Hełm na głowę, miecz w dłoń i do boju, czas na kolejną ligową krucjatę! Ale… Hmmm… Z czym tu walczyć? Tym razem ligowcy pokazali, że są dni, kiedy im się chce. A że nie wszystkim wyszło? No cóż, nie można wiecznie krytykować, czasem trzeba też pochwalić. Ale żeby nie było zbyt słodko, jest też Tomasz Hajto!
Jagiellonia – Polonia
W ostatnich dniach okazało się, że Tomasz Hajto pozjadał wszystkie rozumy i stał się najmądrzejszym futbolowym ekspertem w świecie piłki nożnej. Chłop krytykuje kogo popadnie, a jeśli ktoś choćby muśnie go w jakiejś wypowiedzi, to zaraz agresywnie odpowiada na łamach prasy lub nakłada karę finansową. Tak się stało w przypadku Tomasza Frankowskiego, który w odpowiedzi na wywiad z Hajtą w „Przeglądzie Sportowym” powiedział: – Teraz wiem, co o mnie myśli Tomasz Hajto. 10 tysięcy kary – na tyle były reprezentant Polski wycenił te słowa.

Kiedy przyszło do meczu o punkty, Frankowski pokazał klasę i już w 3. minucie udowodnił wszystkim, ile jest wart, strzelając gola numer 166. No cóż, można zjadać różne rozumy, mózg karalucha to też mózg…
Co do samego meczu można powiedzieć tyle: Polonia grała, Jagiellonia strzelała. Zwycięstwo białostoczan uchroniło „Hajtowego” przed niechybnym zwolnieniem, ale to prawdopodobnie tylko odłożenie wyroku w czasie. Pewnie do końca sezonu, bo „Jadze” już nie grozi ani spadek, ani europejskie puchary. Nerwowe ruchy w tej sytuacji nie są wskazane.
Legia – Górnik
Legia Warszawa pokazała w końcu, że chce być mistrzem. Będzie nim, bo Lech Poznań nie potrafi właściwie wykorzystywać swoich argumentów i traci kolejne punkty. Z kolei warszawianie w perfekcyjny sposób wykorzystali swoje mocne strony, obnażając przy okazji braki zabrzan. Efekt? 3:0!
Dodatkowym smaczkiem tego meczu była postawa dwójki prawych obrońców. W Legii na tej pozycji zagrał Bartosz Bereszyński i spisał się bez zarzutu. W Górniku prawej flanki strzegł Paweł Olkowski i trzeba przyznać, że mimo porażki jego zespołu spisał się jeszcze lepiej. Ten zawodnik od dłuższego czasu mówił, że właśnie prawa strona defensywy jest jego nominalną pozycją. Na prawym skrzydle był niezły, ale cień na jego postawę rzucała rażąca nieskuteczność. Grając w defensywie, wciąż imponował wejściami ofensywnymi i był świetny w odbiorze piłki. Jeśli poprawi dośrodkowania, to będzie najlepszą alternatywą dla Łukasza Piszczka w drużynie narodowej.
Korona – Ruch
Po ostatnim meczu, w którym uzbrojeni w noże i siekiery piłkarze Korony przegrali z Lechią 2:3, wydawało się, że w następnym spotkaniu trener Ojrzyński pójdzie jeszcze dalej i wyposaży swoich piłkarzy w dzidy laserowe. Nic takiego się nie stało. Korona zagrała jak nie Korona! „Scyzoryki” nienaturalną agresję zostawiły w szatni, a na boisku pokazały spokój i wyrachowanie. To przyniosło im zwycięstwo 2:1 z tak zwanym wicemistrzem Polski.











