Manchester United mimo ogromnej przewagi skromnie pokonał ekipę West Hamu 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów już w 33. sekundzie meczu zdobył dotychczas najlepszy strzelec drużyny – Robin van Persie. Dzisiejsze zwycięstwo na Old Trafford pozwoli podopiecznym sir Aleksa Fergusona na pozostanie na czele tabeli przynajmniej do następnej kolejki.
W jedynym z pojedynków 14. kolejki, która wyjątkowo rozgrywana jest w środku tygodnia, ekipa West Hamu pojechała na Old Trafford, aby zmierzyć się z tamtejszym Manchesterem United. Dzięki wygranej z Queens Park Rangers, a także podziałowi punktów w pojedynku pomiędzy Manchesterem City a londyńską Chelsea podopieczni sir Aleksa Fergusona objęli fotel lidera i podchodząc do dzisiejszego meczu, chcieli dokonać wszelkich starań, aby w czwartkowy poranek nadal pozostać na tej samej lokacie. Jednak aby tego dokonać, ekipa z Manchesteru musiała zmierzyć się na własnym terenie z dobrze spisującym się w tym sezonie West Hamem United. Podopieczni Sama Allardyce’a, którzy obecnie zajmują ósmą lokatę w tabeli, już niejednokrotnie pokazywali pazur, dzielnie stawiając opór kilku najlepszym zespołom Premier League, i nic nie wskazywało na to, aby tym razem miało być inaczej.

Inauguracyjną akcję na bramkę gospodarze niespodziewanie zamienili zaraz po pierwszym gwizdku sędziego rozpoczynającym dzisiejszy pojedynek. Michael Carrick w bardzo przemyślany sposób zagrał do van Persiego, ten zwodem minął jednego z obrońców i oddał strzał w kierunku Jaaskelainena. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z zawodników gości i wpadła do bramki – ostatecznie trafienie zostało przyznane Holendrowi. Przez kilka kolejnych minut w akcjach ofensywnych widzieliśmy jedynie gospodarzy, którzy nie potrafili wykorzystać żadnej z okazji, co zdecydowanie nie podobało się miejscowym kibicom. Groźnie pod bramką West Hamu zrobiło się ponownie dopiero w 15. minucie. Rooney zagrał na prawą flankę do Hernandeza, reprezentant Meksyku zdecydował się na dośrodkowanie, ale czających się w polu karnym zawodników Manchesteru w porę uprzedził Reid.
Podopieczni sir Aleksa Fergusona nie wyglądali jednak na zniechęconych i wyprowadzili kolejną groźną akcję. Dobrą piłkę na skrzydle otrzymał Chicharito, młody napastnik przeleciał jeszcze spory kawałek boiska i zdecydował się na uderzenie, ale bardzo niecelnie. Po 20 minutach gry wreszcie w akcji ujrzeliśmy przyjezdnych. Dobre dośrodkowanie z prawej strony zafundował Taylor, piłka przeleciała nad głowami kilku zawodników i ostatecznie znalazła się poza polem karnym po wybiciu przez golkipera, który omal nie popełnił fatalnego błędu. Kilka kolejnych akcji należało już do przyjezdnych, ale za każdym razem w bramce United świetnie spisywał się reprezentant Danii, chroniąc swoją drużynę przed utratą gola.










