Trener Manchesteru City, Roberto Mancini, stwierdził, że nigdy nie brał pod uwagę odsunięcia Nigela de Jonga od składu. Włoch nie uległ presji w angielskim środowisku piłkarskim. Pojawiła się ona po starciu de Jonga z Hatemem Ben Arfą, po której Francuz odniósł kontuzję.
Ostre wejście Nigel de Jonga w nogi Hatema Ben Arfy miało miejsce w czasie meczu Manchesteru City z Newcastle United w siódmej kolejce ligi angielskiej. Kontuzjowany Francuz nie wrócil do gry do tej pory.

Faul w meczu z Newcastle spowodował, że z de Jonga zrezygnował trener reprezentacji Holandii Bert van Marwijk. Klubowy szkoleniowiec defensywnego pomocnika z przeszłością w Ajaksie, nie zamierzał nigdy postępować tak ze swoim podopiecznym.
– Przykro mi z powodu kontuzji Ben Arfy, ale takie rzeczy mogą się zdarzyć w każdym meczu. Nigel atakuje piłkę agresywnie, jak wielu innych zawodnków, a przeciw Newcastle miał wyjątkowego pecha. Jest dla nas bardzo ważny. Wspomaga obronę, ale wnosi też bardzo dużo do gry ofensywnej – zauważył Mancini.











