W ubiegłą niedzielę Wayne Rooney ponownie trafił do siatki rywali. Tym razem jego bramka otworzyła wynik przeciwko Liverpoolowi. Było to jego trafienie numer 26 w lidze, a 33 we wszystkich rozgrywkach. Drużyna sir Aleksa Fergusona jest uzależniona od młodego Anglika, bo to właśnie na jego barkach spoczywa odpowiedzialność strzelania bramek. Jednak największe nadzieje są łączone z gwiazdorem Manchesteru United w kontekście mistrzostw świata. To właśnie on ma poprowadzić „Lwy Albionu” do zdobycia, pierwszy raz od 1966 roku, tego najważniejszego trofeum w futbolowym świecie.
„The Toffies” – Rooney raczkuje w świecie piłki
Wayne Rooney urodził się w mieście Beatlesów. Od najmłodszych lat był sympatykiem drugiej siły tego miasta – Evertonu. Właśnie do szkółki tej drużyny wstąpił w wieku 10 lat. Pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał siedem wiosen później, kiedy tygodniowo otrzymywał 80 funtów za swoją grę. Kilka dni przed 17. urodzinami młodzieniec strzelił pięknego gola bardzo cenionemu wówczas Davidowi Seamanowi, który strzegł bramki Arsenalu Londyn. Gol okazał się na wagę trzech punktów, a Wayne został najmłodszym strzelcem bramki w historii angielskiej ekstraklasy. Ponadto Rooney zakończył trwającą od 30 spotkań passę bez porażki stołecznej drużyny. Już wtedy mówiło się o nim jako o wielkiej, wschodzącej gwieździe.
Podpisanie cyrografu – Rooney „Czerwonym Diabłem”

Sir Alex Ferguson za młodego Anglika zapłacił niemal 27 milionów funtów. W dwóch pierwszych sezonach na Old Trafford Rooney trafił kolejno 17 i 19 razy. Jak na tak młodego zawodnika, który był w cieniu takich piłkarzy jak Van Nisterlooy czy Cristiano Ronaldo, ten wynik był całkiem przyzwoity. Po odejściu tego pierwszego do Realu Madryt, to właśnie Anglikowi przypadła rola snajpera i zawodnika grającego na szpicy. Kolejny sezon przyniósł 23 strzelone gole przez „Wazzę” we wszystkich rozgrywkach. Systematycznie powiększał swoje umiejętności, jednak był postacią drugoplanową. Prym w ekipie z Manchesteru wiódł wtedy Ronaldo. Tak działo się jeszcze przez dwa sezony. Rooney zszedł z tonu, strzelając 18 i 20 bramek. W tym czasie Wayne do swojego CV wpisał wiele znaczących sukcesów. Drużynowo zdobył: trzy razy mistrzostwo Anglii (2006/2007; 2007/2008; 2008/2009), Puchar Europy (2008); klubowe mistrzostwo świata (2008), dwa razy Tarczę Wspólnoty (2007; 2008) i dwukrotnie Puchar Ligi Angielskiej (2008/2009; 2009/2010).
Teraźniejszość – Rooney na szczycie
Przełomem dla samego Rooneya była sprzedaż do „Królewskich” Cristiano Ronaldo. Przez cały okres spędzony w „Teatrze Marzeń” to właśnie Portugalczyk więcej strzelał i asystował. Po odejściu „CR 9” do Hiszpanii Rooney stał się pełnoprawną gwiazdą i liderem „Czerwonych Diabłów”. W tym sezonie na boiskach Premier League zanotował aż 26 trafień. Średnią ma znakomitą. W 29 meczach wygląda ona imponująco – 0,9 gola na mecz. Statystycznie na listę strzelców wpisywał się nieco ponad co 90 minut. Już w pierwszym meczu otwierającym sezon dla Manchesteru Anglik zapewnił swojej drużynie pełną pulę, strzelając gola przeciwko Birmingham. Ponadto bardzo ważne występy zaliczył przeciwko: Hull City, kiedy strzelił wszystkie cztery bramki, Portsmouth – trzy trafienia, Liverpool – jedno. Świetną dyspozycją Wayne wykazał się w meczach ze stołecznymi ekipami: Arsenal – dwa mecze, dwa gole; Tottenham – mecz i bramka; „Młoty” – dwa mecze, trzy trafienia; Fulham – mecz z dwoma golami.











