Bez niespodzianki zakończył się drugi z niedzielnych szlagierów Premier League. Faworyzowany przed meczem Manchester City pokonał Arsenal 2:0 i zmniejszył dystans do United do siedmiu punktów. Podopieczni Roberto Manciniego rozegrali świetny pojedynek, wracając do mistrzowskiej formy z ubiegłej kampanii.
Arsenal przystępował do meczu na szóstej lokacie z dorobkiem 34 punktów, City zajmowało natomiast drugie miejsce z 45 oczkami na koncie. Podopieczni Roberto Manciniego musieli gonić lidera ligi, który pół godziny przed rozpoczęciem tego spotkania pokonał Liverpool 2:1 i zwiększył swoją przewagę nad City aż do dziesięciu punktów.

Mecz rozpoczął się od delikatnej przewagi „The Noisy Neighbours” – to właśnie goście chętniej parli pod pole karne Wojtka Szczęsnego. Spotkanie było w tym fragmencie bardzo czyste, sędzia główny Mike Dean nie musiał praktycznie używać gwizdka. W 8. minucie David Silva dostał piłkę na 16. metrze, ale uderzenie hiszpańskiego maestro zablokował kapitan „Kanonierów”, Thomas Vermaelen. Mieliśmy kolejny korner dla gości. Strzelał Zabaleta, lecz po zamieszaniu w polu karnym piłkę wykopali stoperzy Arsenalu.
W 10. minucie niesamowite emocje! Idiotycznie zachował się Koscielny, który w polu karnym objął w pasie i przewrócił zmierzającego do piłki Edina Dzeko. Mike Dean nie miał żadnych wątpliwości i odgwizdał rzut karny! Ale nie był to koniec przykrych konsekwencji dla gospodarzy. Francuski obrońca był ostatnim piłkarzem przed Szczęsnym, a więc arbiter główny tego spotkania nie miał innej możliwości, jak tylko wyrzucić Koscielnego z boiska! Arsenal musiał od tej pory grać w dziesiątkę! Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany, czyli Edin Dzeko. Bośniak ustawił piłkę na 11. metrze, wziął rozbieg, strzelił w prawo i… zmarnował rzut karny, fantastycznie zachował się bowiem Szczęsny! Polak zastopował nogami piłkę, która jeszcze odbiła się od słupka niczym kula pinballowa i wpadła prosto do koszyczka polskiego bramkarza! W dalszym ciągu mieliśmy 0:0 i wynik był nadal sprawą otwartą.

Sześć minut później w kierunku bramki Arsenalu piłkę głową zgrywał Kompany, ale minimalnie minął się z nią Carlos Tevez. W odpowiedzi korner dla „Kanonierów” i strzał Walcotta zza „szesnastki”, ale wysoko nad poprzeczką bramki Joe Harta. W 20. minucie próbował znów Dzeko, lecz jeszcze gorzej niż z „jedenastki”. Jego strzał z rogu pola karnego poszybował wysoko w trybuny. Nieźle prezentowała się druga linia City, zwłaszcza wracający do wysokiej formy David Silva, ale także Javi Garcia i James Milner. I to właśnie ten ostatni w 21. minucie dał gościom prowadzenie! Po faulu na Javim Garcii piłkę sprytnie rozegrali między sobą David Silva z Tevezem, a Milner potężnie przymierzył z ostrego kąta prosto w przeciwległe okienko bramki Szczęsnego! Radość podopiecznych Manciniego i kwaśna mina Arsene Wengera! Trudne zadanie czekało w tym momencie grających w dziesiątkę „Kanonierów”.














