Dzisiejszy odcinek Legend Premier League wykorzystamy wyjątkowo na sprawy bieżące. Kampania wojenna Premier League sezonu 2012/2013 powoli dobiega końca, większość rozstrzygnięć już zapadło i zespoły zaczynają studzić zmęczone sezonem armaty. Pora przyjrzeć się zatem najlepszym moim zdaniem graczom, którzy utworzyli drużynę marzeń i skradli nasze serca. Kto najlepszym obrońcą, kto najlepszym menedżerem? Kto odkryciem roku? Zapraszam do podsumowań.
Bramkarz:
Jussi Jaaskelainen – zdziwieni? Zgadzam się absolutnie z Rafałem Nahornym z Canal Plus – on także wypowiadał się ciepło na temat fińskiego piłkołapa. Według mnie to właśnie bramkarsko nieśmiertelny Jussi najbardziej zasługuje na miejsce w XI sezonu. Dziesięć czystych kont, ponad 150 strzałów obronionych (najwięcej w lidze). Mało? Popatrzmy na to z innej perspektywy – przed Finem w linii obronnej nie stoją Kompany czy Terry, a człowiek pająk z Boleyn Ground zwijał się przez cały sezon jak w ukropie między słupkami bramki „Młotów”. Wybór uzasadniony także tym, że nie było w tym sezonie jednego wybijającego się bramkarza, jak np. Joe Hart w zeszłym roku. Golkiper City miał słabszy sezon, De Gea bywał często rotowany, tak więc to właśnie Jaaskelainenowi wręczam złote rękawice sezonu 2012/2013.
Wyróżnienie: David De Gea
Obrona:

Patrice Evra – wybór nie podlegający żadnym akademickim dywagacjom. Francuz miał kolejny świetny sezon, niczym pitbull bronił swojej pozycji w zespole i smakiem musiał się obejść Alexander Buttner, przykuty do ławki rezerwowych wobec genialnej dyspozycji Patrice’a. Evra oprócz kondycji charta biegającego od jednej linii pola karnego do drugiej dołożył w tym sezonie coś ekstra – skuteczność pod bramką przeciwnika. Pojawiają się tutaj dwie kwestie. Po pierwsze – mimo niewysokiego wzrostu Evra świetnie gra głową, potrafi odnaleźć się w „szesnastce” przeciwnika i strzelić bramkę. Kwestia numer dwa – Francuz próbowany jest coraz częściej jako środkowy obrońca. Powiecie: „za niski” – a mówią Wam coś nazwiska Daniel Passarella lub Fabio Cannavaro? Do gigantów oni nie należeli, a swoje miejsce w historii futbolu mają. W tym roku Evra trafia do naszej XI jako boczny obrońca, ale jego przyszłość widzę właśnie na środku obrony.
Śledź Bloody Football! na Facebooku
Leighton Baines – absolutnie najlepszy lewy defensor grający dzisiaj w Anglii. Nasza XI będzie mieć nietypowo dwóch lewych defensorów, ale nie mogło być inaczej, gdyż obaj zasłużyli na nominację. Baines jest zawodnikiem, który kreuje partnerom najwięcej sytuacji do zdobycia bramki w całej Premier League. Jest dobry w destrukcji, a z piłką przy nodze zamienia się w lewoskrzydłowego. Pięć goli i tyle samo asyst musi robić wrażenie, a perfekcyjnie bite jego malutkimi stopami stałe fragmenty gry są już wręcz legendarne. Baines absolutnie zdetronizował Ashleya Cole’a, jeśli chodzi o koronę najlepszego angielskiego lewego obrońcy. Co dodatkowo wyróżnia Bainesa z tłumu piłkarzy? Jest po prostu równym, skromnym gościem. Poczytajcie wywiady z nim, a zrozumiecie, o czym mówię. Dodatkowo to typowy oldskulowy rockowy chłopak z Liverpoolu – długie beatlesowskie włosy, wąsy i baki – wygląda raczej jak członek Arctic Monkeys, a nie zawodowy piłkarz.













