Już w czwartek odbędą się cztery bardzo interesujące dwumecze, które wyłonią półfinalistów nowych europejskich rozgrywek. Kto awansuje do półfinałów LKE? Jak zapowiadają się starcia ćwierćfinałowe, kto jest faworytem i na kogo warto patrzeć?
Liga Konferencji Europy wkracza w finalną fazę. Przed nami cztery emocjonujące dwumecze, które wyłonią półfinalistów pierwszej edycji rozgrywek. Zmierzą się w nich zarówno wielkie europejskie kluby, jak i mniejsze pochodzące z lig uznawanych za egzotyczne. To właśnie wśród nich znajduje się pierwszy w historii zwycięzca LKE. Przyjrzyjmy się tym parom i dowiedzmy się, jak prezentują się drużyny przed meczem, kto jest faworytem i na kogo warto zwrócić uwagę.
Roma – Bodo czas na rewanż
Jeśli przeciętny kibic ma z czegoś kojarzyć LKE, to bardzo prawdopodobne, że właśnie ze starcia grupowego Romy z Bodo/Glimt. Norwegowie nieoczekiwanie wygrali aż 6:1, czym zszokowali cały piłkarski świat. Czy dzisiaj włoska drużyna da radę zrewanżować się na Bodo?
Roma – czy będzie redemption?
Jose Mourinho w końcu znalazł idealny sposób gry dla rzymskiego zespołu. Roma pod jego wodzą nie przegrała żadnego z ostatnich dziesięciu meczów ligowych, po drodze wygrywając m.in. z Atalantą czy z Lazio. Dzisiaj „Wilkom” brakuje tylko pięć punktów do zajmującego czwartą lokatę Juventusu, a co za tym idzie, powrotu do Ligi Mistrzów. Nie wiadomo, jak ta zmiana sytuacji ligowej klubu wpłynie na jego podejście do gry w LKE.
Roma to drużyna, której siła leży w kolektywie. Mimo to warto wymienić kilku zawodników, na których szczególnie warto zwrócić uwagę. Pierwszym i też najbardziej oczywistym jest Tammy Abraham. Napastnik Romy rozkwitł w drugiej połowie sezonu i już powszechnie uważa się go za jednego z najlepszych napastników Serie A. W LKE też radzi sobie fantastycznie, strzelił aż osiem goli i pozostaje królem strzelców rozgrywek. Drugim piłkarzem, którego warto obserwować, jest Lorenzo Pellegrini. Kapitan Romy od początku sezonu gra fantastycznie. Pomimo licznych problemów zdrowotnych Włoch jest jednym z najskuteczniejszych piłkarzy „Giallorossich”. Ale w przypadku takiego piłkarza jak Pellegrini skuteczność nie pozostaje tak ważna jak umiejętność rozgrywania czy tworzenia akcji, a w tym wychowanek Rzymian jest jednym z najlepszych w Serie A.
Bodo/Glimt – piękny sen trwa nadal
Piłkarze z Norwegii są pięknym przykładem futbolowego romantyzmu. Drużyna, o której przed sezonem słyszało niewielu, pokonała na swojej drodze kilka wielkich europejskich marek. Dziś stanie do kolejnego pojedynku z AS Roma. O tym, jak radzi sobie w tym sezonie, jakie są oczekiwania i na kogo warto zwrócić szczególną uwagę zapytałem eksperta od skandynawskiej piłki – Macieja Szełęgę. Oto, czego się dowiedziałem.
Tegoroczny sezon jest dla Norwegów kolejnym sprawdzianem. W trakcie ostatnich paru miesięcy Glimt znów utraciło kilka znaczących postaci (Lode, Berg, Bjorkan oraz Botheim, o którego powrocie jest coraz głośniej), ale wciąż gra na miarę oczekiwań. Ekipę Knutsena obserwuję już od dobrych paru lat, a wciąż mam problem z ustaleniem jej sufitu. B/G gra otwarty, ofensywny futbol. Najczęściej w systemie 4-3-3, który stał się jego znakiem firmowym. To taktyka, w której najlepiej odnajdują się gracze tacy jak Ola Solbakken oraz Amahl Pellegrino – szybcy skrzydłowi, którzy uwielbiają schodzić do środka na wzór Arjena Robbena. Oprócz tego bardzo przyjemnie patrzy się na rozwój Hugo Vetlesena, wszechstronnego pomocnika, który w ostateczności zagra nawet na skrzydle. Bodø/Glimt to przede wszystkim kolektyw, ale gracze, których wymieniłem, błyszczą w ostatnim czasie najjaśniej.












