Patryk Małecki zdecydował się opowiedzieć o swojej przygodzie w Turcji. Skrzydłowy Wisły stwierdził, że okres gry za granicą wiele mu dał.
Małecki w Eskisehirsporze spędził pół roku. Turecki klub skrócił jego wypożyczenie, które miało trwać do końca sezonu. Było to spowodowane faktem, że polski piłkarz nie mógł przebić się do pierwszego składu. Zagrał tylko pięć spotkań, w których strzelił jednego gola.

– Gdy wyjeżdżałem do Turcji, chciałem, żeby całe zamieszanie wokół mnie ucichło, żeby pewne sprawy się wyprostowały – powiedział Małecki. – Dlatego też zmieniłem numer telefonu. Nie chciałem dostawać pytań, dlaczego odszedłem z Wisły, dlaczego zrobiłem tak, a nie inaczej. Chciałem ogólnie mieć czystą głowę i skupić się na jak najlepszej grze w nowym klubie. Cały czas byłem skoncentrowany na treningach i odpowiednim odpoczynku. Miałem też czas przeanalizować kilka spraw. Myślę więc, że te pół roku było mi potrzebne, żeby spojrzeć na kilka spraw na chłodno. Myślę, że mi to pomogło.
W wywiadzie kontrowersyjny skrzydłowy Wisły wspomina również o ciężkich treningach w Turcji i ogromnej rywalizacji o miejsce w pierwszym składzie. Małecki twierdzi też, że zmienił się zarówno piłkarsko, jak i mentalnie:
– Ja sam zgłaszałem się do trenera, że chcę grać w meczach rezerw. Wszyscy byli zdziwieni, bo każdy z pierwszej drużyny występ w rezerwach traktował jako poniżenie. Ja sam natomiast przychodziłem do trenerów i pytałem, czy mogę grać w zespole rezerw. Byli oni bardzo zdziwieni, ale jednocześnie widziałem na ich twarzach zadowolenie, że chociaż nie gram, to cały czas ciągnie mnie na boisko. Również młodzi zawodnicy, z którymi grałem w rezerwach, prosili mnie potem, żebym w miarę możliwości grał z nimi częściej. Mówili, żebym im pomógł w wygrywaniu meczów, bo ze mną ich gra wygląda inaczej. To mnie podbudowywało, bo chociaż nie grałem w pierwszej drużynie, ludzie cały czas widzieli i doceniali, że chcę im pomóc. To mnie trzymało przy życiu, bo nie ukrywam, że miałem chwile zwątpienia, kiedy nie dostawałem kolejnych szans w pierwszym zespole.
– Myślę, że ogólnie zmieniło się moje zachowanie na boisku. Byłem bardzo porywczy, nie miałem szacunku dla rywali. W Turcji zobaczyłem, że każdy szanuje innego i chociaż jest się z różnych zespołów, to ten szacunek dla każdego należy zachować. Nawet siedząc na ławce, podpatrywałem, jak zachowują się inni zawodnicy, i to dużo mi dało. A potem dodał: – W życiu prywatnym mogę być inną osobą, ale na boisku nie kontroluję części swoich zachowań. To jest adrenalina, chęć wygrywania. Mam jednak szacunek dla zawodników z innych drużyn. Wydaje mi się, że to w pewnym stopniu także mnie pomaga na boisku.











