Manchester United kontynuuje wojenną ścieżkę, skalpując po drodze kolejnych przeciwników i umacniając się na fotelu lidera Premier League. Po ciekawym i żywym widowisku „Czerwone Diabły” pokonały West Bromwich Albion 2:0. Wygrana przyszła jednak w bólach, piłkarze Steve’a Clarke’a postawili bowiem tego dnia graczom SAF-a twarde warunki.
Van Persie (fot. skysports.com)
„Czerwone Diabły” przystępowały do meczu, mając aż siedem punktów przewagi na drugim w tabeli Manchesterem City. W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, podczas Boxing Day, zawodnicy United wygrali z Newcastle po szalenie dramatycznym meczu 4:3. Reperkusje tego spotkania ciągną się aż do dzisiaj w postaci medialnej wojny na słowa, toczonej pomiędzy sir Aleksem Fergusonem i Alanem Pardew, a także dorzucającym do pieca z drugiego planu Arsene Wengerem. Wszystko to pokłosie zachowania sir Aleksa, który krzyczał i zakłócał pracę sędziów podczas meczu ze „Srokami”.
Romelu Lukaku, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
WBA zajmowało przed spotkaniem rewelacyjne, piąte miejsce w tabeli, pnąc się odważnie po szczeblach drabiny zwanej Premier League. Steve Clarke okazał się kapitalnym menedżerem, a jego pracy nie da się określić inaczej niż przymiotnikiem „sensacyjna”. Clarke, jeśli WBA znacznie nie obniży lotów, jest murowanym kandydatem do nagrody menedżera roku BPL. Dwie ostatnie kolejki to dwie wygrane, obie w stosunku 2:1. Ekipa z The Hawthorns odważnie brnie do przodu, machając palcem przed nosem sławniejszych i bogatszych zespołów i mówiąc odważnie: to jest nasz czas.
Shane Long, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
Mecz rozpoczął się od swojego rodzaju centro-strzału Liama Ridgewella, jednak uderzenie (?) zawodnika WBA minimalnie minęło bramkę de Gei. W odpowiedzi szarżowało United, swojego miejsca na boisku starał się szukać wracający po długiej kontuzji Shinji Kagawa. W odpowiedzi uderzał zza pola karnego Graham Dorrans, ale… jakość tego uderzenia pomińmy milczeniem. W 7. minucie mieliśmy korner dla United, ale uderzenie Vidicia powędrowało Panu Bogu w okno.
Paul Scholes, Manchester United, 2012 (fot. Skysports.com)
W 9. minucie Ashley Young rozegrał klepkę z Kagawą, Dorrans nieumiejętnie przeciął piłkę, ta znów trafiła do Younga. Angielski skrzydłowy dośrodkował ją wzdłuż linii bocznej, ale piłkę przeciął Gareth McAuley. Zrobił to jednak na tyle nieszczęśliwie, iż… wpakował ją do własnej bramki! Samobójczy gol i United objęło prowadzenie! Następne minuty to wzajemne boksowanie się obu drużyn. WBA grało chaotycznie w obronie, zawodnicy Manchesteru próbowali rozgrywać atak pozycyjny. Ekipa wiecznie smutnego Steve’a Clarke’a została zepchnięta do defensywy, w obronie swoją drużyną wspierali nawet napastnicy Shane Long i Peter Odemwingie.
Cleverley (fot. SkySports.com)
W 17. minucie rewelacyjną piłkę na jakieś 60 metrów spod swojego pola karnego posłał Cleverley, ale nikt jej nie przejął. Było to podanie godne legend Old Trafford, jak Scholesa czy Beckhama. Minutę później strzelał Welbeck, ale obronił Foster. United dalej naciskało. Około 20. minuty rozruszał się West Brom. Kombinacyjnie próbowali grać między sobą błyskotliwi Odemwingie i Dorrans. W 25. minucie jak po sznurku rozgrywali między sobą piłkę Cleverley i Scholes. Piłkę dośrodkowaną w pole karne Fostera w ostatniej chwili wybili stoperzy ekipy Steve’a Clarke’a.
