Świeżo po zapewnieniu sobie awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów zespoły z Londynu i Manchesteru wróciły na ligowe boiska walczyć o koronę Premier League. Kibice obu drużyn mają okazję oglądać wspaniałe widowsko okraszone zwycięstwem Manchesteru City
Arsenal przyjechał na Etihad Stadium jako lider tabeli, a gospodarze potrzebowali zwycięstwa, by wrócić do gry o mistrza Anglii. Początek meczu zdecydowanie należał do Manchesteru, raz za razem atakował bramkę Szczęsnego i na pierwszego gola nie trzeba było długo czekać. W 14. minucie świetnie dograną piłkę z rzutu rożnego przejął Kun Aguero i pięknym wolejem umieścił ją w prawym górnym rogu bramki.
Od tego momentu piłkarze Arsenalu zmuszeni zostali do większej agresji i zaczęła się prawdziwa wymiana ciosów. W końcu ofensywna postawa bardziej opłaciła się londyńczykom i w 32. minucie piłkę w siatce umieścił Theo Walcott po dośrodkowaniu Mesuta Oezila. Doprowadzenie do remisu rozwścieczyło piłkarzy City, którzy jeszcze bardziej podkręcili tempo i desperacko próbowali odzyskać prowadzenie. Ta sztuka udała im się już siedem minut po golu Walcotta. Marnujący świetne okazje w tym meczu Alvaro Negredo w końcu zdołał pokonać Wojciecha Szczęsnego po podaniu Zabalety.
Do końca pierwszej części gry Manchester City starał się powiększyć prowadzenie, lecz wynik nie uległ zmianie i piłkarze zeszli do szatni przy stanie 2:1 dla gospodarzy.
Mocnym akcentem zaczęli drugą połowę „The Citizens”, zdobywając w 50. minucie trzecią bramkę. Po błędzie Bacary Sagny piłka trafiła do Fernandinho, który silnym strzałem zza pola karnego zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie. Od tego momentu obraz gry zmieniał się bardzo dynamicznie i raz za razem dominację w tym spotkaniu wyrywali sobie piłkarze obu zespołów. Okazję powrotu do gry i przy podwojonych wysiłkach w ofensywie swoją drugą bramkę w tym meczu zdobył Walcott. Wydawało się, że tym razem pełną kontrolę przejmie Arsenal, który uparcie dążył do remisu. Te marzenia rozwiał w 66. minucie David Silva, podwyższając wynik na 4:2. Na tego gola „The Gunners” już nie potrafili zareagować, a ich ataki skutecznie przerywał Manchester City z Vincentem Kompanym na czele. Im bliżej było końca meczu, tym mocniej swoją dominację potwierdzali „The Citizens”, a gwoździem do trumny londyńczyków była piąta bramka zdobyta przez Fernandinho zaraz przed końcem regulaminowego czasu gry.
Emocji nie zabrakło nawet w doliczonym czasie gry. Świetne podanie od Sagny wykorzystał Per Mertesecker i swoim golem przedłużył nadzieję Arsenalu na remis. Jednak minutę później w swoim polu karnym faulował Wojciech Szczęsny i sędzia podyktował rzut karny, który skutecznie wykorzystał Yaya Toure.
Zaraz po tym Martin Atkinson odgwizdał koniec meczu i trzy punkty zostały na Etihad Stadium.










