W dwóch z sześciu rozegranych dzisiaj o 16:00 meczów Premier League wygrywali gospodarze. Liverpool okazał się lepszy od Reading, a drużyna Swansea od Wigan.
Liverpool przełamał się na Anfield
Podopieczni Brendana Rodgersa na boisko wyszli z mocnym postanowieniem przełamania swojej niemocy na Anfield i rozpoczęli od ataków na bramkę rywali. Brylowali przede wszystkim Suarez i Sterling i to po ich dobrej wymianie piłki do strzału doszedł ten drugi, ale został zablokowany. Gospodarze nadal próbowali, ale ani Suarez, ani Sahin nie mogli się wstrzelić. Sterling skuteczniejszy był już pod koniec drugiego kwadransa. Po zagraniu Urugwajczyka młody zawodnik urwał się obrońcom, a następnie z zimną krwią wykończył akcję, tak jakby to nie był jego pierwszy, a co najmniej 50. gol w seniorskiej karierze.

Bramkę bardzo chciał zdobyć Suarez i chwilę później zdecydował się na strzał z 25 metrów, po którym piłka minimalnie minęła siatkę McCarthy’ego. Do końca pierwszej połowy nie działo się już wiele ciekawego, goście próbowali sporadycznie, acz nieudolnie odpowiedzieć, jednak na przerwę drużyny schodziły przy prowadzeniu Liverpoolu.
Druga część gry zaczęła się również od ataków „The Reds”. Najpierw próbował Sterling, jednak nie trafił w bramkę, w odpowiedzi Guthrie zmarnował tak samo swoją szansę. 53. minuta była za to pełna emocji pod jedną, jak i drugą bramką. Najpierw źle piłkę wybił McCarthy, przejął ją Suarez, zakręcił obrońcami i strzelił, ale bramkarz gości zrehabilitował się dobrą interwencją. Futbolówka w momencie powędrowała na drugą stronę boiska, sam na sam z Jonesem wyszedł McCleary, ale ten pojedynek przegrał. „Royals” się rozkręcili, bo chwilę później niezły strzał z dystansu oddał McAnuff i znowu na posterunku był Jones. Ostatnie pół godziny stało już głównie pod znakiem marnowanych przez gospodarzy szans. Suarez był wszędzie, tylko piłka jakoś nie chciała po jego strzałach wpaść do bramki. Urugwajczyk miał jednak szczęście, bo Liverpool koniec końców minimalnie wygrał, odnosząc swoje pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie. Dzięki niemu „The Reds” wspięli się na 11. miejsce w tabeli, natomiast Reading nadal otwiera strefę spadkową.
Swansea w końcu zwycięża
Po przełamaniu ostatnio passy trzech porażek remisem w końcu przyszedł czas na pierwsze od sierpnia ligowe zwycięstwo „Łabędzi”. Pierwsi dogodną okazję do zdobycia gola stworzyli sobie jednak goście w 12. minucie. Przed szansą stanął Maloney, ale Vorm w ładnym stylu zatrzymał jego strzał z bliska. Pierwsza połowa nie była jednak porywająca, bo zespoły lepiej się broniły, niż atakowały. Kibice poderwali się z krzesełek dopiero pod sam jej koniec, gdy najpierw Michu popisał się wspaniałym wolejem, a następnie bardzo ładnym strzałem odpowiedział Beausejour. Nie udało im się jednak strzelić gola do szatni, więc zespoły schodziły do niej przy wyniku 0:0.