Graham Dorrans, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
Tuż przed 30. minutą operujący na lewej flance Welbeck zszedł do środka i odpalił petardę w kierunku świątyni Fostera, jednak McAuley zablokował piłkę, ale przebitka spadła na głowę Younga. Ten uderzył ją mocno, jednak nad poprzeczką. W odpowiedzi kontra i rzut wolny dla WBA. Brunt fatalnie jednak wykonał stały fragment gry, trafiając prosto w mur. United kontratakowało. Valencia zgrał ze skrzydła piłkę do Ashleya Younga, a ten bez namysłu kopnął ją mocno, prosto pod poprzeczkę. Foster wykazał się jednak dużym refleksem i piłka po jego rękach (oraz poprzeczce) wyszła na rzut rożny. „Czerwone Diabły” miały za chwilę kolejną setkę, jednak strzał Carricka ponownie świetnie obronili na spółkę Foster i rumuński stoper Gabriel Tamas.
Gareth McAuley (fot. Skysports.com)
W 40. minucie obudzili się wreszcie piłkarze WBA. Na solową akcję zdecydował się Odemwingie. Pięknie ściął ze skrzydła do środka, ale jego uderzenie było beznadziejne, odwrotnie proporcjonalne do pięknego dryblingu. 180 sekund później koszmarnie zachował się Foster. Zwlekał z wybiciem piłki i w końcu wykopał ją tak niefrasobliwie, że… nabił Danny’ego Welbecka. Piłka odbita od napastnika „Czerwonych Diabłów” minęła jednak światło bramki. Tuż pod koniec pierwszej połowy West Brom miał dwie świetne okazje. Faulowany był Long, a w narożniku pola karnego piłkę ustawił sobie Brunt, który uderzył kapitalnie, futbolówka została jednak wybita z „szesnastki” w powietrze. Doskoczył do niej tuż przed linią pola karnego Dorrans, ale główkującemu Szkotowi krzesełko założył świetnie dyktujący tego dnia tempo gry w obozie United Cleverley. Było to tuż przed polem karnym „Czerwonych Diabłów”. Do piłki ponownie podszedł Chris Brunt, ale tym razem uderzył dużo gorzej niż chwilę wcześniej i wynik do przerwy nie uległ już zmianie. Po 45 minutach było zatem 1:0 dla gospodarzy z Old Trafford.
David de Gea, Manchester United (fot. Skysports.com)
W 48. minucie świetną akcję w trójkącie Valencia – Kagawa – Cleverley kończył ten ostatni, dośrodkowując ostro ze skrzydła. Piłkę wybił jednak Tamas. Minutę później z kontrą wyszli gracze Steve’a Clarke’a. Wycofaną ze skrzydła piłkę na 25. metrze przejął Brunt, uderzając mocno, ale szczęśliwie dla hiszpańskiego piłkołapa prosto w sam środek bramki, idealnie do koszyczka bramkarza United. 60 sekund później rzut wolny dla WBA. Brunt zgrał futbolówkę na głowę Tamasa, a ten podał ją na sam środek pola karnego. W zamieszaniu dopadł do niej McAuley, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez defensorów „Czerwonych Diabłów”. Goście z The Hawthorns doszli do głosu. Chwilę później odpalił bombę Brunt, ale piłka poleciała daleko od bramki de Gei, obijając po drodze paru kibiców i stewardów.
Peter Odemwingie, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
W odpowiedzi kontrowało United, ale strzał Valencii został zablokowany. Ten fragment meczu zdecydowanie należał do graczy sir Aleksa. Było dużo walki na murawie, Evans zaprezentował nawet przed kamerami rozciętą wargę. W 60. minucie meczu doskonale dryblował Odemwingie, po czym dograł piłkę poza pole karne tuż pod nogi Grahama Dorransa, ale strzał pomocnika WBA sparowany został na korner. Po stronie Manchesteru świetnie grał Valencia, raz po raz szarżując niczym rozpędzony nosorożec. W 66. minucie euforia na Old Trafford. Kagawę zastąpił Robin van Persie i wzmógł się doping fanów „Czerwonych Diabłów”. Zmiana za zmianę. Na wzmocnienie ataku przez SAF-a błyskawicznie zareagował Clarke. Na murawę wbiegł Romelu Lukaku, objawienie tego sezonu w BPL. Piłkarz wypożyczony z Chelsea momentalnie zaakcentował swój pobyt na murawie, rozpychając obrońców gospodarzy.
