Trener i menedżer Schalke Gelsenkirchen, Felix Magath, kolejny raz skrytykował organizację swojego klubu. Szkoleniowiec sądzi, że osiągnięcie sportowych celów zespołu jest zagrożone, a zarząd musi uporać się z kilkoma zadaniami, by udało się zrealizować plany.
– Inaczej nie potrafię sobie wyobrazić, że osiągniemy to, co założyliśmy. Moim długoterminowym celem jest zdobycie tytułu – wyjaśnia Magath, którego kontrakt kończy się w 2013 roku. – Całe to przedsięwzięcie musi być wyraźniejsze. Każde podległe przedsiębiorstwo ma wpływ na klub, każde pracuje dla siebie. Tutaj nie jest to dobrze skoordynowane. Trzeba sprawić, żeby organizacja była bardziej przejrzysta.
Choć Schalke zaliczane jest do najlepszych drużyn Bundesligi, jeszcze nie miało okazji zdobyć mistrzostwa Niemiec. W sezonach, w których „Die Knappen” mieli największe szanse na tytuł, zawsze przegrywano go w ostatniej chwili. W wierze, że Felixowi Magathowi uda się to zmienić, włodarze zatrudnili go i dali mu cztery lata na zbudowanie wielkiej drużyny. Szkoleniowiec chętnie podjął się tego zadania, jednak konsekwentnie stawia kolejne warunki zarządowi. W Gelsenkirchen wszystkich czeka według niego jeszcze wiele ciężkiej pracy.








