Wszystkie oczy kibiców z niebieskiej i czerwonej części Liverpoolu zwrócone były dziś na londyńskie Wembley, gdzie doszło do derbów Merseyside w ramach półfinału FA Cup. Dzięki trafieniu Carrolla w końcówce spotkania po bardzo wyrównanej grze Liverpool pokonał Everton 2:1 i to „The Reds” awansowali do finału rozgrywek.
Dzisiejsze spotkanie to już 23. derby Liverpoolu w Pucharze Anglii. Do tej pory lepiej spisywał się zespół „The Reds”, który górą był dziewięć razy. Zawodnicy Evertonu wygrali siedem spotkań, a w sześciu zanotowano remis. Ciekawostką jest fakt, że w dzisiejszym meczu pomiędzy słupkami bramki Liverpoolu stanął trzeci bramkarz, Jones. Ani Reina, ani jego zmiennik Doni nie mogli dzisiaj zagrać, ponieważ obaj są zawieszeni.
Od pierwszych minut spotkania widać było, że oba zespoły są niesamowicie zmotywowane. Drużyny grały kontaktowo i dynamicznie, akcja za akcję. W 13. minucie Liverpool miał świetną szansę na objęcie prowadzenia. Agger z rzutu wolnego z 17 metrów uderzył w mur, piłka trafiła do Skrtela, jednak jego strzał pewnie obronił Howard. Po kilku minutach na efektowne uderzenie z przewrotki zdecydował się Jelavić, jednak trafił w piłkę za lekko i bez problemów przechwycił ją bramkarz „The Reds”. W 24. minucie Chorwat nie popełnił już błędu i po złym wybiciu Carraghera z łatwością pokonał Jonesa, dając swojemu zespołowi prowadzenie.
Po pół godzinie gra lekko się uspokoiła i przeniosła w okolice środka pola. Liverpool nie miał pomysłu na sforsowanie obrony Evertonu. W 37. minucie Gerrard próbował strzału z dystansu, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Na chwilę przed końcem pierwszej połowy Jelavić uderzał z rzutu wolnego, jednak futbolówka minimalnie przeszła obok słupka. W pierwszej połowie Everton grał mądrze i zostawił po sobie lepsze wrażenie.
Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły bez zmian w swoich składach. W 47. minucie powinno być już 1:1. Świetnym dośrodkowaniem w pole karne Evertonu popisał się Downing, do piłki doszedł Carroll, uderzył głową mocno z pięciu metrów, ale nie trafił nawet w światło bramki. Wszyscy kibice Liverpoolu złapali się za głowy, albowiem lepszej sytuacji w tym meczu ich ulubieńcy jeszcze nie mieli. Co się odwlecze, to nie uciecze. Po ciągłych atakach „The Reds” udało się w końcu wyrównać. W 62. minucie po fatalnym błędzie obrońcy Evertonu Suarez znalazł się sam na sam z bramkarzem, którego pokonał pewnym, płaskim strzałem.
Mecz dla obu drużyn rozpoczął się od nowa. Obie jedenastki grały tempem takim, jakie prezentowały na początku spotkania. W 79. minucie po mocnym strzale Carrolla piłka o pół metra minęła bramkę Howarda. Po chwili Everton odpowiedział strzałem Jelavicia w boczną siatkę bramki Jonesa. Wydawało się, że mecz zakończy się remisem i o tym, kto awansuje do finału, rozstrzygnie kolejne spotkanie, jednak w 87. minucie Carroll kapitalnym uderzeniem tyłem głowy wyprowadził Liverpool na prowadzenie. Po chwili „The Reds” byli bliscy przypieczętowania swojego awansu, ale Rodriguez w stuprocentowej sytuacji trafił w słupek. Everton próbował jeszcze wyrównać, jednak Liverpool świetnie się bronił, zamykając drogę do własnej bramki. Wynik do końca się nie zmienił i 5 maja na Wembley zagra Liverpool.










