W cieniu lasów i pagórków Czarnorzeczko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego mieści się Korczyna, malowniczo położona sześciotysięczna wieś. Dumą lokalnej społeczności bez wątpienia jest Klub Sportowy „Kotwica”, któremu poświęcimy kolejną odsłonę naszego stałego cyklu „Mała Wielka Piłka”
Na początek, jako lokalny patriota, jestem zmuszony do kryptoreklamy. Dlaczego warto nas odwiedzić? Ano dlatego, że w Korczynie możemy obejrzeć chociażby imponujące ruiny zamku Kamieniec, w którym na pomysł napisania „Zemsty” wpadł Aleksander Fredro.

Ale w centrum zawsze będzie Kotwica, dlatego wróćmy do sedna.
Na początku był…
LZS Korczyna. Swoją działalność rozpoczął u progu lat 60. XX wieku. Korczyńscy entuzjaści już wtedy rywalizowali z lokalnymi zespołami, odnosząc przy tym sukcesy na skalę powiatu. Złote lata polskiego socjalizmu spowodowały, że w 1975 powstał Międzyspółdzielniany Klub Sportowy Start Korczyna, który funkcjonował pod szyldem Spółdzielni Spożywczej. Kult pracy w małej miejscowości nie sprzyjał rozwojowi futbolu, a zespół przez lata brał udział w rozgrywkach klasy B. Zmiany, które dotknęły Polskę po 1989 roku, dotarły również, choć z dwuletnim poślizgiem, do Korczyny. W 1991 roku na bazie Startu utworzono Klub Sportowy Kotwica Korczyna, który po dziś dzień pod niezmienioną nazwą reprezentuje miejscowość w świecie lokalnej piłki.

Na sukcesy korczyńskiej piłki nie trzeba było długo czekać, bo uznana marka znów dała znać o sobie. Rokrocznie zespół plasował się na wysokich miejscach klasy okręgowej, a w sezonie 1997/1998 zajął najlepsze w historii, 3. miejsce w rozgrywkach krośnieńskiej klasy O. Na powtórzenie takiego sukcesu trzeba było czekać ponad dekadę.
A-klasowa banicja
Reorganizacja rozgrywek, która nastąpiła u progu XXI wieku, zepchnęła klub do A-klasy. I choć co roku Kotwica wymieniana była w gronie kandydatów do awansu, to jednak wkrótce przeistoczyła się w ligowego średniaka, któremu nie grozi ani awans, ani spadek. Mimo usilnych prób nie udało się nawiązać do sukcesów z lat ubiegłych. Warto jednak podkreślić, że Kotwica, jako jeden z nielicznych klubów z najbliższej okolicy, unikała jak ognia zatrudniania piłkarskich najemników, opierając swój skład na ambitnej kadrze z Korczyny. Okres A-klasowej monotonii i stagnacji dobiegł kresu w sezonie 2008/2009, gdy Kotwica pod wodzą nowego trenera – Roberta Gorzynika – wróciła do krośnieńskiej okręgówki.














