Szkoleniowiec Manchesteru City, Roberto Mancini, stwierdził, że nie widzi żadnego problemu w zachowaniu swojego podopiecznego – Mario Balotellego. Włoski napastnik na jednym z ostatnich treningów wdał się w bójkę ze swoim kolegą z drużyny, Micah Richardsem.
Na porannej konferencji prasowej Mancini zażartował z zaistniałej sytuacji i zapewnił, że nie ma żadnego konfliktu na linii Balotelli – Richards. Przypomnijmy, że to nie pierwszy wybryk snajpera – niedawno miejsce miał przecież incydent z fajerwerkami, które odpalił we własnej łazience.

– Zapytałem go: „Dlaczego zawsze Ty?” – powiedział Mancini, w odniesieniu do pamiętnej koszulki z napisem „Why always me?”, którą Mario zaprezentował podczas ostatnich derbów Manchesteru.
– Odpowiedział mi, że to dlatego, iż nie podał mu piłki. To było naprawdę głupie. Ale to zwykła drobnostka, po dziesięciu minutach już nikt o tym nie pamiętał. Wielokrotnie miałem problemy z moimi piłkarzami. Wystarczy wspomnieć Trevora Francisa i Liama Brady’ego z Sampdorii. Takie rzeczy się zdarzają.
– Kiedy grasz ośmiu przeciwko ośmiu i wkładasz w to całe swoje serce, to może się zdarzyć w każdym zespole. Może nie co tydzień, ale często. Mario i Micah bili się, ale oni są jak bliźnięta. Są bardzo dobrymi przyjaciółmi.
– To był czwarty raz Mario. On jest w tym królem. Powinien zwracać większą uwagę na to, co robi. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Koniec roku to czas fajerwerków. Myślę, że Mario dla własnego dobra powinien zostać w hotelu.











