W pierwszym ekstraklasowym meczu na stadionie przy ulicy Okrzei miejscowy Piast uległ 1:2 Górnikowi Zabrze. Wynik meczu otworzył Mariusz Zganiacz, który wyprowadził gospodarzy na jednobramkowe prowadzenie. Gola wyrównującego strzelił Mariusz Przybylski, natomiast bramkę na wagę cennych trzech punktów dla zabrzan zdobył Arkadiusz Milik.
Beniaminek T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice inaugurował sezon 2012/2013, podejmując na własnym stadionie Górnika Zabrze. Był to mecz, który dla wielu postronnych obserwatorów przed pierwszym gwizdkiem sędziego był wielką niewiadomą. Już na samym początku gliwiczanie musieli zetknąć się z problemem natury kibicowskiej, gdyż władze miasta po konsultacji z policją zdecydowały się zakazać wpuszczania zorganizowanej grupy sympatyków 14-krotnego mistrza Polski.

Początek meczu obie drużyny potraktowały badawczo, mając do siebie wyraźny dystans. W 5. minucie swoją szansę ze stałego fragmentu gry mieli zabrzanie, gdy z rzutu wolnego dośrodkowywał Seweryn Ganczarczyk. Jednak defensywa dowodzona przez Mateusza Matrasa zażegnała niebezpieczeństwo. Dziesięć minut później goście ponownie mieli niezłą okazję do objęcia prowadzenia. Tym razem po ładnym ataku pozycyjnym bardzo precyzyjnym podaniem na głowę Bartosza Iwana popisał się Michał Bemben, lecz ofensywnie usposobiony pomocnik „Trójkolorowych” nieznacznie się pomylił.
Gdy wydawało się, że kwestią czasu pozostaje, kiedy Górnik zdobędzie gola, to dość nieoczekiwanie z szybkim atakiem wyszli podopieczni Marcina Brosza. Po indywidualnej akcji Mateusza Matrasa i jego dośrodkowaniu w pole karne Skorupskiego futbolówka trafiła do Mariusza Zganiacza, a ten głową umieścił w piłkę w siatce zabrzan. Chwilę później dowodzeni przez Adama Nawałkę piłkarze mieli okazję na szybką odpowiedź, lecz Prejuce Nakoulma został skutecznie powstrzymany przez sprowadzonego z GKS-u Bełchatów Damiana Zbozienia. Z rzutu wolnego po faulu obrońcy „Piastunek” swojego szczęścia szukał jeszcze Seweryn Ganczarczyk, ale piłka po uderzeniu byłego reprezentanta Polski została obroniona przez Dariusza Trelę.
Tuż przed przerwą oba zespoły miały jeszcze po sytuacji do zdobycia gola. Najpierw kapitalnym podaniem Arkadiusza Milika obsłużył Nakoulma, lecz wychowanek Rozwoju Katowice klasycznie zmarnował klarowną okazję do wyrównania. 60 sekund później podobną drogą podążył najskuteczniejszy strzelec Piasta z poprzedniego sezonu pierwszej ligi – Wojciech Kędziora. 31-letni piłkarz gliwickiego zespołu tym samym nie zdołał wykorzystać dobrego podania Rubena Jurado i pierwsze trzy kwadranse zakończyły się jednobramkowym prowadzeniem Piasta.












