Co zapamiętamy z 12. kolejki ekstraklasy? Pewnie mecz Lecha z Legią, czyli starcie, w którym gospodarze łaskawie dali się upokorzyć przeciwnikowi przy 40-tysięcznej publiczności. Hitem było jednak coś innego, coś, co może sprawić, że cała kibicowska ideologia runie… Daniel Sikorski – najlepszy napastnik Polski. Aż się w mózgu zagotowało.
Łaciate show
Mecz pomiędzy Zagłębiem Lubin i GKS-em Bełchatów był zapewne nudny jak flaki z olejem. Zapewne, bo tak naprawdę mało kto go obejrzał. Piłkarze może jeszcze siebie nawzajem widzieli, sędzia czasem coś gwizdnął, żeby sprawiać pozory, piłka utonęła w gęstej mgle, która spowiła stadion w Lubinie. Mleko – gęstość podobna jak popularne „Łaciate”. Szacunek dla zawodników Zagłębia, że w tych warunkach odnaleźli drogę do siatki.
Traore Lechia Gdańsk

Tak powinien się nazywać klub z Wybrzeża. Traore to obecnie jakieś 80, może 85% wartości drużyny. Bez niego będzie w Gdańsku szaro, buro i ponuro. Z nim udało się wygrać z Widzewem i doczłapać do piątego miejsca w tabeli, więc w tym sezonie zespół raczej nie spadnie…
A Traore? Zapewne znajdzie sobie miejsce w lepszym klubie za bardziej godziwe pieniądze. Jak na razie stara się zwrócić na siebie uwagę w każdy możliwy sposób. Kto wie, może niedługo taki sposób interwencji przy stałych fragmentach gry będziemy oglądać na wielu europejskich stadionach? I przyjdzie to do Europy z polskiej ekstraklasy.
Rogi Jelenia
Wiadomo, że przejście Jelenia do Podbeskidzia było dla niego olbrzymią degradacją. Nieco wymuszony powrót do ligi polskiej powinien jednak podziałać na byłego reprezentanta Polski niczym płachta na byka. Jak na razie Jeleń łamie sobie rogi. Piast Gliwice doskonale wiedział, jak się przed nimi obronić.
Janosik dawał, brać nie chcieli
Kibice i Bóg świadkami, że Jagiellonia chciała. Robiła wszystko albo raczej nie robiła nic, by przeszkodzić Koronie w zdobyciu gola, ale ta nie umiała. Jak więc się tłumaczyć przed lustrem, przecież Janosik chciał dać, a że biedny nie chciał wziąć… Teraz biedni białostoczanie będą mieli wyrzuty sumienia.
Bez prądu
Media informowały, że na meczu Polonii z Górnikiem pojawi się masa skautów. Tabuny wysłanników z Anglii, Niemiec, Hiszpanii i Włoch miały zalać obiekt przy ulicy Konwiktorskiej. Ich wyścig po najlepsze miejsca na stadionie miał przypominać sceny z filmu „300” Zacka Snydera. Skauci usiedli, odpalili laptopy i… zabrakło prądu. Po niemal 90 minutach starań o przywrócenie światła zapewne nie byli już w stanie czegokolwiek oglądać, bo było przecież zimno, a nie od dziś wiadomo, że najlepiej rozgrzewa alkohol. Może to było misternie zaplanowane działanie, zmowa obu ekip, która miała na celu zatrzymanie najbardziej utalentowanych zawodników w swoich klubach na jeszcze jedną rundę… Na dokładkę Teodorczyk strzałem z jedenastu metrów pozbawił skautów resztki nadziei na udane łowy.