20 minut przed końcem meczu oglądaliśmy doskonałą szansę na wyrównanie dla graczy Steve’a Clarke’a. Po dośrodkowaniu z kornera najwyżej do piłki wyskoczył Gabriel Tamas, ale strzał głową Rumuna zatrzymał się na poprzeczce de Gei! Ależ emocje na Old Trafford! Gracze West Brom nie dawali za wygraną, ciągle próbowali wbijać się pole karne United. W 76. minucie ponownie strzelał Peter Odemwingie, ale znów zablokował go Evans. Piłkarze Fergusona sprawiali wrażenie osłupiałych, grali na stojąco, jakby czekali już na końcowy gwizdek. Dużo zamieszania, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, wniósł Lukaku. W 78. minucie zerwał się Young, ale po sprytnej przekładance jego strzał nie sprawił żadnych problemów Benowi Fosterowi.
W odpowiedzi nacierali piłkarze z „The Hawthorns”. Znów gorąco było pod bramką de Gei. W 82. minucie mieliśmy szansę dla Manchesteru. Podawał Evra, a sam na sam z Fosterem stanął van Persie. Strzał Holendra obronił jednak instynktownie nogami Anglik i nadal było 1:0 dla United! Nie ustawała walka, piłkarze w szybkim tempie przemieszczali się od jednego pola karnego do drugiego. Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry zza pola karnego uderzał James Morrison, piłka odbiła się jednak jeszcze po drodze od Odemwingie i Vidicia i wyszła na rzut rożny.
Nadal nie było wyrównania. W odpowiedzi po podaniu Valencii pięknie uderzył Danny Welbeck, ale Ben Foster niczym Superman wyciągnął się jak struna i pofrunął wprost do rogu bramki, wybijając piłkę na rzut rożny. Chwilę później było jednak 2:0 dla „Czerwonych Diabłów”. Piłkę dostał van Persie, zszedł do środka i huknął wprost w długi róg bramki WBA! Było po meczu! Rezultat nie uległ już zmianie i Manchester United mógł dopisać sobie kolejne trzy punkty na konto. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo drużynie sir Aleksa Fergusona. Dobry mecz na Old Trafford!
Manchester United kontynuuje wojenną ścieżkę, skalpując po drodze kolejnych przeciwników i umacniając się na fotelu lidera Premier League. Po ciekawym i żywym widowisku „Czerwone Diabły” pokonały West Bromwich Albion 2:0. Wygrana przyszła jednak w bólach, piłkarze Steve’a Clarke’a postawili bowiem tego dnia graczom SAF-a twarde warunki.
Van Persie (fot. skysports.com)
„Czerwone Diabły” przystępowały do meczu, mając aż siedem punktów przewagi na drugim w tabeli Manchesterem City. W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, podczas Boxing Day, zawodnicy United wygrali z Newcastle po szalenie dramatycznym meczu 4:3. Reperkusje tego spotkania ciągną się aż do dzisiaj w postaci medialnej wojny na słowa, toczonej pomiędzy sir Aleksem Fergusonem i Alanem Pardew, a także dorzucającym do pieca z drugiego planu Arsene Wengerem. Wszystko to pokłosie zachowania sir Aleksa, który krzyczał i zakłócał pracę sędziów podczas meczu ze „Srokami”.
Romelu Lukaku, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
WBA zajmowało przed spotkaniem rewelacyjne, piąte miejsce w tabeli, pnąc się odważnie po szczeblach drabiny zwanej Premier League. Steve Clarke okazał się kapitalnym menedżerem, a jego pracy nie da się określić inaczej niż przymiotnikiem „sensacyjna”. Clarke, jeśli WBA znacznie nie obniży lotów, jest murowanym kandydatem do nagrody menedżera roku BPL. Dwie ostatnie kolejki to dwie wygrane, obie w stosunku 2:1. Ekipa z The Hawthorns odważnie brnie do przodu, machając palcem przed nosem sławniejszych i bogatszych zespołów i mówiąc odważnie: to jest nasz czas.
Shane Long, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
Mecz rozpoczął się od swojego rodzaju centro-strzału Liama Ridgewella, jednak uderzenie (?) zawodnika WBA minimalnie minęło bramkę de Gei. W odpowiedzi szarżowało United, swojego miejsca na boisku starał się szukać wracający po długiej kontuzji Shinji Kagawa. W odpowiedzi uderzał zza pola karnego Graham Dorrans, ale… jakość tego uderzenia pomińmy milczeniem. W 7. minucie mieliśmy korner dla United, ale uderzenie Vidicia powędrowało Panu Bogu w okno.
