Dla Macieja Makuszewskiego mecz 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy pomiędzy Jagiellonią Białystok a Górnikiem Zabrze skończył się już w 16. minucie. Piłkarz musiał opuścić boisko po bardzo ostrym wejściu Łukasza Skorupskiego. Po meczu zawodnik stwierdził, że jego zdaniem arbiter podjął złą decyzję, pokazując jego oprawcy tylko żółtą kartkę.
Jak z Twojej perspektywy wyglądała sytuacja, w której doznałeś groźnie wyglądającego urazu?

Była chyba 16. minuta gry, gdy Marcin Burkhardt zagrał fajną piłkę na wolne pole i bramkarz wyszedł do tej sytuacji. Dzióbnąłem piłkę. Widziałem, że Tomek Kupisz jest sam za liną obrony i miałem taki plan, że tylko lekko sobie dzióbnę tę piłkę obok bramkarza i dam mu do pustej bramki. Bramkarz trafił mnie w nogę, na wysokości łydki i to był już dla mnie koniec dzisiejszego spotkania. W szatni od razu dostałem zastrzyk. Teraz na pewno jest lepiej.
Sędzia podjął słuszną decyzję, pokazując Skorupskiemu tylko żółtą kartkę?
Myślę, że gdy ktoś by kopnął tak samo pana sędziego, to wtedy by zadecydował, jaka powinna być za to kara. Moim zdaniem była to czerwona kartka, bo ja nie dokończyłem tego spotkania, a bramkarz dokończył.
Długo zajmie Ci powrót na boisko?
Jutro mam jakiś zabieg i zobaczymy. Myślę, że gdzieś koło czwartku może będę już normalnie trenował.
Skorupski Cię przeprosił?
Podszedł do mnie na boisku i mnie przeprosił. Jeszcze teraz Łukasz Tymiński przekazał mi kolejne przeprosiny. Taki jest sport. Wiadomo, że czasami się oberwie, ale będę żył.











