To było do przewidzenia. Kwestią pozostawało, kiedy ten moment nastąpi. Od dłuższego czasu wyniki „Kolejorza” nie zwalały z nóg. Tak naprawdę można się było dziwić, że Żuraw jeszcze zachowuje swoją posadę. Nie było przebłysków, które mogły świadczyć, że to chwilowy kryzys. Było po prostu źle. Do tego stopnia, że wyżej w tabeli jest inny klub z Poznania – Warta. Lecha, który jeszcze względnie niedawno walczył w Lidze Europy, nie może to zadowalać. I w końcu czara goryczy się przelała. Zaufanie się skończyło. Trener Dariusz Żuraw rozstał się z zespołem z Bułgarskiej. Miejsce po nim zajął Maciej Skorża, który będzie próbował ratować sytuację.
Czy Lech to zatrudnienie traktuje jako chwilową opcję i próbę ugaszenia pożaru przed końcem sezonu? A może Skorża zostanie na dłużej?
Maciej Skorża wraca na stare śmieci
Żuraw, jak większość trenerów, wygłaszał wzniosłe hasła na temat tego, co może osiągnąć jego zespół. Niestety. Plany to jedno, a życie to drugie. Nie można mu odebrać awansu do Ligi Europy, ponieważ wielu się to nie udawało. Potem coś się popsuło, przestało funkcjonować. Dlatego potrzebna była zmiana. Taka jest kolej rzeczy, zwłaszcza w środowisku piłkarskim. Posada trenera nie należy do najbardziej pewnych rzeczy na świecie. W ciągu kilku kolejek/tygodni możesz być najpierw uwielbiany i chwalony, a za chwilę wyzywany i wyrzucany z klubu.
Postać Skorży może się dobrze kojarzyć sympatykom klubu. Zdobył on z „Kolejorzem” mistrzostwo Polski. Mało tego! Było to w 2015 roku i do tej pory był to ostatni taki tytuł Lecha. Przez rok urzędował przy Bułgarskiej i dobrze zapisał się na kartach historii. Potem chciał spróbować swoich sił, pracując w jakiejś kadrze. To zawsze inna przygoda niż zarządzanie klubem. Ostatnio był selekcjonerem młodzieżowej drużyny Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Czy ta praca wzbogaciła go i rozwinęła jako trenera? Już niedługo się o tym przekonamy. Będziemy mogli się temu przyglądać z bliska.
– Na pewno doświadczenia stamtąd w jakimś stopniu mnie zmieniły. Czy jestem bardziej asertywny? Zdystansowany? To pewnie wyjdzie dopiero w kolejnej pracy. Ale czuję się innym trenerem. Na pewno mam bogatszy warsztat. Metody zaczerpnięte od trenerów stamtąd, przede wszystkim holenderskich, zrobiły na mnie wrażenie i będę chciał część pomysłów wdrożyć u siebie – przyznał w wywiadzie dla Sport.pl.











