Podopieczni Brendana Rodgersa pokonali na własnym obiekcie Newcastle. Bramki Aggera oraz Sturridge’a nie wystarczyły jednak do przeskoczenia w tabeli Manchesteru City, który także wygrał swój mecz. Zatem to podopieczni Manuela Pellegriniego zostali nowym mistrzem Anglii.
Starcie na Anfield miało być wielką fetą dla kibiców Liverpoolu z powodu mistrzostwa, a tymczasem ostatnie wyniki w Premier League spowodowały, że ich szanse przed tym meczem były już tylko iluzoryczne, gdyż trzeba było także liczyć na porażkę Manchesteru City z West Hamem. Warunkiem koniecznym dla „The Reds” było jednak zwycięstwo, dlatego podopieczni Brendana Rodegrsa od początku meczu ruszyli do ataków.

Po jednej akcji Suarez skierował piłkę do siatki, ale sędzia dopatrzył się źle rozegranego rzutu wolnego, który poprzedzał strzał Urugwajczyka. Po chwili kibice gospodarzy, w tym także obecny na trybunach dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi, Kamil Stoch, przeżyli szok. Gouffran dośrodkował piłkę z boku boiska, a pechowo interweniujący Skrtel pokonał swojego bramkarza. Na zegarze wybiła właśnie 20. minuta pojedynku. Miejscowi mieli w pierwszej połowie jeszcze okazje na doprowadzenie chociaż do remisu, ale ani Agger ani Suarez nie zdołali pokonać dobrze spisującego się w bramce Krula. Goście także mieli jeszcze jedną dobrą sytuację, ale Mignolet zatrzymał w sytuacji sam na sam Gouffrana.
Taki rezultat z pewności był niezadowalający dla miejscowych, który samego początku drugiej części gry przejęli inicjatywę. Bardzo szybko groźny strzał oddał Sterling, ale jego próba była minimalnie niecelna. W 64. minucie gospodarzom udało się wreszcie osiągnąć swój cel, a na listę strzelców po podaniu z rzutu wolnego Gerrarda wpisał się Agger. Kilkadziesiąt sekund później mieliśmy kopię takiej akcji, tym razem skuteczny egzekutorem okazał się Sturridge. Sytuacja gości jeszcze bardziej skomplikowała się po kolejnej minucie, gdyż bezsensowną czerwoną kartkę otrzymał Shola Ameobi.
Liverpool w dalszej części meczu kontrolował to co się dzieje na boisku, a w 87. minucie jego przewaga liczebna wzrosła to dwóch zawodników, kiedy do szatni został odesłany wprowadzony zaledwie kilka minut wcześniej Dummett. Mimo wszystko podopieczni Rodgersa nie zdołali po raz trzeci wpisać się na listę strzelców.
Liverpool zrobił to, co do niego należało w tej kolejce Premier League, ale będzie musiał się zadowolić tylko drugim miejscem, gdyż swój pojedynek zakończył zwycięstwem także Manchester City. „The Reds” kończą sezon z 84 punktami oraz liczbą 101 goli. Piłkarze Newcastle zdobyli zaś 49 „oczek” i obecną kampanię ligi angielskiej ukończyli na dziesiątej lokacie.











