Cztery pełne sezony i trzy pierwsze miesiące piątej kampanii. Tyle właśnie czasu zajęło „El Pistolero” wbicie się do pierwszej piątki najlepszych strzelców w historii Barcelony. Zrobił to dzięki niesamowitej powtarzalności, której mogą mu pozazdrościć inni czołowi napastnicy świata. Jak wyglądała droga Luisa Suareza do TOP 5? I jak może się ona skończyć?
Po dobrych występach w Liverpoolu Urugwajczyk mógł trafić tylko do dwóch klubów – Realu Madryt (dziś nikt by nie mówił o ich problemach w ataku, ale „Królewscy” mają przecież Benzemę) lub FC Barcelona. Ostatecznie 11 lipca 2014 roku za blisko 82 mln euro przeniósł się do stolicy Katalonii.
Jak to się zaczęło?
Wszyscy dobrze pamiętamy, że po wybrykach na brazylijskim mundialu Luis Suarez był wykluczony ze wszystkich rozgrywek na trzy miesiące. Jego debiut przypadł na mecz 9. kolejki sezonu 2014/2015 i rywalizację z Realem Madryt. „Duma Katalonii” uległa „Królewskim” 1:3, ale Urugwajczyk zaliczył asystę przy golu Neymara.
Pierwszą bramkę strzelił w pojedynku LM z APOELEM Nikozja. „El Pistolero” pojawił się w wyjściowej jedenastce i w 27. minucie po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców w historii swoich występów dla Barcelony.
https://www.youtube.com/watch?v=R5WuR_IB6uQ
Jeśli chodzi o premierowego gola w La Liga, to czekał na niego do 20 grudnia 2014 roku, czyli do 16. kolejki i spotkania z Cordobą. Był to jego siódmy ligowy mecz. Nie oznacza to jednak, że Luis Suarez nie dawał swojej drużynie jakości i nie pomagał w zdobywaniu bramek. Warto wspomnieć, że w tym czasie (do momentu pierwszego trafienia) zanotował pięć asyst.
Swojego pierwszego hat-tricka ustrzelił w tym samym sezonie przeciwko zespołowi, w spotkaniu z którym zdobył pierwszego gola, czyli Cordobie.
Debiutancki sezon zakończył z 25 trafieniami i 23 asystami w 43 rozegranych spotkaniach. Pokazuje to, że praktycznie w każdym meczu przyczyniał się do zdobycia gola przez swój zespół.
Można? Można!
Wydawać by się mogło, że rewelacyjne statystyki w debiutanckiej kampanii będą trudne do powtórzenia, a co dopiero do przebicia. Nie dla Luisa Suareza. Urugwajczyk w drugim sezonie gry dla Barcelony aż 59 razy (40 w La Liga) zdołał pokonać bramkarzy rywali. Ponadto zaliczył 24 asysty. I to wszystko w 53 występach.
Mijał mecz za meczem, a „El Pistolero” podtrzymywał swoją skuteczność. Był, a właściwie wciąż jest niezwykle regularny. Jest drugim, a w przypadku nieobecności Leo Messiego pierwszym zawodnikiem mającym największy wpływ na grę swojej drużyny. Czego dowód mieliśmy w ostatnich meczach.










