Wisła Kraków ma za sobą kolejny mecz towarzyski przed startem ligi. W sobotnim starciu z GieKSą Katowice ekipa z Grodu Kraka zremisowała 1:1. Po spotkaniu między innymi o trudnym okresie przygotowawczym pod dowództwem Franciszka Smudy opowiadał Patryk Małecki.
Wcześniej porażka z Lechem, teraz remis z GieKSą. Jak oceniasz waszą grę na tym etapie przygotowań?
Myślę, że jesteśmy po trudnym obozie. Mieliśmy ostatnio bardzo trudny trening. Pięć godzin jechaliśmy na mecz. Wynik nie ma znaczenia. Najważniejsza jest gra.
Wydaje mi się, że był to dobry mecz. Myślałem, że GKS jest słabszy, ale udowodnił, że potrafi grać w piłkę. Myślę, że ten sparing był pożyteczny. Dobrze, że skończyło się 1:1.
Zmienia się ta Wisła Kraków na naszych oczach. Jak układa ci się współpraca z tymi testowanymi zawodnikami?
Nie jest łatwo. Ci zawodnicy dopiero wchodzą do drużyny. Starają się jakoś z nami zgrać. Natomiast my jesteśmy od tego, aby im pomóc i wkomponować ich w drużynę jak najlepiej. W każdym razie wydaje mi się, że jeszcze trochę treningów z drużyną im potrzeba, aby ocenić ich przydatność.
Zanim trener Franciszek Smuda trafił do Krakowa, wiele mówiło się o różnego rodzaju zgrzytach na linii Smuda –Małecki. Jak to obecnie wygląda?

Ja jestem od tego, aby ciężko trenować i dawać z siebie wszystko. A jak będzie układała się współpraca moja z trenerem Smudą? Przede wszystkim on jest moim szefem, a ja jego zawodnikiem. Do moich obowiązków należy to, aby grać jak najlepiej i w każdym treningu dawać z siebie wszystko.
Wisła w swoim kolejnym sparingu udowodniła, że jej gra w obronie i środku pola wygląda całkiem nieźle. Natomiast brakuje jej takiego rasowego napastnika i chyba Rafał Boguski nie pasuje akurat do pozycji, w której jest wystawiany. Jak ty się do tego odniesiesz?
Właśnie Rafał jest dobrym zawodnikiem. W ostatnich pięciu sparingach zdobył bodajże trzy bramki. Jesteśmy wszyscy po bardzo ciężkim obozie. Jeśli ktoś zna specyfikę pracy trenera Smudy, to wie, że nie jest łatwo. Po jednym z ciężkich treningów kilku piłkarzy wymiotowało.
Nie jest łatwo, ale my się tej pracy nie boimy, bo wiemy, że ona nam dużo da podczas sezonu. Póki co wyniki nie są najważniejsze. Najważniejsze jest to, aby przygotować się jak najlepiej do sezonu.
Czy w gronie tych rozchorowanych piłkarzy, o których mówiłeś, był Patryk Małecki?
Nie. Ja to jestem nie do zajechania [śmiech].
A powiedz jeszcze jakbyś skomentował pudło Celina z pierwszej części meczu? Czy będzie w szatni jakaś szydera w jego kierunku o tę niewykorzystaną sytuację?