Paul Scholes, Manchester United, 2012 (fot. Skysports.com)
W 9. minucie Ashley Young rozegrał klepkę z Kagawą, Dorrans nieumiejętnie przeciął piłkę, ta znów trafiła do Younga. Angielski skrzydłowy dośrodkował ją wzdłuż linii bocznej, ale piłkę przeciął Gareth McAuley. Zrobił to jednak na tyle nieszczęśliwie, iż… wpakował ją do własnej bramki! Samobójczy gol i United objęło prowadzenie! Następne minuty to wzajemne boksowanie się obu drużyn. WBA grało chaotycznie w obronie, zawodnicy Manchesteru próbowali rozgrywać atak pozycyjny. Ekipa wiecznie smutnego Steve’a Clarke’a została zepchnięta do defensywy, w obronie swoją drużyną wspierali nawet napastnicy Shane Long i Peter Odemwingie.
Cleverley (fot. SkySports.com)
W 17. minucie rewelacyjną piłkę na jakieś 60 metrów spod swojego pola karnego posłał Cleverley, ale nikt jej nie przejął. Było to podanie godne legend Old Trafford, jak Scholesa czy Beckhama. Minutę później strzelał Welbeck, ale obronił Foster. United dalej naciskało. Około 20. minuty rozruszał się West Brom. Kombinacyjnie próbowali grać między sobą błyskotliwi Odemwingie i Dorrans. W 25. minucie jak po sznurku rozgrywali między sobą piłkę Cleverley i Scholes. Piłkę dośrodkowaną w pole karne Fostera w ostatniej chwili wybili stoperzy ekipy Steve’a Clarke’a.
Graham Dorrans, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
Tuż przed 30. minutą operujący na lewej flance Welbeck zszedł do środka i odpalił petardę w kierunku świątyni Fostera, jednak McAuley zablokował piłkę, ale przebitka spadła na głowę Younga. Ten uderzył ją mocno, jednak nad poprzeczką. W odpowiedzi kontra i rzut wolny dla WBA. Brunt fatalnie jednak wykonał stały fragment gry, trafiając prosto w mur. United kontratakowało. Valencia zgrał ze skrzydła piłkę do Ashleya Younga, a ten bez namysłu kopnął ją mocno, prosto pod poprzeczkę. Foster wykazał się jednak dużym refleksem i piłka po jego rękach (oraz poprzeczce) wyszła na rzut rożny. „Czerwone Diabły” miały za chwilę kolejną setkę, jednak strzał Carricka ponownie świetnie obronili na spółkę Foster i rumuński stoper Gabriel Tamas.
Gareth McAuley (fot. Skysports.com)
W 40. minucie obudzili się wreszcie piłkarze WBA. Na solową akcję zdecydował się Odemwingie. Pięknie ściął ze skrzydła do środka, ale jego uderzenie było beznadziejne, odwrotnie proporcjonalne do pięknego dryblingu. 180 sekund później koszmarnie zachował się Foster. Zwlekał z wybiciem piłki i w końcu wykopał ją tak niefrasobliwie, że… nabił Danny’ego Welbecka. Piłka odbita od napastnika „Czerwonych Diabłów” minęła jednak światło bramki. Tuż pod koniec pierwszej połowy West Brom miał dwie świetne okazje. Faulowany był Long, a w narożniku pola karnego piłkę ustawił sobie Brunt, który uderzył kapitalnie, futbolówka została jednak wybita z „szesnastki” w powietrze. Doskoczył do niej tuż przed linią pola karnego Dorrans, ale główkującemu Szkotowi krzesełko założył świetnie dyktujący tego dnia tempo gry w obozie United Cleverley. Było to tuż przed polem karnym „Czerwonych Diabłów”. Do piłki ponownie podszedł Chris Brunt, ale tym razem uderzył dużo gorzej niż chwilę wcześniej i wynik do przerwy nie uległ już zmianie. Po 45 minutach było zatem 1:0 dla gospodarzy z Old Trafford.
