Piłkarze ŁKS-u zremisowali z PGE GKS-em Bełchatów na własnym boisku 1:1. Taki wynik sprawia, że piłkarze Piotra Świerczewskiego spadli z ligi. Jednego jednak nie można im odmówić – walki.
Pierwsze minuty spotkania zdecydowanie należały do gospodarzy. Podopieczni Piotra Świerczewskiego od razu ruszyli do ataku, pokazując, że bardzo zależy im na utrzymaniu w lidze. Już w 5. minucie Rafał Kujawa powinien zdobyć bramkę na 1:0, ale źle uderzył piłkę głową i ta poszybowała obok bramki.
Chwilę później właściwie z niczego na prowadzenie wyszli goście. Dobrze z głębi pola do Dawida Nowaka dograł Tomasz Wróbel i ten pierwszy sprytnym lobem pokonał Velimirovicia.

W 29. minucie spotkania starania piłkarzy ŁKS-u doprowadziły do wyrównania. Po wyrzucie z autu piłka trafiła pod nogi Macieja Iwańskiego, który dokładnie dośrodkował na piąty metr, gdzie był Marek Saganowski, który strzałem głową dopełnił formalności.
Później tempo spotkania nieco siadło i do przerwy piłkarze schodzili do szatni przy wyniku 1:1.
Drug połowa znów rozpoczęła się od ataków gospodarzy, ale tym razem były one pozbawione animuszu. „Rycerze Wiosny” stworzyli sobie groźną sytuację dopiero w 61. minucie po kuriozalnym błędzie Sapeli, który złapał piłkę po zagraniu kolego z zespołu. Sędzia podyktował rzut wolny pośredni na 10. metrze, ale łodzianie nie potrafili wykorzystać tego prezentu i piłka po strzale Iwańskiego wyszła na rzut rożny.
Dziesięć minut później futbolówka zatrzepotała w siatce Bełchatowa po strzale Artura Gieragi, ale sędzia dostrzegł, że wcześniej na spalonym był Saganowski, i nie uznał bramki.
Później przewaga ŁKS-u rosła. Podopieczni Piotra Świerczewskiego kilkakrotnie strzelali na bramkę Sapeli, ale ani Saganowski, ani Gancarczyk, ani Iwański nie potrafili umieścić piłki w siatce.
Mało brakowało, a wysiłki gospodarzy wreszcie przyniosłyby skutek. W 82. minucie znakomicie z dystansu uderzał Łukasiewicz, ale piłka po jego uderzeniu zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką.
Do końca spotkania wynik się już nie zmienił i piłkarze ŁKS-u mogą szykować się już do występów na zapleczu ekstraklasy.











