W niedzielnym spotkaniu na The Hawthorns byliśmy świadkami desperackiej walki piłkarzy West Bromwich Albion o utrzymanie w Premiership. Walki nieudanej, ponieważ lepszy od „The Baggies” był zespół Liverpoolu, który wygrał spotkanie 2:0 po bramkach Stevena Gerrarda i Dirka Kuyt’a.
W efekcie wczorajszego remisu Manchesteru United z Arsenalem na Old Trafford i koronacji piłkarzy „Czerwonych Diabłów”, stawka tego spotkania znacznie zmalała dla drużyny Rafy Beniteza, która teraz walczy już tylko o wicemistrzostwo. Wciąż jednak była wysoka dla graczy West Bromwich, dla których był to mecz o być albo nie być w Premiership. Faworytami spotkania na The Hawthorns byli niewątpliwie piłkarze „The Reds”, którzy na własnym stadionie w tym sezonie wygrali z WBA aż 3:0, a dwie bramki w tamtym spotkaniu zdobył nie grający już w Liverpoolu Robbie Keane.
Pierwsze minuty spotkania to niespodziewana przewaga gospodarzy. Gracze West Brom wyszli na to spotkanie niezwykle zmotywowani i było widać, że do ostatniej chwili będą desperacko walczyć o utrzymanie się w Premiership. Na bramkę Pepe Reiny raz za razem sunęły groźne ataki gospodarzy. Blisko uradowania kibiców zasiadających na trybunach The Hawthorns był Jonathan Greening, ale dwukrotnie z najbliższej odległości trafił w bramkarza Liverpoolu. Po dobrym początku West Bromwich, do głosu zaczęli dochodzić piłkarze „The Reds” jednak nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie irlandzkiego golkipera gospodarzy – Deana Kiely’ego. Podopieczni trenera Mowbraya nastawili się na grę z kontry, groźni byli również po stałych fragmentach gry, dobrze wykonywanych przez Chrisa Brunta.
Kiedy gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska i żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć znaczącej przewagi, niespodziewanie bramkę dla gości zdobył niezawodny Steven Gerrard. Zadanie ułatwił mu obrońca West Brom, Shelton Martis, który w prostej sytuacji tuż przed własnym polem karnym stracił piłkę. Kapitan Liverpoolu przejął ją i spokojnie posłał do bramki nad wybiegającym bramkarzem gospodarzy. Po zdobyciu prowadzenia „The Reds” spokojnie kontrolowali grę, co jakiś czas przyspieszając swoje akcje i stwarzając zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Kiely’ego.
Po przerwie gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale to Liverpool cieszył się z podwyższenia prowadzenia. W 63. minucie indywidualną akcję przed polem karnym przeprowadził Dirk Kuyt i pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce West Brom. Graczom z The Hawthorns nie można było odmówić woli walki, ale próby wyrównania wyniku mogły się dla nich skończyć fatalnie, bo groźne kontrataki wyprowadzali zawodnicy „The Reds”. Swoich szans nie potrafili wykorzystać jednak ani Lucas, ani wprowadzony po przerwie Babel, który stojąc sam przed bramkarzem gospodarzy posłał piłkę obok słupka.
Ostatni kwadrans to desperacki zryw piłkarzy West Brom, którzy za wszelką cenę chcieli odrobić straty. W wyśmienitej sytuacji, głową z najbliższej odległości spudłował Fortune. Chwilę później gospodarze strzelili nawet bramkę, jednak sędzia słusznie gola nie uznał, ponieważ został zdobyty ze spalonego.










