„Biała Gwiazda” na dobre wraca do gry. Podopieczni Roberta Maaskanta odnieśli czwarte z rzędu zwycięstwo, pokonując w Warszawie Polonię 0:1. Po meczu pomocnik krakowian, Patryk Małecki, cieszył się z rosnącej formy zespołu.
Patryk Małecki w tym sezonie do bramki trafiał czterokrotnie. Za każdym razem, gdy po strzale „Małego” piłka lądowała w siatce, Wisła wygrywała spotkanie. Tym razem 22-letni pomocnik na listę strzelców się nie wpisał, jednak przeprowadził akcję, po której w protokole zostało odnotowane nazwisko Dariusza Pietrasiaki – zdobywca bramki samobójczej.
– Dostałem do Dragana piłkę i wyprzedziłem Tosika. Chciałem ją podać w pole karne do Pawła Brożka i chyba Pietrasiak ją odbił i wpadła do bramki – mówił o sytuacji młody pomocnik krakowian.
Wychowanek Wigier Suwałki, pomimo swojego niesportowego zachowania z początku sezonu, w zespole prowadzonym przez Holendra jest bardzo ważnym ogniwem. Po spotkaniu Małecki nie ukrywał zadowolenia z coraz lepszych wyników zespołu i mówił o ostatnim w tym roku pojedynku ligowym zespołu z grodu Kraka, który będzie miał miejsce w Gdyni.
– Czy Polonia nam leży? Nie wiem. Dzisiaj zagrała bardzo dobre spotkanie, stworzyła sobie parę sytuacji. Mecz był otwarty i Polonia starała się grać, i my próbowaliśmy grać. Ale to my byliśmy lepsi i to my zdobyliśmy te trzy punkty – dodał grający w pierwszym zespole Wisły od 2006 roku zawodnik.
Po zwycięstwie Widzewa, najbliższy rywal drużyny grającej na co dzień przy ulicy Reymonta spadł na przedostatnie miejsce w tabeli. Pomimo tego Małecki przestrzegał przed lekceważeniem rywala, który oprócz Jagiellonii i Wisły jako jedyny w tym sezonie u siebie nie przegrał:
– Przed nami jeszcze mecz z Arką Gdynia. Jedziemy tam po zwycięstwo. Nie będzie łatwo, ale z meczu na mecz gramy coraz lepiej. To powinno nas cieszyć. Mecz z Arką będzie bardzo trudny. Obserwuję ją, jak gra mecze ligowe i jest dla mnie zaskoczeniem. Nie boją się grać piłką, przyjeżdżają na Legię i prowadzą swoją grę. Wiemy, że są bardzo mocni na tym sztucznym boisku. Ale my nie składamy broni – podsumował Małecki.










