Po emocjonującym widowisku na Stamford Bridge Liverpool pokonał Chelsea Londyn. Zwycięską bramkę dla „The Reds” zdobył Raul Meireles, który wykorzystał doskonałe podanie od Stevena Gerrarda. Debiutujący w barwach Chelsea Fernando Torres nie potrafił uwolnić się spod opieki obrońców gości i opuścił boisko w 65. minucie meczu.
Chelsea i Liverpool zajmowały przed tym meczem czwarte i siódme miejsce w angielskiej Premiership. Jednak nie pozycja w tabeli, a ostatnie wydarzenia spowodowały, że ten pojedynek był hitem weekendu w całej Europie. Przed spotkaniem panowała gorąca atmosfera, podekscytowani kibice jednej drużyny liczyli na dobrą postawę swoich nowych gwiazd, z kolei fani drugiej palili koszulki z nazwiskiem byłego asa swojej drużyny. Takie zachowanie nie jest normalne, ale po ostatnich wydarzeniach fanom nie można się dziwić. Tuż przed meczem wszyscy zadawali sobie jedno pytanie, jak wypadnie znajdujący się między potocznym młotem a kowadłem Fernando Torres, który kilka dni temu zamienił czerwoną koszulkę Liverpoolu na niebieski trykot Chelsea.

Od pierwszego gwizdka sędziego obie drużyny chciały pokazać, że ten mecz jest dla nich wyjątkowy. Nie minęło jeszcze 60 sekund, kiedy to po faulu Johna Obi Mikela sędzia zdecydował się utemperować gorące głowy piłkarzy i pokazał Nigeryjczykowi żółtą kartkę. Po tym wydarzeniu gra się nieco uspokoiła, ale tylko chwilowo. Po kilku minutach zawodnicy obu drużyn znów zaczęli z ogromną pasją nacierać na bramkę rywali i z ogromną determinacją walczyli o każdy centymetr boiska.
Po pół godzinie gry na boisku zrobiło się bardzo ciekawie. Najpierw po dośrodkowaniu Lamparda z rzutu rożnego Branislav Ivanović groźnie uderzał na bramkę, lecz zabrakło precyzji. Po chwili szarżujący Gerrard wywalczył rzut rożny dla Liverpoolu, lecz „The Reds” nie potrafili zrobić użytku ze stałego fragmentu gry. Chwilę później po raz pierwszy w tym spotkaniu pokazał się Torres, lecz został skutecznie powstrzymany przez Carraghera. Strzału z dystansu próbował jeszcze Meireles, aż w końcu nadeszła 32. minuta. Steven Gerrard znalazł w polu karnym niepilnowanego Maxi Rodrigueza. Argentyńczyk był sam przed pustą bramką, oddał silny strzał z odległości dwóch metrów i trafił w poprzeczkę.
Na początku drugiej połowy emocji nie brakowało. Obie ekipy grały odważnie, próbując znaleźć sposób na zaskoczenie rywala. Często zawodnicy grali bardzo agresywnie, ale zdaniem sędziego wszystko toczyło się w ramach przepisów. Po 15 minutach przewagę uzyskała Chelsea, jednak defensorzy Liverpoolu skutecznie powstrzymywali piłkarzy . W końcu trener Ancelotti stracił cierpliwość i zdecydował się zdjąć z boiska niewidocznego Fernando Torresa, co fani gości przyjęli z dużym zadowoleniem.