David de Gea, Manchester United (fot. Skysports.com)
W 48. minucie świetną akcję w trójkącie Valencia – Kagawa – Cleverley kończył ten ostatni, dośrodkowując ostro ze skrzydła. Piłkę wybił jednak Tamas. Minutę później z kontrą wyszli gracze Steve’a Clarke’a. Wycofaną ze skrzydła piłkę na 25. metrze przejął Brunt, uderzając mocno, ale szczęśliwie dla hiszpańskiego piłkołapa prosto w sam środek bramki, idealnie do koszyczka bramkarza United. 60 sekund później rzut wolny dla WBA. Brunt zgrał futbolówkę na głowę Tamasa, a ten podał ją na sam środek pola karnego. W zamieszaniu dopadł do niej McAuley, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez defensorów „Czerwonych Diabłów”. Goście z The Hawthorns doszli do głosu. Chwilę później odpalił bombę Brunt, ale piłka poleciała daleko od bramki de Gei, obijając po drodze paru kibiców i stewardów.
Peter Odemwingie, West Bromwich Albion (fot. skysports.com)
W odpowiedzi kontrowało United, ale strzał Valencii został zablokowany. Ten fragment meczu zdecydowanie należał do graczy sir Aleksa. Było dużo walki na murawie, Evans zaprezentował nawet przed kamerami rozciętą wargę. W 60. minucie meczu doskonale dryblował Odemwingie, po czym dograł piłkę poza pole karne tuż pod nogi Grahama Dorransa, ale strzał pomocnika WBA sparowany został na korner. Po stronie Manchesteru świetnie grał Valencia, raz po raz szarżując niczym rozpędzony nosorożec. W 66. minucie euforia na Old Trafford. Kagawę zastąpił Robin van Persie i wzmógł się doping fanów „Czerwonych Diabłów”. Zmiana za zmianę. Na wzmocnienie ataku przez SAF-a błyskawicznie zareagował Clarke. Na murawę wbiegł Romelu Lukaku, objawienie tego sezonu w BPL. Piłkarz wypożyczony z Chelsea momentalnie zaakcentował swój pobyt na murawie, rozpychając obrońców gospodarzy.
20 minut przed końcem meczu oglądaliśmy doskonałą szansę na wyrównanie dla graczy Steve’a Clarke’a. Po dośrodkowaniu z kornera najwyżej do piłki wyskoczył Gabriel Tamas, ale strzał głową Rumuna zatrzymał się na poprzeczce de Gei! Ależ emocje na Old Trafford! Gracze West Brom nie dawali za wygraną, ciągle próbowali wbijać się pole karne United. W 76. minucie ponownie strzelał Peter Odemwingie, ale znów zablokował go Evans. Piłkarze Fergusona sprawiali wrażenie osłupiałych, grali na stojąco, jakby czekali już na końcowy gwizdek. Dużo zamieszania, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, wniósł Lukaku. W 78. minucie zerwał się Young, ale po sprytnej przekładance jego strzał nie sprawił żadnych problemów Benowi Fosterowi.
W odpowiedzi nacierali piłkarze z „The Hawthorns”. Znów gorąco było pod bramką de Gei. W 82. minucie mieliśmy szansę dla Manchesteru. Podawał Evra, a sam na sam z Fosterem stanął van Persie. Strzał Holendra obronił jednak instynktownie nogami Anglik i nadal było 1:0 dla United! Nie ustawała walka, piłkarze w szybkim tempie przemieszczali się od jednego pola karnego do drugiego. Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry zza pola karnego uderzał James Morrison, piłka odbiła się jednak jeszcze po drodze od Odemwingie i Vidicia i wyszła na rzut rożny.
Nadal nie było wyrównania. W odpowiedzi po podaniu Valencii pięknie uderzył Danny Welbeck, ale Ben Foster niczym Superman wyciągnął się jak struna i pofrunął wprost do rogu bramki, wybijając piłkę na rzut rożny. Chwilę później było jednak 2:0 dla „Czerwonych Diabłów”. Piłkę dostał van Persie, zszedł do środka i huknął wprost w długi róg bramki WBA! Było po meczu! Rezultat nie uległ już zmianie i Manchester United mógł dopisać sobie kolejne trzy punkty na konto. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo drużynie sir Aleksa Fergusona. Dobry mecz na Old Trafford!