20. seria gier portugalskiej ekstraklasy może być rozpatrywana tylko przez pryzmat jednego meczu. W wielkich derbach Lizbony zmierzą się Sporting i Benfica.
Spotkanie to najbardziej interesuje kibiców… FC Porto! Wszystko dlatego, że ewentualna porażka Benfiki będzie oznaczała nadal stratę w wysokości ośmiu punktów do znakomicie spisującego się lidera. Jeżeli zaś Benfika wygra, to do Porto zbliży się na pięć oczek i będzie miała spory apetyt na dogonienie silnego rywala. Skupmy się jednak na niedzielnym spotkaniu.
Dlaczego wygra Benfica?
Sprawa wydaje się oczywista. Podopieczni Jorge Jesusa są ostatnio w znakomitej formie. W 2011 roku drużyna nie przegrała ani jednego meczu ligowego. Dodatkowo, w zespole z Estadio da Luz występują piłkarze, którzy w każdym spotkaniu mogą błysnąć swoim geniuszem. Javier Saviola, Pablo Aimar czy Carlos Martins mogą rozpracować obronę Sportingu kilkoma podaniami. Co może działać na niekorzyść wicelidera? Na pewno ciągle odczuwalna jest strata Davida Luiza sprzedanego do Chelsea Londyn, ale taka jest kolej rzeczy, że zawodników, którzy odeszli, jakoś trzeba zastąpić.
Dlaczego wygra Sporting?
Może dlatego, że cuda w futbolu niekiedy się zdarzają? Z drugiej strony dlaczego mamy odbierać szanse zespołowi, który jest na 3. miejscu w tabeli i ciągle bije się o podium? Sporting będzie miał w tym spotkaniu coś do udowodnienia, dlatego zapowiada się bardzo ciekawie. Być może błyśnie Helder Postiga, który w ostatniej kolejce zdobył dwie bramki, które dały zespołowi ciężko wywalczony remis z Olhanense.
Derby Lizbony zdecydowanie warto oglądać. Dla rozgrywek Liga Sagres zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłaby wygrana Benfiki, która mogłaby powalczyć o mistrzowski tytuł z FC Porto. Z drugiej strony odrodzenie Sportingu w takim meczu byłoby czymś niesamowitym, prawdziwym piłkarskim cudem. O tym, jak będzie, przekonamy się w niedzielny wieczór.










