„The Reds” po chwilowym kryzysie wracają do formy. W meczu 30. kolejki Premier League pewnie pokonali Sunderland 2:0, udowodniając tym samym, że nadal liczą się w walce o europejskie puchary.
Liverpool po odpadnięciu z Ligi Europejskiej może teraz jedynie skupić się na lidze, aby zagwarantować sobie udział w kolejnej edycji europejskich pucharów. Natomiast Sunderland, pewny miejsca w Premiership w przyszłym sezonie, może wykorzystać słabszą formę „The Reds” i zbliżyć się do nich w tabeli na jeden punkt.

Zdeterminowani liverpoolczycy od pierwszych minut meczu rozpoczęli od ataków na bramkę Sunderlandu. W 5. minucie dwukrotnie próbował Dirk Kuyt, ale Simon Mignolet zdołał wyjść z tego obronną ręką. Przez kolejne minuty powoli inicjatywę zaczęły przejmować „Czarne Koty”, spychając gości do defensywy. Pomimo przewagi, nie potrafili jednak zawiązać składnej akcji, a dodatkowo stracili dwóch zawodników. Boisko z powodu kontuzji musieli opuścić Sulley Muntari i Kieran Richardson.
W 31. minucie Mensah popełnił fatalny błąd w obronie i chcąc go naprawić, popędził za Jayem Spearingiem, faulując go na granicy pola karnego. Sędzia po konsultacji z asystentem zdecydował o rzucie karnym, którego pewnie na bramkę zamienił Dirk Kuyt. Podbudowani piłkarze Kenny’ego Dalglisha poszli za ciosem i pięć minut później, po świetnym podaniu Spearinga, Luis Suarez stanął sam na sam z bramkarzem Sunderlandu, ale Mignolet popisał się znakomitą interwencją.
Po pechowej dla gospodarzy pierwszej połowie, drugą zaczęli od groźnych ataków, z których jednak niewiele wynikło. Ale za to w defensywie spisywali się znakomicie. W 50. minucie po kornerze Liverpoolu mocno główkował Caroll, ale piłkę z linii bramkowej wybił Cattermole. Po straconej stuprocentowej okazji, kolejna nadarzyła się pięć minut później. Suarez uderzał z rzutu wolnego, ale futbolówka minimalnie przeszła obok słupka.
W 74. minucie po raz kolejny z w meczu z dobrej strony pokazał się Jay Spearing. Kapitalnie uderzał zza pola karnego i tylko jeszcze lepsza interwencja golkipera gospodarzy uchroniła Sunderland przed utratą bramki. To co się nie udało Anglikowi, dwie minuty później dokonał Suarez. Urugwajczyk przejął piłkę przy prawej linii boiska, minął obrońcę i z bardzo ostrego kąta, piekielnie mocnym strzałem pokonał Mignoleta. Do końca spotkania Liverpool utrzymał zbudowaną przewagę i spokojnie mógł sobie dopisać trzy punkty.











