewnego poziomu kondycji fizycznej. Tutaj duża zasługa klubu, który to sprawnie dlawszystkich zorganizował.Ja osobiście treningi wykonuję głównie w domu, ale również biegam, kiedy tylko mogę, żebyutrzymać kondycję i przygotowanie fizyczne. Nie zdziwię się, jak po całej tej epidemii bramkarzewrócą do grania w lepszej formie fizycznej niż kiedykolwiek (śmiech). My nie jesteśmy jednak aż takprzyzwyczajeni do biegania jak piłkarze z pola.
Właśnie, jesteś bramkarzem, więc pewnie wykonujesz teraz częściej ćwiczenia, które robią zazwyczaj zawodnicy z pola. Przy tym domyślam się, że masz mniej możliwości do treningu np. refleksu.
Na szczęście akurat z refleksem mogę coś w domu wymyślić, np. odbijanie piłki tenisowej od ściany, alena pewno tą największą częścią pracy domowej jest bieganie, więc… czuję się trochę jak biegacz!(śmiech) Tyle, ile się w ostatnich tygodniach nabiegałem, na pewno nie byłem do tego aż takprzyzwyczajony. Plus jest z tego taki, że moja kondycja będzie na wyższym poziomie, co w jakimśstopniu pozwoli mi być lepszym w tym aspekcie. Ciężko na to pracuję, ale poza tym tyle, ile mogę,trenuję również aspekty bramkarskie.
https://www.instagram.com/p/B-z0N2kHv9M/
W takim razie powiedz mi, co robisz w domu poza ćwiczeniami z klubu? Chyba musisz przyznać, że masz zdecydowanie więcej wolnego czasu niż normalnie i zastanawiam się, czy wykorzystujesz go na inne pasje. Jeśli je oczywiście masz.
Powiem tak: na pewno zwiększyła się moja ilość grania w PlayStation (śmiech). Tak jak chyba ukażdego.
Tak jak myślałem (śmiech).
(Śmiech) Poza tym mam teraz szansę, żeby spędzić czas w sposób bardziej rodzinny. I tym samympograć w gry planszowe czy obejrzeć filmy. Generalnie spędzić czas z rodziną, co jest dla mnie bardzowartościowe. Czytam także książki i muszę też dodać, że jestem studentem. Studiuję w formieonline kierunek związany z zarządzaniem sportem na uniwersytecie w Danii.
Czyli czasu i tak nie masz zbyt wiele, bo poświęcasz go na naukę?
Tak, to znaczy w taki sposób rozplanowuję sobie dzień, że mam czas na wszystko. Jestem obecnie nadrugim roku, więc można powiedzieć, że jestem już w połowie drogi.
Czyli już w tak młodym wieku nie myślisz tylko o karierze sportowej, ale również o fajnym wykształceniu.
Osobiście nie lubię siedzieć w domu i nic nie robić. Wracając po treningu do domu, zostaje jeszczeczas, żeby w domu coś porobić, więc te studia są świetną opcją, aby uczyć się czegoś nowego.Kształcenie się jest ważne i ja zawsze jestem otwarty na różne nowe pomysły. Dwa lata temuusłyszałem o takim kierunku studiów, postanowiłem go zacząć i jestem zadowolony. Akurat teraz taksię złożyło, że w tym momencie na naukę mam więcej czasu niż zwykle.
Naprawdę fajnie coś takiego usłyszeć z ust piłkarza. Powoli będziemy dobijać do brzegu, więc zapytam o ostatnią kwestię, czyli PlayStation. W co na niej pogrywasz?
Powiedziałbym, że mam swoje cztery ulubione gry: FIFA, Call of Duty (Warzone), NBA 2K i Fortnite.
Fortnite? Naprawdę?
Tak, ale powiem szczerze, że ostatnio w niego nie grałem, bo bardziej CoD przejął inicjatywę(śmiech).
Wiesz co, jakiś czas temu rozmawiałem z pewnym bramkarzem [Dariusz Szczerbal, wywiad tutaj] i on też mówił, że bardzo zagrywa się w Call of Duty. Także chyba Wy, bramkarze, macie jakąś słabość do tej gry.
Chyba tak, wszyscy (śmiech).
Powiedz mi jeszcze, czego Ci życzyć na najbliższą przyszłość? Na pewno debiutu w pierwszym zespole QPR, prawda?
Dokładnie, debiutu. A poza tym udanej kariery piłkarskiej, grania na najwyższym szczeblu i omijaniakontuzji.
Media społecznościowe Marcina Brzozowskiego: Instagram i Twitter
.@mbrzozowski_ o kolejny rok przedłużył umowę z QPR. 20-letni bramkarz w zeszłym sezonie był podstawowym zawodnikiem drużyny U23 oraz grał na wypożyczeniu do Harlow Town. W okresie letnim che zaimponować nowemu trenerowi QPR Markowi Warburtonowi. skauci.uk/marcin-brzozow…
.@mbrzozowski_ o kolejny rok przedłużył umowę z QPR. 20-letni bramkarz w zeszłym sezonie był podstawowym zawodnikiem drużyny U23 oraz grał na wypożyczeniu do Harlow Town. W okresie letnim che zaimponować nowemu trenerowi QPR Markowi Warburtonowi. skauci.uk/marcin-brzozow…