Do meczu z „Trójkolorowymi” podchodziliśmy ze świadomością, że to rywale będą przeważać w tym starciu. Każdy spodziewał się, iż to wicemistrzowie świata częściej będą oddawać strzały na naszą bramkę. Z tego względu musieliśmy mieć tego dnia bramkarza w dobrej dyspozycji, który spróbuje nas uchronić przed uderzeniami Kyliana Mbappe i spółki. Takim kimś okazał się Łukasz Skorupski, który świetnymi interwencjami pozwolił nam zremisować z Francją.
Przed ostatnim spotkaniem grupowym selekcjoner Michał Probierz postanowił, iż między słupkami reprezentacji Polski zajdzie zmiana. Za dobrze dysponowanego Wojciecha Szczęsnego do bramki wskoczył Łukasz Skorupski. Niektórzy zastanawiali się, jak golkiper Bolonii poradzi sobie w debiutanckim meczu na dużym turnieju międzynarodowym przeciwko tak wymagającej ekipie, jaką jest Francja. Ostatecznie 33-latek zdał egzamin, i to na ocenę bardzo dobrą.
Genialne spotkanie z Francją
Oglądając wczorajszy mecz przeciwko ekipie Didiera Deschampsa, trudno było nie zauważyć, który zawodnik po stronie naszych rodaków świeci najjaśniej. Łukasz Skorupski był w stanie przełożyć formę klubową na grę w reprezentacji i to pozwoliło nam się cieszyć z remisu. W całym spotkaniu nasi rywale oddali osiem strzałów na polską bramkę, a ostatecznie udało im się trafić tylko raz. Dodajmy, że było to trafienie z rzutu karnego. Gdyby nie golkiper Bolonii, tego dnia wicemistrzowie świata mogliby nam strzelić kilka bramek. 33-latkowi udało się dokonać paru genialnych interwencji i zasłużenie zdobył nagrodę zawodnika meczu za to spotkanie.
Kylian Mbappe kilkukrotnie starał się umieścić piłkę w siatce reprezentacji Polski, ale nie licząc rzutu karnego, na drodze zawsze stawał mu Łukasz Skorupski. Postawa polskiego golkipera sprawiła, że tego dnia kapitan „Trójkolorowych” nie mógł się cieszyć ze zdobycia hat-tricka. Zaglądając na chwilę do statystyk, możemy zobaczyć, iż Francja wykręciła xG (bramki oczekiwane) na poziomie 2,41, co przy wyniku 1:1 jeszcze bardziej podkreśla znaczenie bramkarza Bolonii w tym meczu. Człowiek, oglądając to spotkanie, miał świadomość, że ataki naszych przeciwników potrafią być bardzo groźne, ale z drugiej strony nie czuł przed nimi wielkiego strachu, bo wiedział, iż w bramce stoi ktoś, kto uchroni nas przed stratą gola. I za to ogromne brawa dla 33-latka.











