W niedzielnym pojedynku wicemistrz Polski, Wisła Kraków, pokonał w Warszawie zespół „Czarnych Koszul” 1:0, a samobójcze trafienie zaliczył Dariusz Pietrasiak. Podczas konferencji prasowej trener gości nie omieszkał nie wspomnieć o swojej poprzedniej wizycie przy Konwiktorskiej.
Robert Maaskant (trener Wisły Kraków):
Po pierwsze, dobrze tu wrócić. Mogę to powiedzieć po raz pierwszy w tym sezonie. Było to rok temu i padł taki sam wynik (przed rokiem Robert Maaskant przyjechał na Konwiktorską jako trener NAC Breda, które rywalizowało z Polonią w Lidze Europejskiej – przyp. red.). Spodziewaliśmy się dziś bardzo trudnego meczu, bo wiedzieliśmy, że Polonia musi wygrać. Obraliśmy taktykę dobrej, spójnej obrony i czekania na swoje szanse. Mieliśmy podobną sytuację w Poznaniu, ale tam przegraliśmy mecz. Tu też zdobyliśmy wczesnego gola. Według mnie nie zagraliśmy dobrze. Był to raczej mecz walki, którą bardzo dobrze zaprezentowaliśmy. Walczyliśmy, mając silną obronę, nie daliśmy żadnych szans i tak naprawdę powinniśmy byli zdobyć więcej bramek z kontrataków. Byliśmy w tym trochę niechlujni, tracąc łatwo piłki. Mieliśmy dużo miejsca na boisku i powinniśmy byli częściej przebywać przy piłce. Jestem bardzo zadowolony z rezultatu, gdyż było to ważne zwycięstwo na wyjeździe. Ponownie nie straciliśmy żadnej bramki i wciąż gonimy lidera, więc jestem z tego powodu szczęśliwy.

O Patryku Małeckim:
Patryk jest wyjątkowy, nie będę próbował go temperować, bo wielu innych trenerów próbowało. Będziemy go prowadzić, by został profesjonalistą i żeby być uczciwym, muszę powiedzieć, iż Patryk radzi sobie znacznie lepiej niż to było przed rokiem. Stał się mądrzejszy. Nie tylko on jest postacią prowokującą. To trudne być tak młodą osobą, kiedy wszyscy wokół są przeciwko tobie. Nie przeszkadza mi, że gra ostro i czasem, gdy przekroczy granicę, musimy mu zwrócić uwagę. Dziś Patryk pokazał jakość w meczu i o to w tym wszystkim chodzi. Na tę chwilę idzie w dobrym kierunku. Decyzja o jego zmianie spowodowana była tym, że Łobodziński jest wyższym zawodnikiem i potrzebowaliśmy takich graczy.
Kto wygra „Złotą Piłkę”:
Preferowałbym, żeby dostał ją Holender, ale uważam, że przypadnie ona zawodnikowi z Hiszpanii. Najbardziej na nagrodę zasługuje Iniesta, ponieważ jego gra jest imponująca, szczególnie, kiedy w środku pola przejmuje kontrolę nad wszystkim. Został mistrzem świata i to on powinien ją wygrać.
Paweł Janas (trener Polonii Warszawa):
Jestem nieszczęśliwy, że nie wyciągnęliśmy nawet remisu. Mam nadzieję, że zespół nie siądzie psychicznie, bo naprawdę się napracował, gonił. W takich sytuacjach, które mieliśmy, trzeba strzelać. Nie zdobyliśmy bramek i skończyło się 1:0. Jeżeli chodzi o Wisłę, to miała ona sytuacje w końcówce, bo myśmy się otworzyli. Nie mieliśmy czego bronić. Niestety, nie wykorzystaliśmy sytuacji w końcowej fazie gry, kiedy mieli je Gołębiewski czy Mierzejewski. Tak mi się wydaje, że z tego powinny być bramki. Jeśli się takich nie strzela, to przegrywa się mecz.












