Manchester United pokonał dzisiaj w hicie piątej kolejki na wyjeździe Liverpool 2:1. Wszystkie bramki padły po przerwie, a chociaż to „The Reds” objęli prowadzenie po strzale Gerrarda, to później „Czerwone Diabły” odpowiedziały trafieniami Rafaela oraz van Persiego.
Spotkanie lepiej zaczęli gospodarze i w 9. minucie po rzucie rożnym niewiele pomylił się Steven Gerrard. Cała pierwsza połowa wyglądała zresztą tak, że to Liverpool prowadził grę i atakował, a Manchester wybijał piłkę do przodu. W 21. minucie karnego, po starciu z Evansem, domagał się Agger. Duńczyk był lekko popychany, ale sędzia nie zagwizdał. I tak gospodarze atakowali, goście ataki odpierali, aż do 39. minuty. Wtedy Shelvey, kompletnie spóźniony, wszedł ostrym wślizgiem w nogi Evansa i za to zagranie wyleciał z boiska. Przed przerwą z wolnego strzelał jeszcze Suarez, jednak Lindegaard obronił. Do szatni zespoły schodziły przy stanie 0:0.
Taki wynik utrzymywał się po zmianie stron tylko przez kilkadziesiąt sekund. Liverpool od razu zaatakował, wybitą piłkę przejął Johnson, wbiegł w pole karne i zagrał do Gerrarda. Anglik futbolówkę przyjął i bez zastanowienia huknął z woleja, dając swojej drużynie prowadzenie. Goście od razu zaatakowali i pierwszy raz w tym meczu porządnie przycisnęli rywali. Napór przyniósł efekt już po pięciu minutach. Z prawej strony pola karnego piłkę przejął Rafael. Brazylijczyk nie zastanawiał się długo, tylko oddał techniczny strzał. Piłka przeleciała obok interweniującego Reiny, odbiła się od słupka i wpadła do siatki.
W 57. minucie sędzia skrzywdził gospodarzy. Do piłki w polu karnym ruszyli Suarez i Evans. Urugwajczyk był szybszy, dotknął futbolówki, a później Irlandczyk go kopnął. Suarez upadł, ale Mark Halsey nie wskazał na 11. metr, chociaż powinien. Gospodarze, choć było ich mniej, nadal mieli przewagę. Dwoił się i troił Suarez, który znowu oddał groźny strzał, ale po raz kolejny lepszy był Lindegaard.
I tak było aż do 76. minuty. Valencia uprzedził wtedy Johnsona i Aggera i wyprowadził kontrę United. Miał do pomocy dwóch partnerów, ale postanowił rozwiązać sprawę sam. Ograł Skrtela i chciał strzelać, kiedy to zahaczył go powracający Johnson. Tym razem Mark Halsey odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł van Persie i chociaż Reina wyczuł intencje strzelca, to nie miał szans na obronę jego strzału. Na domiar złego z boiska z kontuzją zszedł Agger.
Na wyrównanie liverpoolczykom nie starczyło już sił. Co prawda atakowali, ale już nie z takim animuszem, a goście pewnie się bronili, od czasu do czasu wyprowadzając kontry. Ostatecznie wygrali 2:1 i wrócili na lokatę wicelidera, z punktem straty do prowadzącej w tabeli Chelsea. Liverpool zalicza natomiast najgorszy start w lidze od 100 lat i po pięciu kolejkach jest trzeci od końca, z zaledwie dwoma punktami na koncie.
Z tego meczu przeprowadzaliśmy relację LIVE. Żeby dowiedzieć się dokładniej, co działo się przed spotkaniem, w trakcie i po nim, wystarczy kliknąć TUTAJ.










