W pierwszym spotkaniu półfinałowego starcia w Capital One Cup między Liverpoolem a Chelsea Londyn padł remis (1:1). Zwycięzcę, a w konsekwencji pierwszego finalistę Pucharu Ligi w tym sezonie, wyłoni rewanż na Stamford Bridge w przyszłym tygodniu.
Dlaczego połowicznie? Ponieważ „The Reds” rozegrali bardzo dobre spotkanie, zdominowali gości z Londynu, nie tylko pod względem posiadania piłki. Ale tej dobrej dyspozycji nie udało się przekuć w korzystny wynik, bo nie oszukujmy się – bramkowy remis na wyjeździe to dobra zaliczka dla Chelsea. Rewanż na Stamford Bridge będzie znacznie trudniejszą przeprawą dla ekipy Rodgersa – wystarczy dodać, że żadna drużyna prowadzona przez Irlandczyka z Ulsteru nigdy nie wygrała na tym obiekcie, a i bilans starć byłego menedżera Swansea z „The Special One” wygląda mizernie (4 spotkania, łącznie z dzisiejszym, 1 remis i 3 porażki).
Poniżej bramki z dzisiejszego starcia na Anfield. W 18. minucie dla Chelsea trafił Eden Hazard, skutecznie wykorzystując rzut karny, słusznie podyktowany za nierozsądny faul Emre Cana na Belgu. Wyrównał w pierwszym kwadransie drugiej połowy Raheem Sterling, po efektownym rajdzie w sam środek obrony „The Blues”.
Przewagę gospodarzy najlepiej odzwierciedlają statystyki spotkania. Warto przypomnieć, że jedyny celny strzał Chelsea to uderzenie z wapna Hazarda.

Pomeczowe opinie były jednak różne. Mourinho na przykład mówił tak: – To był występ na miarę naszego potencjału, ogólnie był to bardzo dobry mecz, co jest korzystne dla całego Capital One Cup. Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie i mamy korzystny wynik przed drugim spotkaniem na Stamford Bridge. Mieliśmy kontrolę, jedyne kwestie, z których jestem niezadowolony, to jakość podań – sporo z nich nie dochodziła tam, gdzie trzeba, w kluczowych sytuacjach. Gdyby ten element był z naszej strony na wyższym poziomie, wyjeżdżalibyśmy dziś ze zwycięstwem.
Trudno się zgodzić z Portugalczykiem w kwestii kontroli spotkania. Jak mówił Gus Poyet w studiu pomeczowym telewizji Sky Sports: – Gdyby mieli gorszego bramkarza, to na pewno by dzisiaj przegrali. Irytująca była też bezradność Chelsea w środku pola, miała problem z przejściem z fazy obrony do ataku. Ale w Londynie zagra kompletnie inaczej. Hazard i Costa pewnie będą mniej pracowali w defensywie, nie będzie Mikela, a Fabregas zostanie cofnięty nieco głębiej, żeby dać miejsce Oscarowi – wyrokował Urugwajczyk.











