Manchester City bardzo dobrze rozpoczął rok 2013. Już 1 stycznia mistrzowie Anglii odnieśli przekonujące zwycięstwo, pokonując Stoke City 3:0.
Od samego początku to gospodarze narzucili inicjatywę. W pierwszym kwadransie bardzo groźni byli przede wszystkim Aguero i Yaya Toure. Obydwaj jednak nie potrafili się wstrzelić, a jeśli już im się udało, to Begović był na posterunku. Bośniak świetną interwencją popisał się też w 23. minucie po płaskim strzale Sergio Aguero. Napór gości jednak nie ustawał i Argentyńczyk dziesięć minut później trafił w słupek.

Oblężenie bramki gości, którzy momentami wyglądali na tle rywali tak, jakby za bardzo świętowali Sylwestra, przyniosło skutek tuż przed przerwą. James Milner ładnie przedarł się do linii końcowej z prawej strony i ostro dośrodkował w pole bramkowe. Begović odbił piłkę nogą, ale wprost do Pablo Zabalety, który znalazł się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie i dał gospodarzom prowadzenie. Do przerwy nic się nie zmieniło, choć przyjezdni powinni się cieszyć, że przegrywali tylko 0:1.
Druga część gry nie przyniosła zmiany obrazu wydarzeń boiskowych. Cztery minuty po zmianie stron Dżeko dostał prostopadłe podanie i bez zastanowienia uderzył z woleja. Chybił minimalnie, a szkoda, bo byłby to piękny gol. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i Bośniak chwilę później wpisał się na listę strzelców. Aguero ograł swojego rywala i strzelił po ziemi. Begović obronił to uderzenie, ale przy dobitce Dżeko nie miał nic do powiedzenia. Napastnik City po strzeleniu gola pożyczył wszystkim szczęśliwego Nowego Roku, za co dostał żółtą kartkę, bo życzenia miał wypisane na koszulce.
Ten gol trochę trzeźwiąco podziałał na gości, którzy po niemal godzinie gry w końcu oddali strzał na bramkę. Etheringtona zatrzymał jednak Hart. To była jednak tylko chwila, w której wydawało się, że Stoke może coś zrobić. W 73. minucie N’Zonzi sfaulował bowiem Silvę w polu karnym i sędzia wskazał na 11. metr. Aguero pięknie podkreślił swój dobry występ, pewnie wykorzystując „jedenastkę”. Jednak radość Argentyńczyka została trochę popsuta 120 sekund później, gdy z grymasem bólu musiał opuścić boisko po starciu z jednym z rywali.
Goście szukali jeszcze gola honorowego i byli dość blisko jego zdobycia w 86. minucie, gdy Glenn Whelan oddał świetny strzał z dystansu. Hart jednak, mimo braku pracy, nie spał w bramce i koniuszkami palców odbił piłkę na słupek. Gospodarze też już nie narzucali wyższego tempa i ostatecznie pewnie wygrali. Goście natomiast w 19 meczach sezonu stracili tylko 14 bramek i mogli się poszczycić najszczelniejszą defensywą w lidze. Jednak w dwóch ostatnich spotkaniach Begović został pokonany aż sześć razy i „Potters” najlepszej obrony już nie mają.











