Manchester City znów przegrało. Tym razem nie potrafili sprostać „Wilkom” walczącym o utrzymanie w lidze. Natomiast Chelsea po ciężkim spotkaniu z Blackburn wymęczyła zwycięstwo i dzięki temu zachowała dystans do pozostałych drużyn.
Blackburn 1:2 Chelsea
Lider tabeli i obrońca tytułu przyjechał na Ewood Park w roli zdecydowanego faworyta. Choć ostatnio Londyńczycy złapali lekką zadyszkę. Blackburn wprawdzie zajmuje w lidze dopiero 17. miejsce, ale nie jest łatwym przeciwnikiem. Do tej pory tylko Arsenal zdołał wywieźć z ich boiska trzy punkty.

Już od pierwszych minut meczu Blackburn starało się wywierać presję na obrońców Chelsea. Ostrzeliwaną bramkę „The Blues” bronili na zmianę raz obrońcy, raz Petr Cech. W 16. minucie świetny strzał na siatkę Chelsea oddał Mame Diouf, a golkiper gości jedynie końcówkami palców zdołał zmienić tor lotu piłki. Chwilę później szczęścia próbował Mwaruwari, ale znów na posterunku był czeski bramkarz. Rovers z minuty na minutę coraz pewniej czuli się na boisku. Efekt ich starań nastąpił w 22. minucie, kiedy to Mwaruwari strzałem głową nie dał szans Cechowi. Chelsea po straconym golu nieco się obudziła i zaczęła atakować, ale bez zarzutu spisywała się defensywa Blackburn. Najpierw z daleka próbował Essien, lecz piłka przeszła obok spojenia bramki gospodarzy. W 39. minucie Malouda znakomicie dograł Drogbie, który zgrał w polu karnym głową do nadbiegającego Anelki. Ten bez problemu trafił do bramki. Widać, że Francuz ma patent na „niebiesko-białych”, to już jego jedenasty gol w piętnastym meczu rozegranym przeciwko tej drużynie. Do przerwy 1:1.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od ataków przyjezdnych, lecz mimo udanych akcji, wciąż brakowało ostatecznego, precyzyjnego uderzenia na bramkę rywala. Ponadto zawodnicy Blackburn postawili silny opór, a niezawodnie w bramce gości spisywał się Robinson. W 61. minucie doskonale wypiąstkował piłkę strzelaną przez Żyrkowa. Minutę później okazję na prowadzenie mieli piłkarze Allardyce’a. Rzut wolny w pobliżu pola karnego Chelsea wykonywał Pedersen. Cech zostawił wolny narożnik, ale Diouf nie wykorzystał tego i kopnął piłkę obok słupka. Kolejne minuty przebiegały w natarciu „The Blues”. Tuż po wejściu na plac gry ładną akcją popisał się Daniel Sturridge. Przebiegł przez spory obszar boiska i zdecydował się na strzał z dystansu, ale piłka otarła się o boczną siatkę. Kolejne próby w końcu przyniosły efekt. W 84. minucie fantastyczne podanie Żyrkowa do Iwanowicza otworzyło mu drogę do bramki Robinsona. Kapitalne uderzenie głową Serba dało prowadzenie gościom, które utrzymali do końca spotkania.










