Manchester City w minionej kolejce Premier League po raz pierwszy stracił punkty, remisując na wyjeździe z Fulham. Tym bardziej jednak boli strata tych punktów, gdy przypomnieć fakt, iż „The Citizens” prowadzili już w tym meczu 2:0.
– To nieprawdopodobne, że straciliśmy dwa punkty po tym, jak strzeliliśmy dwa gole i dominowaliśmy w grze – komentował na gorąco Roberto Mancini. Włoski szkoleniowiec Manchesteru City nie był jednak zbytnio tym rezultatem oburzony, lecz raczej starał się spokojnie podejść do osiągniętego wyniku, patrząc optymistycznie na kolejne mecze.

– Myślę, że ten wynik może być dla nas lekcją. Gdy mamy okazje, to musimy je wykorzystywać – stwierdził Mancini. Było to pierwsze spotkanie w lidze angielskiej, które piłkarze z niebieskiej części Manchesteru musieli rozgrywać po wcześniejszej rywalizacji w Lidze Mistrzów. Jednak argument o zmęczeniu zupełnie nie wchodził w grę, gdyż ich rywale mieli za sobą czwartkowy mecz w Lidze Europy, co dało im o jeden dzień krótszy czas na regenerację.
Mancini bardziej niż na zmęczenie narzeka na brak pomocników w składzie. – W pomocy nie miałem żadnych zawodników, gdyż James Milner i Nigel De Jong są kontuzjowani. Nie miałem więc możliwości wprowadzenia pomocnika – tak decyzję o wpuszczeniu w miejsce Davida Silvy Pablo Zabalety tłumaczył szkoleniowiec. – Mamy braki w tym momencie, gdyż straciliśmy dwóch pomocników. Nie mam piłkarzy. Mogę wprowadzać tylko obrońców – dodał.











