Łukasz Skorupski może być nazywany jednym z największych reprezentacyjnych pechowców ostatnich lat. Trafił on akurat na czasy, gdy Wojciech Szczęsny konkurował z Łukaszem Fabiańskim przez kilka lat o to, który z nich będzie numerem jeden w bramce „Biało-czerwonych”. Zawodnik Bolonii nie miał zbyt wielu argumentów, aby się do tej rywalizacji przyłączyć na dobre. Teraz, gdy bramkarz West Hamu zakończył reprezentacyjną karierę, „Skorup” awansował w hierarchii na drugie miejsce.
Wczorajszy mecz ze Szkocją pokazał, że Skorupski ma się całkiem nieźle. Przy bramce Kierana Tierneya nie miał zbyt wielkich szans na obronę. Oprócz tego do bramkarza Bolonii nie można mieć większych zastrzeżeń. Mimo to Czesław Michniewicz poinformował już, że w starciu ze Szwecją między słupkami zobaczymy Wojciecha Szczęsnego, a z wyspiarzami golkiper Juventusu nie wystąpił z powodu lekkiego urazu.
Łukasz Skorupski – solidny bramkarz nr 3
Debiut w reprezentacji Polski Łukasz Skorupski zaliczył niespełna 10 lat temu. 14 grudnia 2012 roku „Biało-Czerwoni” w składzie złożonym wyłącznie z zawodników występujących w polskiej lidze pokonali Macedonię Północną 4:1. Sparing był zwieńczeniem krótkiego zgrupowania w tureckiej miejscowości Belek, a występujący wówczas w Górniku Zabrze „Skorup” rozegrał 90 minut.
Po tym spotkaniu jednakże golkiper nie wystąpił z orzełkiem na piersi przez długie lata. Był co prawda w kadrze w 2014, a następnie w 2016 oraz 2017 roku, lecz na swój drugi występ musiał poczekać do towarzyskiego meczu z Koreą Południową w marcu 2018 roku. Wszedł wówczas na drugą część spotkania za Wojciecha Szczęsnego. Ostatecznie jednak na mundial do Rosji nie pojechał. Uniemożliwiła mu to kontuzja biodra. W jego miejsce Adam Nawałka powołał Bartosza Białkowskiego.
Regularnym bramkarzem numer trzy w kadrze stał się za kadencji Jerzego Brzęczka. Od listopada 2018 roku regularnie jeździ na zgrupowania, wystąpił w meczach towarzyskich z Czechami oraz Ukrainą. Paulo Sousa z kolei pozwolił mu zadebiutować w meczu o stawkę przeciwko San Marino, kiedy to wszedł na drugie 45 minut.
Mecz ze Szkocją kamieniem milowym dla Skorupskiego?
Czesław Michniewicz w debiutanckim spotkaniu przeciwko Szkocji postanowił oszczędzić Szczęsnego i wystawił od pierwszej minuty golkipera Bolonii. Jak się okazało, powodem takiego stanu rzeczy był lekki uraz, który bramkarz Juventusu zgłosił sztabowi reprezentacji. Początkowo to właśnie on miał wystąpić w spotkaniu towarzyskim, lecz Michniewicz postanowił dmuchać na zimne. Jak pokazał przykład Arkadiusza Milika, który po zaledwie 27 minutach musiał opuścić murawę, decyzja ta była słuszna.
Jak natomiast poradził sobie Łukasz Skorupski? Nie będzie przesadą stwierdzenie, że był naszym najlepszym zawodnikiem na placu gry. W samej pierwszej połowie obronił pięć strzałów Szkotów. Można mieć co prawda obiekcje co do tego, czy te strzały były groźne. Skorupski mimo to wywiązał się ze swojego zadania i nie pozwolił na to, aby któraś z tych akcji zakończyła się bramką lub groźną sytuacją podbramkową.
Przy golu natomiast nie miał zbyt wielkich szans. Nie wyszedł do wrzutki, byłoby to bowiem zbyt ryzykowne. Był to siódmy metr od bramki, co mogło się skończyć pustym przelotem i w konsekwencji tylko ułatwiłoby to sprawę Szkotom.











