Po emocjonujących 90 minutach Manchester City pokonał 2:1 Liverpool i awansował na 2. miejsce w tabeli. „The Reds” spadli na 4. lokatę.

Dwa zespoły będące w wyśmienitej formie spotkały się w czwartkowy wieczór w walce o prym w Premiership. Oczekiwania nie zawiodły fanów i już od pierwszej minuty mieliśmy okazję oglądać świetne widowisko, jednak na pierwszą bramkę trzeba było trochę poczekać. W 24. minucie finezyjną akcją popisał się Liverpool. Luis Suarez zagrał górną piłkę w pole karne, tam przejął ją Sterling, który sprawnie zwiódł Harta i podał do czającego się po jego lewej stronie Coutinho. Brazylijczyk zrobił to, co potrafi najlepiej, czyli wbił piłkę do pustej bramki. Jednak kibice gości długo nie cieszyli się z prowadzenia. Już sześć minut później z rzutu rożnego dośrodkowywał David Silva, w polu karnym rywali najwyżej wyskoczył Vincent Kompany i mocno główkując, pokonał Mignoleta. W miarę upływu kolejnych minut tempo spotkania rosło, ale wynik nie ulegał zmianie. Zaraz przed końcem pierwszej połowy szybką kontrę przeprowadził Manchester City. Zakończyła się ona uderzeniem Alvaro Negredo. Bramkarz Liverpoolu zdołał musnąć piłkę ręką, jednak strzał był na tyle silny, że przełamał obronę Mignoleta i futbolówka wpadła do bramki. Do szatni piłkarze obu zespołów schodzili przy wyniku 2:1 dla gospodarzy.
Na drugą połowę Liverpool wyszedł zdeterminowany, by wrócić do gry, ale Manchester mądrze rozbijał ataki rywali. „The Reds” desperacko dążyli do wyrównania i mimo dogodnych sytuacji ostatecznie zabrakło dobrego wykończenia. Z drugiej strony „The Citizens” podczas drugiej połowy realizowali swoje założenia taktyczne, trzymając Liverpool z dala od swojej bramki, choć nieraz interwencje Joe Harta ratowały zespół od straty gola. Ostatecznie gospodarzom udało się utrzymać wynik z pierwszej połowy i tym samym trzy punkty do swojego konta doliczył sobie Manchester City.











