Świetne wyniki osiągane w ostatnich tygodniach przez podopiecznych Manuela Pellegriniego każą przypuszczać, że na Etihad Stadium zdołali już przezwyciężyć kryzys mentalny, który dopadł drużynę w drugiej połowie października. Środowe zwycięstwo w Lidze Mistrzów nad Bayernem Monachium, wyrwane w samej końcówce meczu, ma być nowym symbolem zjednoczenia zespołu i początkiem zwycięskiej serii. Aby tak się stało, „Obywatele” muszą przejść pozytywnie kolejną ważną próbę – niedzielne wyjazdowe starcie w Premier League z rewelacyjnie spisującym się w tym sezonie wiceliderem z Southampton.
Niemal dokładnie miesiąc temu, po trzech kolejnych spotkaniach bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach, w angielskich mediach zaczęto zastanawiać się nad dalszą przyszłością zespołu z błękitnej części Manchesteru, który zdaniem licznych ekspertów miał być już piłkarsko wypalony. Wielu piłkarzom „The Citizens” zarzucano zbyt małe zaangażowanie w niektórych spotkaniach (sugerując świadome oszczędzanie sił), a przy tym wytykano im stosunkowo zaawansowany wiek, biorąc pod uwagę współczesne futbolowe realia. Duża część zawodników w kadrze MC to piłkarze powyżej 28. roku życia, którzy mają już na swoim koncie kilka trofeów. Brakuje natomiast dopływu świeżej piłkarskiej krwi do pierwszego zespołu i nie chodzi tu wyłącznie o kolejne wielomilionowe transfery.
Na odnowionym niedawno za bagatela 200 mln £ kompleksie treningowym w pobliżu Platt Lane (zawierającym klubowy hotel, 17 (!) pełnowymiarowych boisk treningowych i 7-tysięczny ministadion z oświetleniem i podgrzewaną płytą) swoją siedzibę ma jedna z najlepszych i najbardziej nowoczesnych szkółek piłkarskich na świecie, zrzeszająca wyróżniającą się młodzież ze wszystkich kontynentów. Mimo to w kadrze pierwszej drużyny „Obywateli” jest aktualnie tylko jeden zawodnik będący pełnoprawnym wychowankiem rodzimej akademii – angielski pomocnik George Glendon, który dotychczas nie zdążył nawet zadebiutować w seniorskim zespole. Teoretycznie przyszłość City powinna więc rysować się w jasnobłękitnych barwach. Czasami można jednak odnieść wrażenie, jakoby szkółka oraz zespoły juniorskie (w tym znakomicie spisująca się w młodzieżowej Lidze Mistrzów drużyna U-19) funkcjonowały nieco na uboczu, w oderwaniu od pierwszego zespołu, który ma być międzynarodową wizytówką klubu. Na razie jednak „Obywatele” nie potrafią rozszerzyć terytorium swojego panowania poza Wyspy Brytyjskie.
http://www.sportingintelligence.com/wp-content/uploads/2012/09/MCFC-might-masterplan.jpg
Brak pełnoprawnych wychowanków, związanych od najmłodszych lat z zespołem i stających się z czasem symbolami klubu na miarę Stevena Gerrarda, powoduje liczne dyskusje na temat zachwianej tożsamości zespołu z Etihad Stadium. Jednak nie od dziś wiadomo, że atmosferę w drużynie budują wyniki, a te są w ostatnim czasie dla „The Citizens” naprawdę dobre. Mentalnym przywódcą drużyny cały czas pozostaje belgijski kapitan Vincent Kompany, który w trudnych momentach potrafi poderwać kolegów do walki nie tylko motywującymi przemówieniami, ale także (a może przede wszystkim) swoją świetną, momentami niezwykle ofiarną postawą na boisku. Narodowość nie przeszkadza mu absolutnie w doskonałej komunikacji z klubowymi kolegami czy mediami, środkowy obrońca Manchesteru City opanował bowiem język angielski w tak dobrym stopniu, że nie jest dla niego problemem nawet studiowanie na miejscowym uniwersytecie. Zawodnika, który już od sześciu lat jest w klubie sponsorowanym przez arabskie linie lotnicze Etihad (a więc od początku rządów w błękitnej części Manchesteru szejka Mansoura bin Zayeda), można uznać za prawdziwego lidera tworzącej się cały czas przyszłej europejskiej potęgi futbolowej.











