Na Wembley, przy prawie 85 tysiącach kibiców, Manchester United łatwo pokonał londyńską Chelsea 3:1 w meczu o Tarczę Wspólnoty. Dla „Czerwonych Diabłów” jest to 14. zwycięstwo w tych rozgrywkach.

Od sezonu 1908/1909 na tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek w Premiership odbywa się mecz o Tarczę Wspólnoty. Do 2002 spotkania między zdobywcą tytułu mistrza Anglii a zwycięzcą pucharu Anglii – lub gdy drużyna zdobyła oba trofea to z wicemistrzem – nosiły nazwę Tarczy Dobroczynności. Największym triumfatorem tych rozgrywek jest Manchester United, który trzynastokrotnie je wygrywał, (w przypadku remisu, nie było rzutów karnych, lecz obie drużyny dzieliły się tym tytułem). Jednak rok temu w konkursie jedenastek zespół sir Aleksa Fergusona musiał uznać wyższość Chelsea Londyn. W tym roku również przyszło zmierzyć się tym drużyną o zaszczytne trofeum.

Obie drużyny wystąpiły w swoich najsilniejszych składach, jednak w żadnej od pierwszych minut nie zobaczyliśmy nowych zawodników. Chelsea Londyn musiała sobie poradzić z Manchesterem bez kontuzjowanego Petra Cecha, którego zastąpił w bramce Hilario. Na ławce rezerwowych natomiast zasiadł Didier Drogba, a o sile ataku londyńskiego zespołu decydowało trio Malouda – Anelka – Kalou. Mecz od początku był prowadzony w bardzo szybkim tempie. W 8. minucie groźnym strzałem popisał się Paul Scholes. W odpowiedzi na to 60 sekund później groźny strzał oddał Nicolas Anelka, który z trudem wybronił Edwin Van der Sar. Kilka minut później czujność holenderskiego bramkarza sprawdził jego własny obrońca, Nemanja Vidić, który niefortunnie trącił piłkę głową, jednak i tym razem Holender wyszedł obronną ręką. Z każdą chwilą mecz zwalniał, a obie drużyny skupiały się na ataku pozycyjnym. Na pierwszą bramkę kibice zgromadzeni na Wembley musieli czekać aż do 41. minuty. Ze środka pola wspaniale do Wayne’a Rooneya dograł Paul Scholes, angielski napastnik dośrodkował piłę w pole karne, tam futbolówkę dopadł Luis Antonia Valencia, kierując ją do bramki.
Od początku drugiej połowy kibice United mogli zobaczyć w akcji nowego piłkarza „Czerwonych Diabłów” Javiera Herrnandesa. Chelsea atakiem pozycyjnym próbowała rozbić dobrze ustawioną defensywę zespołu z Old Trafford. Główną bronią „The Blues” okazywały być strzały z dystansu. Jednak Malouda, Essien oraz Kalou poważnie nie zagrozili bramce Van der Sara. Londyńczykom nawet nie pomagał wprowadzony w 60. minucie Didier Drogba. W 76. minucie padła bramka na 2:0, jej autorem był Hernandes, a asystę zanotował tym razem Valencia. Kolumbijczyk świetnie dostrzegł w polu karnym Meksykanina, który uderzył niecelnie, jednak piłka odbiła mu się jeszcze od twarzy i wpadła do siatki. Po stracie drugiego gola do gry wreszcie zabrali się gospodarze Stamford Bridge. W 82. minucie oko w oko z Edwinem Van der Sarem stanął Daniel Sturridge, jednak Holender po raz kolejny uratował swój zespół przed stratą bramki. Minutę później 20-letni Anglik znowu sprawdził umiejętności golkipera, oddając groźny strzał zza pola karnego. Van der Sar sparował go wprost pod nogi Salomona Kalou, który nie miał problemów z wbicie piłki do bramki. Gol kontaktowy jeszcze bardziej uskrzydlił podopiecznych Carlo Ancelottiego, którzy chcieli wyrównać. Jednak defensorzy „Czerwonych Diabłów” skutecznie radzili sobie z zagrożeniem. Manchester United w drugiej minucie doliczonego czasu gry ostatecznie dobili londyńczyków. Katem został Dimitar Berbatov, który wykorzystał zbyt wczesne wyjście z bramki Hilario i sprytnym lobem zdobył trzecią bramkę dla United.











