ŁKS wygrał pierwszy mecz w tym sezonie rozgrywany na własnym stadionie. Wspierani dopingiem swoich kibiców „Rycerze wiosny” pokonali Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1.
Już w 20. Sekundzie Podbeskidzie mogło prowadzić 1:0. Adam Cieśliński dostał piłkę na 40. metrze, popędził z nią aż do pola karnego ŁKS-u, ale w sytuacji sam na sam z golkiperem uderzył obok bramki.

Przez pierwszy kwadrans drużyną zdecydowanie lepszą byli goście. Piłkarze z Bielska dłużej utrzymywali się przy piłce i próbowali wypracować sobie dogodną sytuację do strzelenia bramki. Mało brakowało, a ta sztuka udałaby im się w 18. minucie. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Adrian Sikora i przed szansą stanął Patejuk, ale uderzył prosto w bramkarza.
Pierwszą groźną sytuację piłkarze ŁKS-u stworzyli sobie dopiero w 34. minucie. Oko w oko z Bąkiem stanął Kaczmarek, ale uderzył prosto w bramkarza. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i kibice w Łodzi nie mieli okazji do oglądania bramek.
Druga połowa zaczęła się prawie tak samo jak pierwsza. Z tą tylko różnicą, że tym razem piłkarze Podbeskidzia trafili do siatki. Po małym bilardzie w polu karnym gospodarzy piłka trafiła pod nogi Demjana, który wykorzystał tę sytuacyjną piłkę i zdobył bramkę. Dziesięć minut później pierwszą składną akcję w drugiej połowie przeprowadzili łodzianie i od razu przyniosło to efekt bramkowy. Bardzo ładne podanie z głębi pola otrzymał Sebastian Szałachowski i z ostrego kąta uderzył piłkę pod nogami Bąka, a ta wpadła do siatki.
Ten gol dodał animuszu gospodarzom, którzy przejęli inicjatywę w tym spotkaniu. To przyniosło skutek już w 65. minucie, kiedy to bardzo ładnym strzałem głową popisał się Marek Saganowski. Od tego momentu na tablicy wyników było 2:1.
Odtąd gospodarze cofnęli się do obrony i kontratakowali. Podbeskidzie starało się jeszcze zmienić wynik tej rywalizacji i doprowadzić do remisu, ale nie przyniosło to skutku. ŁKS po dobrej grze w drugiej połowie pokonał Podbeskidzie 2:1.











