Do niemałej sensacji doszło podczas ostatniego sobotniego meczu 26. kolejki Premiership. Na Moulineux Manchester United przegrał (1:2) z Wolverhamptonem. Dla graczy sir Aleksa Fergusona oznaczało to pierwszą ligową porażkę w tym sezonie.
Ostatni sobotni pojedynek był rozgrywany na Moulineux pomiędzy „Wolves” i Manchesterem United. W spotkanie doskonale weszli przyjezdni. Już w 3. minucie padła pierwsza bramka. Na listę strzelców wpisał się portugalski skrzydłowy Nani, który serią zwodów w polu karnym wymanewrował Elokobiego i posłał mocny strzał na bliski słupek bramki Henneseya. Chwilę później mogło być już 0:2. Tym razem przed szansą stanął Berbatow, który strzelił wprost w bramkarza gospodarzy. W siódmej minucie próbował ponownie Nani, lecz tym razem to golkiper „Wilków” był górą. Od początku spotkania kibicom na Moulineux nie brakowało emocji. W dziewiątej minucie było już 1:1. Fatalny w skutkach błąd w defensywie popełnił Nemanja Vidić. Z okazji skorzystał Elokobi, który wbił piłkę do siatki United z główki.

W 15. minucie goście nieomal ponownie wyszli na prowadzenie. Minimalnie z piłką dośrodkowaną przez Naniego minął się jednak Vidić. Cztery minuty później dobre dośrodkowanie Rafaela wyłapał Hennessey. 60 sekund później bramkarza „Wolves” zaskoczyć próbował Berbatow, ale jego strzał był zbyt słaby. Trzy minuty później Bułgar niecelnie strzelił główką. W 29. minucie bliski zdobycia bramki był Nani. Portugalczyk wykonywał rzut wolny i posłał piłkę niewiele ponad lewym okienkiem bramki „Wilków”. Podopieczni Micka McCarthy’ego powoli wyczuwali bezradność gości i zaczęli coraz śmielej atakować wicemistrza Anglii. Przyniosło to skutek już w 40. minucie. Wolverhampton otrzymał rzut wolny z okolicy narożnika pola karnego. Do piłki podszedł Milijas, który mocno dośrodkował piłkę w pole bramkowe. Tam najlepiej ustawiony był Kevin Doyle, który strącił piłkę do siatki United. Cztery minuty później napastnik „Wilków” pokusił się jeszcze o strzał z dystansu. W odpowiedzi w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry z główki strzelał Nani. Piłka poszybowała ponad bramką, a sędzia po dwóch minutach odgwizdał koniec pierwszej połowy.
Od pierwszej minuty drugiej części gry na boisku pojawił się Paul Scholes. Zmienił on bezproduktywnego Michaela Carricka. Gra nie była już tak dynamiczna jak na początku spotkania. Goście starali się opanować środek pola i cierpliwie konstruowali swoje akcje. W 55. minucie to jednak gospodarze niemalże strzelili trzecią bramkę. Przed doskonałą okazją stanął O’Hara, ale jego uderzenie było zbyt słabe, by mogło zaskoczyć Van der Sara. Około 65. minuty obydwaj trenerzy przeprowadzili zmiany. Na boisku pojawił się Ward oraz Smalling i Chicharito, którzy zastąpili kolejno Hamilla, Evansa i Berbatowa.











