Wielu pukało się w czoło, kiedy Wisła Kraków ogłosiła przed sezonem 2018/2019, że nowym trenerem drużyny zostanie Maciej Stolarczyk – człowiek, który od 2015 roku pracował za biurkiem w roli dyrektora sportowego Pogoni Szczecin. Wieszczono, że niedoświadczony szkoleniowiec nie poradzi sobie w anormalnych warunkach panujących w „Białej Gwieździe” i szybko ucieknie spod Wawelu. 47-latek wytrzymał jednak presję i udowodnił, że zna się na swoim fachu. Teraz cieszy się ogromnym szacunkiem wśród kibiców Wisły.
Udowadnianie wszystkim, że się mylili, to nie pierwszyzna dla Stolarczyka. W wieku 21 lat zerwał więzadła krzyżowe i od doktora usłyszał diagnozę, która mroziła krew w żyłach: „Nie ma pan szans wrócić do piłki nożnej”. Dramat. Bezsilność. Płacz. A chwilę później ogromna sportowa złość, która pozwoliła Maciejowi dokonać niemożliwego – wrócić do profesjonalnego uprawiania sportu. Tak poważny uraz w młodym wieku zahartował urodzonego w Słupsku zawodnika, który następnie stał się kluczowym graczem Pogoni Szczecin.
Szczecin – Kraków po raz pierwszy
W 2002 roku Stolarczyk po raz pierwszy zetknął się z Wisłą Kraków, która w rzeczonym czasie była absolutnym hegemonem na krajowym podwórku. Boczny defensor zdobył wraz ze swoim zespołem trzy tytuły mistrza Polski z rzędu, a także grywał w Pucharze UEFA. Jego dyspozycja była na tyle dobra, że zainteresował swoją osobą selekcjonera reprezentacji Polski. Będąc graczem Wisły, wystąpił w narodowej kadrze pięciokrotnie. Łącznie zanotował natomiast osiem gier z orzełkiem na piersi.
Po pięciu owocnych latach Stolarczyk opuścił gród Kraka i przeniósł się do Bełchatowa, aby tam w 2009 roku zakończyć karierę zawodniczą. Nie rozstał się jednak z piłką – gdy tylko zawiesił korki na kołku, przewiesił na szyi gwizdek i został asystentem trenera Mandrysza w Pogoni Szczecin. Po 13 miesiącach podpatrywania legendy „Dumy Pomorza” sam zajął jej miejsce, zostając szkoleniowcem klubu, który go wychował.
Pierwsze podejście do trenerki nie było jednak zbyt udane. Mała różnica wieku pomiędzy nim a zawodnikami okazała się nie tylko niepomocna, ale wręcz szkodliwa. Stolarczyk nie potrafił wyrobić sobie niezbędnego w tej branży autorytetu. Wydaje się, że nie był wówczas jeszcze gotowy na takie wyzwanie od strony merytorycznej. Po trzech miesiącach przestał więc pełnić dotychczasową funkcję.
W 2015 roku zarząd szczecińskiego klubu znalazł dla swojego byłego zawodnika nowe stanowisko: dyrektora sportowego. Stolarczyk objął tę funkcję 27 stycznia 2015 roku i piastował ją aż do czerwca 2018. Wśród kibiców Pogoni opinie o jego pracy są skrajnie różne. Na Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera niejednokrotnie dało usłyszeć się obelgi kierowane w stronę dyrektora sportowego, który faktycznie kilkukrotnie pomylił się przy ocenie zawodnika (Mate Tsintsadze, Tomasz Hołota), ale z drugiej strony to przecież właśnie on stał za zatrudnieniem w stolicy województwa zachodniopomorskiego Kosty Runjaicia. W każdym razie nikt w czerwcu ubiegłego roku nie płakał, kiedy klub poinformował o zakończeniu współpracy z Maciejem Stolarczykiem.











