Maciej Żurawski w meczu z Lechem pojawił się na boisku dopiero dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem. Wisła przegrywała już wtedy 3:1 i popularny „Żuraw” nie zdołał odmienić losów spotkania. Po meczu w rozmowie z dziennikarzami nie krył niezadowolenia z postawy „Białej Gwiazdy” przy ul. Bułgarskiej.
Prowadziliście z Lechem, ale z boiska zeszliście pokonani. Co sprawiło, że po strzeleniu gola nie potrafiliście utrzymać prowadzenia do końca spotkania?
Przy naszym prowadzeniu nawet nieźle to wyglądało i wydawało się, że możemy nawet ten mecz wygrać. Potem Lech strzelił szybko dwa gole, złapał wiatr w żagle i ciężko było nam cokolwiek zrobić. My straciliśmy jeszcze Clebera i tak wyglądała właśnie końcówka tego meczu. Krótko mówiąc, rozsypka.
Paweł Brożek po meczu powiedział, że czuł się osamotniony w ataku. Nie za późno pojawiłeś się na boisku?

To jest decyzja trenera, on ustala, kto i kiedy wchodzi. Mnie jest szkoda przede wszystkim tego, że po raz kolejny sami stwarzamy sytuacje, po których tracimy bramki. Ciekawe, ile jeszcze rozdamy takich prezentów i ile punktów stracimy w tak głupi sposób.
W następnej kolejce czekają Was derby z Cracovią. Myślicie, że będzie to łatwiejszy rywal niż Lech? Obrona Cracovii ostatnio spisuje się bardzo kiepsko.
Myślę, że wcale nie będzie to łatwiejszy mecz. Wisła gra zawsze pod presją, zwłaszcza teraz, gdy potrzebujemy punktów. Natomiast Cracovia cały czas przegrywa i tych punktów będzie potrzebować jeszcze bardziej. Na pewno wyjdą na boisko bardzo zmotywowani, tym bardziej że jest to mecz derbowy. My musimy jednak patrzeć przede wszystkim na siebie i jeśli będziemy grać dobrze, to nie ma obrony nie do przejścia.
W tabeli bliżej Wiśle do strefy spadkowej niż do lidera. Czy to oznacza, że będziecie musieli bronić się przed spadkiem?
Nawet nie chcę o tym słyszeć. Nie przyjmuję takiej sytuacji do wiadomości i zrobimy wszystko, żeby to się nie zdarzyło, bo to naprawdę byłaby totalna rozpacz i smutek. Na razie nawet o tym nie rozmawiamy. Staram się optymistycznie patrzeć w przyszłość i wierzę, że w kolejnych meczach punkty jeszcze będziemy zdobywać.











