FC Liverpool pokonał Portsmouth aż 4:1. Bramki dla zwycięzców strzelili Fernando Torres (dwie), Ryan Babel i Alberto Aquilani.
Dzisiaj naprzeciwko siebie stanęły ekipy z dwóch przeciwległych biegunów. Liverpool ciągle liczy się w walce o czwarte miejsce w tabeli, a Portsmouth praktycznie wita się już z widmem spadku do Championship. „The Reds”, pomimo kilku ostatnich wpadek, dalej byli stawiani w roli zdecydowanego faworyta tego pojedynku.
Od samego początku gospodarze chcieli udowodnić, że stać ich na uzyskiwanie dobrych wyników. Fernando Torres doszedł do niezłej sytuacji, jednak został zablokowany przez obrońcę „The Pompeys”. Między 14., a 18. minutą swoje mało efektywne strzały oddali Maxi Rodriguez i Steven Gerrard.
Pierwsza bramka meczu padła w 26. minucie. Maxi Rodriguez zagrał do Fernando Torresa, a Hiszpan spokojnym strzałem zdobył swojego kolejnego gola w tym sezonie. Dwie minuty później gwiazdor klubu z Anfield Road wcielił się w rolę asystenta. Egzekutorem był Ryan Babel.
W 32. minucie Liverpool podwyższył na 3:0, czym przypieczętował swój tryumf. Autorem bramki był Alberto Aquilani, ostatnie podanie ponownie należało do Torresa. Ta akcja ostatecznie przesądziła o tym, kto zostanie zwycięzcą tej rywalizacji.
Ta seria nieszczęśliwych zdarzeń dla Portsmouth zakończyła ciekawe wydarzenia pierwszej połowy. Na drugą część gry bardziej zmotywowani wyszli podopieczni Rafy Beniteza. W 52. minucie holenderski pomocnik, Ryan Babel, strzelił w poprzeczkę. Szturm ekipy z Liverpoolu trwał, swoje akcje miał Maxi Rodriguez, ale nic z nich konkretnego nie wyszło.
W 77. minucie hiszpański napastnik dobił gości, strzelając na 4:0. Portsmouth było jeszcze stać na jeden mały zryw zakończony zdobyciem honorowego trafienia autorstwa Belhadjiego. Było to jedno z lepszych spotkań w wykonaniu Liverpoolu w ostatnim czasie.










