I po 14. kolejce. Tym razem szkoda, że już się skończyła, bo było wyjątkowo ciekawie. Kilka ładnych bramek, transparentne działania kibiców czy niewytłumaczalny zanik szarych komórek w głowach paru piłkarzy. Najlepsza była Legia, która zafundowała swoim fanom mały pożar! Wszyscy o tym pisali, marketingowy majstersztyk.
Wróbel odfrunął
Pamiętacie film „Orzeł wylądował”? W meczu Jagiellonii z Bełchatowem mieliśmy swoistą parodię tego filmu. Scenariusz piątkowego widowiska ma może niewiele wspólnego z obrazem Johna Sturgesa, ale wśród parodii, które mają być głupsze od wykresów Jacka Gmocha, miałby swoje miejsce w panteonie największych dzieł sztuki. Wróbel kopnął przeciwnika bez piłki, za co słusznie wyleciał z boiska. Ciekawe, czy czuje się teraz jak dziwka po gangbangu.
Jaka ekstraklasa – taki wicelider
Na drugim miejscu w tabeli znajduje się Lech Poznań. To Lech ma przeszkadzać Legii w marszu po mistrzostwo. To Lech ma później bronić honoru polskich drużyn w europejskich pucharach. To Lech ma straszyć bramkarzy rywali wyśmienitymi snajperami. Straszy Ślusarskim, strzelcem – o zgrozo – siedmiu bramek w tym sezonie. Wyniki dwóch ostatnich spotkań tylko pogłębiają frustrację. 1:3 z Legią i teraz 0:3 ze Śląskiem. Tak, ze Śląskiem, który nie bardzo wie, czy ma w tym sezonie grać w piłkę czy udawać że jest autobusem.
Smutne Podbeskidzie
Podbeskidzie spadnie. Bielsko-Biała może już się smucić. Z taką obroną uratować może ją tylko Matka Boska, ale nie będzie jej się chciało.
Stępiński!
Wszyscy zachwycają się golem Stępińskiego. Okej, gol to GOOOOOOL! Ale powiedzieć, że Mariusz strzelił ładną bramkę w meczu z Koroną, to jakby napisać, że Warszawa leży w Europie. Stępiński rozegrał bardzo dobry pojedynek i za to należą mu się brawa. Oby dalej się tak rozwijał, a na pewno nie będą to ostatnie trzy punkty, które zapewnił Widzewowi.
Ciemność widzę!
Widzą ją kibice Wisły, którzy w ramach protestu nie chcą oglądać swoich pupili. Widzi ją też Arkadiusz Milik, który wyleciał za czerwoną kartkę a la Tomasz Wróbel. Mimo że ciemna strona mocy dała próbkę swojej możliwości, tego dnia zwyciężyła jednak ta jasna strona. Górnik wygrał 3:1 z Wisłą, a niechciany w Krakowie Krzysztof Mączyński zdobył jedną bramkę. To był piękny dzień dla zabrzańskiego pomocnika.
Pawłowski vs Traore
Podobno Pawłowski to 50% ofensywnej siły Zagłębia, a Traore 50% ofensywnej mocy Lechii. Nie. To przynajmniej 75%. Bez nich pozostanie tylko pustka, której nie zdołają wypełnić następcy. Tym razem obaj trafili po razie, a trafienia Deleu i Nhamoinesu zadecydowały o wyniku 2:2. Godna uwagi jest bramka Deleu.
Ciekawe rzeczy działy się na trybunach. Kibice wróżyli generałowi Jaruzelskiemu piekło. Warto zobaczyć:










