Francuski skrzydłowiec przyznał, że angielskie kluby już nie boją się londyńskiej Chelsea. Przypomnijmy, że „The Blues” imponowali na początku sezonu, wygrywając sześć spotkań we wszystkich rozgrywkach i zdobywając znaczącą ilość bramek.
Ostatnio sytuacja uległa diametralnej zmianie, a Chelsea nie dość, że strzelała coraz mniej goli, to ostatnie trzy z czterech meczów w Premier League przegrała. Dodatkowo wtorkowe zwycięstwo z MKS Zilina nie było dla londyńczyków łatwą przeprawą, Anglicy musieli bowiem w drugiej połowie gonić wynik, przegrywając do przerwy 0:1.

Stadion Stamford Brigde nie jest już groźną fortecą, jaką był kilka tygodni temu, a Florent Malouda potwierdza, że kluby czują się śmielej w Londynie. – Straciliśmy czynnik strachu. Nasi rywale chyba nabierają pewności siebie, przyjeżdżając na nasz teren. Mamy w obozie kilka kontuzji, co utrudnia dobre przygotowanie mentalne do meczów. Jest to trudny moment sezonu, jednak wygrane poprawiają nastrój, tak jak ta z Ziliną – cieszył się Francuz.
Na koniec w sprawie kontuzji swoje trzy grosze dorzucił Salomon Kalou, twierdząc, że plan Chelsea burzą kontuzje Lamparda i Terry’ego. – Kiedy powrócą kontuzjowani piłkarze, na boisko wróci doświadczenie. Możemy się także spodziewać sportowej złości, która towarzyszy graczom wracającym po kontuzjach – zapewnił Kalou.











