Przychodzi taki moment w życiu człowieka, w którym zaczyna on uważać, że coś go obserwuje. Może jakaś ukryta kamera? Coś patrzy i czeka, co on zrobi i jak się zachowa w sytuacjach ekstremalnych. Takie uczucie pojawia się, kiedy człowiek znajduje się w tak absurdalnym położeniu, że zwyczajnie nie może to być prawdą. Tak właśnie czuli się kibice, oglądając 26. kolejkę polskiej ekstraklasy.
Polonia – Podbeskidzie
Takiego występu nie powstydziliby się Owen Wilson czy Ben Stiller. Ich gra aktorska może nie jest zbyt wyszukana, ale mimo to ludzie się z nich śmieją. Podobnie było z piątkowym meczem, który dla „Górali” był kolejnym pojedynkiem o życie. Prym w tej grze wiódł Marek Sokołowski. Jego starania przypominały wygłupy komika, który stara się rozśmieszyć widownię swoją niezmierzoną pierdołowatością. To nie mogło przynieść bielszczanom choćby jednego punktu.

Poza zwycięstwem Polonii uwagę należy zwrócić na jeszcze jeden fakt. Fakt, który może stać się symbolem drużyny w najbliższych tygodniach. Chodzi o marynarkę Piotra Stokowca. Szkocka krata, która zdobiła jego ubiór, była aż nazbyt wymowna. Jej największym plusem było to, że komentatorzy mieli o czym rozmawiać, bo inaczej w pierwszych 45 minutach zapewne umarliby z nudów.
Lech – Widzew
Lech jest jak walec. Tylko trochę już zardzewiały. Przez pierwsze 45 minut Mariusz Rumak bezskutecznie starał się uruchomić jego silnik, maszyna kaszlała, rzęziła i wydawała dziwne dźwięki. W drugiej połowie silnik zaskoczył i maszyna zaczęła rozjeżdżać na placek swoją piątkową przeszkodę. Co na to Legia? Czy poziom adrenaliny w Warszawie zaczął już przekraczać granicę bezpieczeństwa?
Co ciekawe, w tym meczu Poznań miał innego niż zwykle bohatera. Oczywiście Hamalainen (dlaczego zaczął mecz na ławce rezerwowych?) i Lovrencsics zagrali na wysokim poziomie, ale największe brawa należą się Mateuszowi Możdżeniowi. Piękny gol i podanie otwierające drogę do bramki przy drugim trafieniu zadecydowały o wyniku spotkania. Można powiedzieć, że to Możdżeń wyrwał feralny kluczyk od trenera Rumaka, włożył go do stacyjki, przekręcił, i poszło!
Śledź Oddech Futbolu na Facebooku
Pogoń – Bełchatów
Pamiętacie wypowiedź Radosława Janukiewicza po meczu Pogoni Szczecin z Olimpią Elbląd w I lidze? Tego nie da się zapomnieć. Chyba że Radek przejdzie samego siebie, a to jest całkiem realne. Jeśli Pogoń będzie pozwalała się gwałcić każdemu kolejnemu przeciwnikowi, to wyląduje na zapleczu ekstraklasy. Wtedy bramkarz Pogoni Szczecin może zafundować nam taki monolog, że nawet Władysław Pasikowski pochyli przed nim czoło.











