Wisła Kraków zdołała ostatecznie wywalczyć remis w hicie kolejki, aczkolwiek ten wynik nikogo w ekipie mistrza Polski nie zadowala. Również Patryka Małeckiego, który po spotkaniu chętnie odpowiadał na pytania dziennikarzy.
Punkt chyba nie jest za bardzo satysfakcjonujący…
No tak, wynik nas na pewno nie satysfakcjonuje. Ale myślę, że to było całkiem ciekawe widowisko dla kibiców. Było troszkę sytuacji. Polonia to silna drużyna, ma wielu ciekawych zawodników, dlatego wiedzieliśmy, że czeka nas ciężka przeprawa. Tak naprawdę w pierwszej połowie Polonia nie stworzyła sobie jakiejś dogodnej sytuacji, mimo to strzeliła bramkę. Pokazaliśmy, że gramy do końca. Po tym meczu mogę powiedzieć, że jesteśmy drużyną. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni, ale też nie zamierzamy płakać. To był wyrównany mecz.
Liga polska jest trudniejsza niż europejskie puchary? W Waszym przypadku tak to wygląda…

Powiem tak: wszystkie drużyny dodatkowo mobilizują się na mistrza. Wiadomo, każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, grając z Wisłą. My jesteśmy na to przygotowani, ale poprzeczka była dziś zawieszona bardzo wysoko.
Nie boicie się syndromu Lecha?
Nie, wszyscy jesteśmy głodni gry. Trener ustala taktykę pod dany zespół. Z tego się trzeba cieszyć, że w tych dwóch meczach nie przegraliśmy. Trzeba też poprawić parę elementów. Przede wszystkim skuteczność.
Organizmów się chyba nie da oszukać? Gracie co trzy dni, kiedy inni odpoczywają.
Nie doszukiwałbym się tutaj żadnych problemów. Jeśli chcemy grać na trzech frontach, musimy jakoś rozsądnie dysponować naszymi siłami. Dzisiaj fizycznie wyglądaliśmy bardzo dobrze.
To było widać. Ten mecz był o wiele szybszy niż poprzedni w Łodzi.
Z meczu na mecz się rozkręcamy. Wiadomo, liga się dopiero zaczyna. Ale co tydzień wyglądamy coraz lepiej.
Co sądzisz o pomyśle naturalizacji Maora Meliksona?
Ciężko będzie… Na ten moment gra w Izraelu i jest z tego powodu bardzo szczęśliwy. Jeśli byłaby taka opcja, żeby grał w reprezentacji Polski, na pewno byłoby to duże wzmocnienie. Cieszę się, że mogę grać z takim zawodnikiem w jednej drużynie. Robi różnicę. Każda drużyna chciałaby go mieć w swoich szeregach, ale Maor jest jeden. Polskie zespoły rozglądają się teraz po rynku izraelskim, ale jestem pewien, że takiego zawodnika jak Melikson nie uda im się sprowadzić.
Boli, kiedy dziennikarze pytają o kadrę?
Przyzwyczajony jestem, że nie dostaję powołań (śmiech). Bardzo chciałbym grać w reprezentacji, ale chyba nie jest mi to pisane. Całe szczęście, że życie nie kończy się na kadrze. Muszę grać dobrze w klubie i czekać na swoją szansę.











